Internetowa bibliografia

Praktyka menedżerska i technologiczna obfituje w sytuacje, w których warto skorzystać z wiedzy internetowej. Mamy prawo na takie dane się powoływać. Jak sprawdzić ich wiarygodność i zagwarantować niezmienność internetowych adresów?

Czy wolno powoływać się na źródła internetowe? Życie dawno już skwitowało tak stawiane pytanie pobłażliwym wzruszeniem ramion, wyrażającym wręcz nieuchronność korzystania z elektronicznych zasobów informacji WWW. Jednak nawet ten ostatni skrót może być postrzegany jako Wszechnica Wartościowej Wiedzy albo Worek Wszelakich Wymyśleń. Jednocześnie dynamika Internetu generuje problemy nieznane podczas posługiwania się mediami papierowymi. Raz postawiony czy wydrukowany znak pisarski trwa, co najwyżej może ulec zniszczeniu. Za bibliograficznymi danymi dowolnej książki kryje się dzieło, którego postać nigdy już się nie zmieni. "Ewangeliarz płocki" z Biblioteki Czartoryskich w Krakowie, setki lat od jego powstania, zawiera tę samą treść, co w XI wieku. Ale dziś na cielęcej skórze się już nie pisze.

Dane internetowe można zawsze zaktualizować, a pomyłki poprawić. Tymczasem, każdy papierowy leksykon opuszczający drukarnię już w tym momencie jest częściowo przestarzały. Temu zjawisku nie można zapobiec, nawet skracając cykl drukowania książki do zera - jej autorzy również potrzebują czasu, aby opracować hasła. Tak więc, nawet gdyby "Nowa Encyklopedia Powszechna" Wydawnictwa Naukowego PWN nazywała się supernową, nie dowiemy się z niej nigdy, jak nazywali się następcy Hamilla (żużlowy mistrz świata w roku 1996). Osobną kwestią pozostają błędy, zarówno drukarskie, jak i merytoryczne. Kirgistan, umieszczony omyłkowo na mapie Europy w miejscu Kazachstanu, na zawsze już zostanie nad Morzem Kaspijskim.

Zalety mediów internetowych wydają się więc oczywiste, ale są także poważne wady. I niewiele zmienia tu "magiczne zaklęcie" powtarzane we wszelkich wariantach norm bibliograficznych i zaleceń edytorskich: "źródła internetowe podajemy z datą dostępu, może się bowiem zdarzyć, że dane ulegną zmianie albo wręcz znikną".

Analiza źródła

Ocena źródeł internetowych – od cech formalnych (technicznych) do analizy fundamentalnej

Ocena źródeł internetowych – od cech formalnych (technicznych) do analizy fundamentalnej

Może być też i tak, że opatrzenie cytowanego źródła datą niczego nie rozwiąże. Ono może się przecież "zmieniać lub znikać", niezależnie od tego, czy zapisaliśmy sobie moment dostępu do niego. Co więcej, sugerowanie że data przy źródle jest gwarancją jego wiarygodności, może być zachętą do manipulacji - wystarczy "cytować" nieistniejące informacje z datą wsteczną, a w razie pytań niewinnie odpowiadać: "rok temu wszystko było". Ale ustaliliśmy, że bez Internetu nie da się już dzisiaj funkcjonować. Czy zatem jest wyjście z tego pata? Nie istnieje tu jedna, idealna metoda; inaczej dawno by ją zastosowano. Można jednak stosować kombinacje różnych pomocnych działań. Z całą pewnością nie jest korzystne podejście skrajne, typu chowanie głowy w piasek: boję się nowych technologii, więc na wszelki wypadek zabraniam korzystania z nich. Na szczęście, takie kategoryczne zakazy, stosowane niedawno w pewnych środowiskach, należą dziś do rzadkości.


TOP 200