Jak kupowałem dr DOS

Wiedząc, że IBM lansuje OS/2, a Microsoft - Windows, postanowiłem zakupić dla PC system operacyjny firmy Digital Research, o którym od czasu do czasu napotykałem pozytywne wzmianki.

Wiedząc, że IBM lansuje OS/2, a Microsoft - Windows, postanowiłem zakupić dla PC system operacyjny firmy Digital Research, o którym od czasu do czasu napotykałem pozytywne wzmianki. Pierwsze zapytanie wysłałem do USA 2 lipca 1990 r. pod adres podany w „BYTE". Datowana 24 lipca odpowiedź zawierała 6 stron materiałów informacyjnych o DR DOS 5.0, przeznaczonych dla OEM (Original Equipment Manu-facturer, w tym kontekście - adaptator i dystrybutor oprogramowania); informowała ona, że rynkiem polskim zajmuje się Digital Research GMbH, niemiecki oddział Digital Research w Monachium. Natychmiast - tj. 1 sierpnia - podjąłem próby skontaktowania się z DR GmbH za pomocą poczty, telefaksu i teleksu. Jak się wkrótce okazało, podano mi całkowicie błędne numery (mówiąc ściślej, na wspomnianych 6 stronach znajdowały się aktualne numery telefaksu i telefonu - choć bez teleksu - byłem jednak zasugerowany numerami podanymi w piśmie towarzyszącym). Kiedy wreszcie nadeszła -datowana 22 sierpnia odpowiedź, okazało się, że była ona całkowicie zdawkowa, ale na szczęście zawierała- aktualny numer teleksu. Natychmiast-tj. 29 sierpnia

- wysłałem więc teleks z zapytaniem o cenę DR DOS 5.0. Po kilku dniach czekania na odpowiedź -konkretnie 4 września - wysłałem pocztą i telefaksem list zwierający m.in. ponowne pytanie o cenę. Nadal nie mając odpowiedzi z DR GmbH, 12 września napisałem znowu do USA z pytaniem, czy mogę kupić DR DOS bezpośrednio w centrali.

Odpowiedź z DR GmbH nadeszła pocztą - datowana 13 września - i stwierdzała, że Digital Research w ogóle nie sprzedaje DR DOS bezpośrednim odbiorcom i że wersję niemiecką rozprowadza firma Handy Tools w Kaarst

wersję angielską zaś - Digital Research Inc. (UK). Nie zwróciwszy uwagi na tę wewnętrzną sprzeczność i może zbyt pochopnie skojarzywszy DRI (UK) z Digital Research (LIK) Ltd., natychmiast - tj. 19 września - wysłałem do DR (UK) Ltd. pocztą i telefaksem list, na który nie otrzymałem dotąd żadnej odpowiedzi.

Odpowiedź z USA, datowana 28 września, nadeszła w październiku i stwierdzała, że aby móc korzystać z technical support, muszę „kupić DR DOS w Europie u oficjalnego dystrybutora. Nie byłem o tym do końca przekonany, odpowiedziałem więc zapytaniem, jak wygląda sprawa technical support w wypadku zakupienia systemu np. za pośrednictwem ogłaszającej się w „BYTE" szwajcarskiej firmy LISA Software; na ten list nie dostałem już żadnej odpowiedzi. Jednocześnie - było to już 8 października - wysłałem teleks do DR GmbH zawierający m.in. zapytanie o aktualny adres i numery teleksu i telefaksu DRI (UK). Tym razem już następnego dnia przyszedł teleks z DR GmbH, ale bez tej istotnej - jak się wydawało - dla mnie informacji. Dalszą korespondencję prowadziłem już stale z tym samym pracownikiem tej firmy, który niewątpliwie okazał dużo chęci i życzliwości. Kiedy następnego dnia wysłałem teleks wyjaśniający, że chcę się skontaktować z DRI (UK) jako europejskim dystrybutorem angielskiej wersji DR DOS, już za kilka godzin otrzymałem informację, że Handy Tools rozprowadza również i tę wersję - pierwotna informacja była więc zupełnie fałszywa. Zaraz następnego dnia -11 października -wysłałem pocztą i telefaksem list do Handy Tools z zapytaniem o cenę DR DOS 5.0, po czym od czasu do czasu bezskutecznie próbowałem porozumieć się z nimi telefonicznie. Kiedy nie dostałem żadnej odpowiedzi do 5 listopada, wysłałem teleks do DR GmbH z prośbą o interwencję i numer teleksu do Handy Tools. Otrzymana jednak tego samego dnia odpowiedź nie satysfakcjonowała mnie: teleksu nie ma, w Handy Tools uzyskano telefonicznie informację, że DR DOS jest, można zamówić telefaksem lub listownie, dostawa natychmiastowa, płatność po odbiorze -ale w dalszym ciągu nie znałem ceny! Ponieważ w razie dużej różnicy byłem gotów zaryzykować kupno za pośrednictwem USA Software, moją reakcją było wysłanie kolejnego telefaksu do Handy Tools. Kiedy nadal nie było żadnej odpowiedzi, 8 listopada wysłałem teleks do DR GmbH stwierdzający, że z zasady nie zamawiam produktów o nieznanej cenie, i zawierający aluzję do możliwości kupna DR DOS gdzie indziej. Tego samego dnia dostałem teleks z informacją uzyskaną telefonicznie w Handy Tools: całkowity koszt 377,50 DM (w USA Software 282 USD).

Wysłałem zamówienie pocztą i telefaksem natychmiast, tj. jeszcze 8 listopada. Jak się potem okazało, DR DOS wysłano zaraz następnego dnia, ale moja cierpliwość została wystawiona na kolejną próbę, bo otrzymałem go dopiero 4 grudnia. W trakcie rozpakowywania miałem chwilę stresu, bo faktura zawierała wprawdzie słowo ENGLISH, ale jednocześnie stwierdzała obszernie, że jest to niemiecka wersja z niemieckimi podręcznikami; na szczęście okazało się, że była to rzeczywiście zamówiona przeze mnie wersja angielska. Zaintrygował mnie natomiast inny element faktury. Mianowicie na kwotę 377,50 DM składała się cena DR DOS 50 w wysokości 306,14 DM, koszty przesyłki 25,00 DM oraz kwota 46,30 DM

opisana w niezrozumiały dla mnie sposób jako MwSt - chociaż całą korespondencję prowadziłem po angielsku, faktura została wystawiona w języku niemieckim. Na list z pytaniem o znaczenie tej pozycji nie otrzymałem żadnej odpowiedzi.

Tak więc cała operacja trwała od 2 lipca do 4 grudnia, czyli prawie pół roku. Dla pełności obrazu należy dodać, że początkowo dowiadywałem się również o dostępność stron kodowych z literami polskimi - być może było to tak szokujące pytanie, że pozbawiało moich korespondentów możliwo-sci pełnego zrozumienia treści

moich listów. Tak czy inaczej, z otrzymanych informacji wynika, że Digital Research kontynuuje absurdalną politykę swoich konkurentów: aby dysponować stroną kodową z cyrylicą, trzeba kupić wersję rosyjską (DR DOS 3.41) z rosyjskimi podręcznikami, komunikatami itd., aby dysponować stroną kodową 852 z polskimi literami, trzeba kupić... wersję węgierską (też DR DOS 3.41). Ciekawe, czy i kiedy producenci oprogramowania zrozumieją, że aby napisać list po czesku, nie jest wcale potrzebna dokumentacja po węgiersku.


TOP 200