Inwestowanie w przyszłość

Z Romanem DAWIDSONEM-sekretarzem Zarządu Ogólnopolskiej Fundacji Edukacji Komputerowej i dyrektorem oddziału warszawskiego Zakładu Promocji - rozmawia Krystyna KARWICKA - RYCHLEWICZ

Z Romanem DAWIDSONEM-sekretarzem Zarządu Ogólnopolskiej Fundacji Edukacji Komputerowej i dyrektorem oddziału warszawskiego Zakładu Promocji - rozmawia Krystyna KARWICKA - RYCHLEWICZ

- W ulotce informacyjnej OFEK czytamy, że celem fundacji jest edukacja komputerowa społeczeństwa, szczególnie młodego pokolenia przez upowszechnienie stosowania komputerów w nauczaniu Ale razem z ulotkę otrzymałam prospekty i cenniki sprzętu komputerowego. A więc fundacja czy firma handlowa?

- Na całym świecie fundacje powołują ludzie, organizacje lub instytucje, które posiadają dużo pieniędzy. Część z nich chcą przeznaczyć na szlachetne cele w taki sposób, aby nie stracić tego kapitału a równocześnie uzyskać ulgi podatkowe. Lokują więc kapitał w fundacjach, które z kolei składają go na oprocentowanych depozytach w bankach lub obracają nim na giełdach itp. Procenty od kapitału są przeznaczane na cele statutowe.

W Polsce ponad 90% fundacji powstaje bez kapitału i na cele statutowe muszą zarabiać działalnością gospodarczą. Ma to swoje plusy i minusy. Plusem jest ekonomiczna efektywność tych organizacji. Chcąc bowiem mieć środki na statutową działalność, muszą generować zysk. Minusem zaś to, że z kolei pogoń za zyskiem - wymagająca ogromnego nakładu pracy - przesłania nieraz zadania statutowe. Z czasem staje się ona głównym celem, zwłaszcza że status fundacji uprawnia do ulg podatkowych. Jest to zjawisko niebezpieczne dla samej instytucji fundacji, ponieważ na jego tle powstaje wokół nich dwuznaczna i niemiła atmosfera .

-Czy dotyczy to równieżOPEK?

- OFEK jest afiliowana przy Ministerstwie Edukacji Narodowej. Ma ono w pewnym sensie cechy naszego organu założycielskiego, albo - zgodnie z ustawą o fundacjach -pełni rolę opiekuna. Naszym terenem działania są głównie szkoły średnie.

-Nie jest to chyba łatwy teren. Znam szkołę, której przed czterema laty zafundowano 2 komputery. Zamknięto je w szafie, a klucz od niej głęboko schowano w dyrektorskim sejfie...

- Tak rzeczywiście było, ale ten etap już minął. Dyrektorzy byli przerażeni odpowiedzialnością za sprzęt wartości kilkudziesięciu milionów. Przede wszystkim jednak nie bardzo wiedzieli do czego on służy. Przełamanie tej bariery było bardzo trudne. Dziś nauczyciele i młodzież rozumieją,że jeśli chcemy dołączyć do cywilizowanego świata, musimy traktować komputer tak jak radio, telefon czy magnetowid. Została więc już przełamana pewna bariera ilościowa i jakościowa. Zmieniły się też koncepcje edukacyjne. Sądzę, że i my mamy w tym swój udział.

- W jaki sposób realizujecie swoje zadania statutowe?

- Umożliwiamy młodzieży kontakt z komputerem przez organizowanie wakacji letnich i zimowych, pokazów, szkolimy nauczycieli, a przede wszystkim wyposażamy szkoły w pracownie komputerowe. Typowe firmy handlowe swoje dalsze kontakty z klientem ograniczają do napraw gwarancyjnych. My nie tylko sprzedajemy szkole sprzęt komputerowy, ale również urządzamy pracownię. Zapraszamy też nauczycieli na pokazy. Każdy nowy element sprzętu lub oprogramowania wprowadzany jest wraz ze szkoleniem. W pracowniach, w których np. zainstalowaliśmy specjalną sieć edukacyjną (niemiecką FischerNet), pracuje 70 nauczycieli z całej Polski, przeszkolonych w Fundacji.

- Oczywiście szkolenia te są odpłatne?

- Szkoła nie płaci za nie, przeznaczamy na ten cel odpisy z zysków. Jest to po prostu element naszej działalności statutowej. Innym bardzo istotnym jej fragmentem jest przygotowywanie specjalistycznych wydawnictw. Są to samouczki, ułatwiające nauczycielom współpracę z uczniami przy komputerze. Składają się one z tekstu i z programu demonstracyjnego na dyskietce. Nakłady są niewielkie. 5-6 tys. egz., a więc zupełnie nieopłacalne dla normalnych wydawnictw. Udało się nam skłonić do współpracy grupę świetnych specjalistów, którzy nie tylko znają się na tym co robią, ale potrafią też swoją wiedzę w sposób przystępny przekazać innym. Jest to ok. 300 specjalistów z całej Polski: nauczyciele akademiccy, naukowcy i studenci.

- Czy OFEK przygotowuje także programy edukacyjne?

-Wspólnie z Ministerstwem Edukacji Narodowej szukamy obecnie sposobu rozwiązania bardzo trudnego, od dawna narastającego problemu. Otóż w ramach tzw. programów rządowych państwo przez kilka lat finansowało przygotowanie komputerowych programów edukacyjnych. Pracowały nad nimi placówki naukowe. Programy powstały, ale pojawiła się luka techniczna: są to bowiem wersje robocze, nie zaś rynkowe. Program jest wprawdzie zapisany na dyskietce, ale instrukcja do niego, cały opis znajduje się jedynie w luźnych notatkach autorów i tyłko oni mogą się zorientować o co chodzi. Wersja handlowa tymczasem musi składać się z dyskietki i profesjonalnie napisanej instrukcji obsługi programu. A wszystko to razem powinno mieć firmowe opakowanie. Programy te muszą być zbliżone standardem do oferowanych przez firmy zachodnie. Nie jest to trudne, ale wymaga dbałości o szczegóły. Nasza fundacja podjęła się tego zadania. Potrzeba na to 2 mld zł. MEN będzie to finansować razem z nami. Środki teoretycznie zostały przyznane, budżet jednak nie ma pieniędzy. Mimo to

grupa specjalistów już pracuje. Zobaczymy co się da zrobić.

— Jaki pożytek będzie miała z tego szkoła i czy oświatę stać na zapłacenie za programy ?

- Nauczyciel będzie mógł wybrać z katalogu programy, które wesprą go w pracy z uczniami. Szkoła za program nie musi płacić, bo już opłaciło je państwo. Poniesie jedynie koszty techniczne: zapłaci za dyskietkę i drukowane instrukcje.

- Czy w każdej szkole znajdzie się nauczyciel, który potrafi wykorzystać te programy i czy w ogóle komputer jest dziś w polskiej szkole w pełni wykorzystywany?

- Niestety, nie jest z tym najlepiej. W szkołach średnich jest za mało nauczycieli, którzy potrafią prowadzić pracownie komputerowe. Specjaliści z uczelni nie chcą przechodzić do szkół. Trzeba więc wykształcić nową kadrę. Do tej pory robiły to wyższe uczelnie, w zbyt skromnym jednak rozmiarze. Koszty kształcenia podyplomowego topiono w ogólnych kosztach uczelni, ktoś za coś płacił, nie wiadomo ile. W ramach zajęć na studiach podyplomowych nauczyciele akademiccy wypełniali tzw. pensum dydaktyczne. Obecnie uczelnie szukają dodatkowych pieniędzy, zapłaty za dodatkowe godziny żądają też nauczyciele akademiccy. Koszty podyplomowego kształcenia na uczelniach są jednak bardzo wysokie, doliczyć bowiem trzeba do nich koszty ogólne, administracyjne itp. W tej sytuacji nasza fundacja chce zorganizować tego typu kursy, wykorzystując jedynie kadrę uczelnianą. Przejmiemy na siebie część organizacyjną, obsługę techniczną itp. W maju przedstawiliśmy nasz projekt w MEN. Potrzebna jest nie tylko akceptacja, ale i środki, które oceniamy na ok. 1,5 mld zł. Damy za darmo sprzęt i lokale. Wykładowców ktoś jednak musi opłacić... Moim zdaniem powinni to uczynić słuchacze naszych kursów a więc nauczyciele szkolni, którym z kolei szkolnictwo powinno ten wydatek zrekompensować określonym dodatkiem do pensji. Nauczycielowi pogłębianie wiedzy musi się po. prostu opłacać!

- Czy edukację komputerowa młodzieży można szerzyć wyłącznie za pośrednictwem nauczycieli?

- Nasza statutowa działalność obejmuje też bezpośrednią współpracę z grupą najbardziej uzdolnionej młodzieży, wspomaganie jej ułatwionym dostępem do sprzętu. Tym najzdolniejszym, którzy potrafią godzinami siedzieć w szkolnych pracowniach komputerowych, dajemy komputery w prezencie lub pożyczamy na określony czas, np. do napisania pracy dyplomowej w klasie informatycznej. Obecnie dziewięciu takich uczniów z całej Polski pracuje w domach na naszych komputerach.

Duże zainteresowanie wzbudziła inicjatywa naszych kolegów z Białegostoku: zorganizowali oni wakacyjne szkolenie dla redaktorów gazetek szkolnych. W wielu szkołach, mimo iż są tam komputery i drukarki, gazetki robione są niechlujnie, na maszynach do pisania i powielaczach. Młodzież zobaczyła, że jeśli posłuży się prostym edytorem tekstu i drukarką, gazetka szkolna może być wykonana profesjonalnie. W Polsce zaś uczenie profesjonalizmu już od najmłodszych lat ma szczególnie głęboki sens. Bez profesjonalizmu bowiem nie mamy szans w świecie realnej ekonomii.

- Przejdźmy do prozy życia W jaki sposób OFEK zdobywa pieniądze na działalność statutową?

-Jak już powiedziałem, w Polsce fundacje nie mogą liczyć na dobrych wujków. Nawet na samym początku, kiedy nasz przemysł informatyczny jako tako sobie radził, udało nam się z trudem zgromadzić ok. 12 mln zł. Nie pozostało więc nic innego jak zarabiać w sposób klasyczny dla tego typu fundacji: sprzedajemy sprzęt komputerowy. Zachowujemy, się jednak nieco inaczej niż typowe firmy handlowe. Po pierwsze dbamy o to, by był to sprzęt jakościowo najlepszy w swojej klasie. Polski rynek jest w tej chwili zarzucany sprzętem niskiej jakości. Przez 2 lata poznawaliśmy i dobieraliśmy dostawców. Są to firmy niemieckie, austriackie, koreańskie, singapurskie i tajwańskie, dobrze nam znane, wybrane z wielu. Fundacja inwestuje w przyszłość. Jeżeli nasze komputery będą się psuć, to albo zniechęcą odbiorców do korzystania z nich, albo odejdą oni w przyszłości do innych firm. Oczywiście te wszystkie działania podnoszą koszty. Fundacja obniża w inny sposób cenę: część uzyskanego - dzięki uldze podatkowej - dochodu może przekazać szkole, którą wyposaża. Jeśli np. szkoła kupi u nas 8 komputerów, to dziewiąty lub dodatkowe wyposażenie możemy przekazać za darmo. Drugi ważny element to serwis. Nasi serwisanci jeżdżą po całej Polsce i z reguły za darmo usuwają awarie, także te, których przyczyną było włożenie przez dzieci do komputera śrubokrętu lub monety. To nasze ryzyko, część inwestowania w przyszłość.

- Co wchodzi w skład wyposażenia typowej pracowni szkolnej?

- Klasyczna pracownia szkolna to 1 komputer PC AT 12 MHz ze standardowym dyskiem 40 MB, z karta VGA, plus 7 komputerów PC AT z dyskiem 20 MB i kartą VGA oraz tzw. myszy, podręczniki, instrukcje obsługi itp. Karty VGA pozwalają korzystać w sposób racjonalny, przejrzysty z większości produkowanego dziś na świecie oprogramowania. Część pracowni (ok. 50) działa we wspomnianym już systemie sieciowym „FischerNet".

— Ile pracowni wyposażyła już fundacja?

-W ciągu 5 lat naszej działalności zorganizowaliśmy ok. 200 pracowni szkolnych, sprzedaliśmy też ok. 2 tys. komputerów innym klientom.

- Szkolnictwo ubożeje z dnia na dzień. Czy znajdzie środki na organizację następnych pracowni? W dodatku zdrożał dolar...

- Ceny sprzętu komputerowego na świecie obniżyły się i za te same pieniądze można obecnie kupić lepszej jakości sprzęt. A więc sprzyja nam światowa koniunktura i cena dolara nie powinna wpłynąć na popyt.

Natomiast szkolnictwo żyjące na „garnuszku" budżetu rzeczywiście nie ma zbyt dużo pieniędzy na sprzęt komputerowy. Zdarza się już jednak, że rodzice też inwestują w przyszłość dzieci i robią „zrzutkę" na pracownię. Największe jednak zakupy będą nadal dokonywane ze środków budżetowych, centralnie. W ub. r. MEN wydało na informatykę dla szkół - jak szacuję - ok. 60 mld zł. Fundacja nie ma monopolu na dostawę sprzętu, ogłaszany jest przetarg na normalnych zasadach. W ub. r. ocena ofert złożonych do MEN trwała ok. 4 miesięcy, wypowiadało się kilka komisji. Wybrano 3 firmy, między nimi OFEK. W tym roku też złożymy ofertę i oczywiście będziemy starali się wygrać przetarg. Na naszą korzyść działa to, że w pełni wywiązaliśmy się z poprzednich zobowiązań.

- Czy handlujecie też programami?

- Tak, sprzedajemy programy, ale wyłącznie legalne, a przez to droższe. Na szczęście od roku pojawiła się u nas tendencja do kupowania oryginalnych programów, z certyfikatami. To uwiarygodnia polski rynek.

- Czym jeszcze fundacja zachęca klientów?

- By umożliwić zakup sprzętu mniej zamożnym klientom, wprowadziliśmy sprzedaż ratalną. Ale ze względu na oprocentowanie kredytów jest to dziś nieopłacalne, podwyższa cenę. Wspólnie z bankiem próbujemy znaleźć sposób na to, by ten procentowy haracz był jak najniższy, m. in. raty rozkładamy tylko na pół roku. Bardziej interesujący byłby leasing, który pozwalałby zaliczyć zakupy inwestycyjne w koszta. Niestety, w Polsce inflacja właściwie zablokowała leasing. Poczekamy, może coś się zmieni.

Dziękuję za rozmowę.


TOP 200