Internet dawno temu... czyli 20 lat wcześniej

W 1992 r. uruchomiono w Polsce komercyjny dostęp do internetu. Po roku z sieci korzystało jedynie 11 firm, które nie do końca wiedziały, jak ją spożytkować.

dr Roman Szwed, prezes zarządu firmy ATM

Pracując nad projektami naukowymi w Stanach Zjednoczonych przekonałem się, jaka jest siła Internetu. Był tak przydatny w naszej pracy, że połowa grantu, jaki mieliśmy na projekt, szła na rachunki telefoniczne, bo to zwykłym telefonem włączaliśmy się do Internetu w ośrodkach naukowych w świecie. Internet mnie zafascynował

Patrząc na statystyki, które mówią, że w 2010 r. dostęp do Internetu miało w naszym kraju 96% przedsiębiorstw, z czego 69% posiadało dostęp szerokopasmowy, trudno uwierzyć, że kiedy uruchamiano w Polsce komercyjny dostęp do internetu, zdecydowało się skorzystać z niego zaledwie kilka firm. Ale też korzystanie z sieci nie było wtedy tak łatwe, jak dziś.

Internet - słowo, które z niczym się nie kojarzy

Internet w naszym kraju był początkowo dostępny jedynie dla środowiska akademickiego. Do biznesu trafił też za sprawą naukowców. "Pracując nad projektami naukowymi w Stanach Zjednoczonych przekonałem się, jaka jest siła Internetu. Był tak przydatny w naszej pracy, że połowa grantu, jaki mieliśmy na projekt, szła na rachunki telefoniczne, bo to zwykłym telefonem włączaliśmy się do Internetu w ośrodkach naukowych w świecie. mnie zafascynował" - wspomina dr Roman Szwed, prezes zarządu w firmie ATM, która w 1992 r. uruchomiła komercyjny internet w Polsce.

Prognozując rozwój rynku w Polsce i przygotowując kalkulacje, szefowie ATM opierali się na doświadczeniach z USA. Skoro tam Internet rozwijał się w tempie ponad 100% rocznie, to założyli, że w Polsce będzie podobnie. Wkrótce okazało się, że nie doszacowali naszych realiów. "Tempo wzrostu było znacznie szybsze. Ale poziom, z którego zaczynaliśmy, był bardzo niski" - wspomina Szwed. Najpierw jednak trzeba było przekonać do Internetu pierwszych klientów. O ile w środowisku naukowym internet szybko się wówczas rozwijał i błyskawicznie zyskiwał nowych zwolenników, to dla biznesu słowo to z niczym się jeszcze nie kojarzyło.

Tajemnicze IKP

Dariusz Wichniewicz, dyrektor Działu Rozwoju Usług Telekomunikacyjnych ATMAN w firmie ATM

"Pierwsi klienci kupowali Internet na zasadzie ciekawostki dla specjalistów. W tamtych czasach trzeba było mieć sporą wiedzę, żeby z sieci skorzystać. Internet był wówczas ograniczony do informacji tekstowych - jeszcze nie było atrakcyjnych wizualnie aplikacji. Do dyspozycji pozostawał mail, przesyłanie plików (ftp) i namiastki uporządkowanego sposobu prezentacji zasobów (gopher).

We wrześniu 1993 r. ATM, nadal znany głównie z dystrybucji komputerów Silicon Graphics, w notatce dla prasy pochwalił się, że podjął inicjatywę polegającą na umożliwieniu dostępu do sieci Internet zainteresowanym jednostkom komercyjnym. "Tajemnicze IKP - to skrót nazwy Internet Komercyjny w Polsce. Usługa ta stała się możliwa dzięki porozumieniu z TP SA oraz współpracy z -iem" - czytamy w komunikacie ATM. Jak podawała firma, wśród pierwszych klientów były m.in. Polska Agencja Prasowa i "Gazeta Wyborcza". "Na razie Internet Komercyjny ograniczony jest do terenu Warszawy, ale w niedalekiej przyszłości będzie rozszerzony na inne miasta" - zapowiadano.

Pierwszy węzeł internetowy ATM znajdował się na terenie centrali telefonicznej TP SA na warszawskim Grochowie, co zapewniało dostęp do linii telefonicznych dla modemów. Połączenie z resztą świata gwarantował NASK. Pierwsze usługi opierały się na dostępie terminalowym przy pomocy puli kilku modemów telefonicznych, a klienci pracowali na serwerach Silicon Graphics. "Pierwsi klienci kupowali Internet na zasadzie ciekawostki dla specjalistów. W tamtych czasach trzeba było mieć sporą wiedzę, żeby z sieci skorzystać. Internet był wówczas ograniczony do informacji tekstowych - jeszcze nie było atrakcyjnych wizualnie aplikacji. Do dyspozycji pozostawał mail, przesyłanie plików (ftp) i namiastki uporządkowanego sposobu prezentacji zasobów (gopher). Tak więc początkowo naszą rolą jako dostawcy Internetu była edukacja klientów i próba przyciągnięcia do sieci użytkowników spoza środowiska akademickiego" - wspomina Dariusz Wichniewicz, dyrektor Działu Rozwoju Usług Telekomunikacyjnych ATMAN w firmie ATM.

W 1994 r. firma wystawiała fakury 11 klientom. Później zaczęło ich przybywać, bo pojawiały się kolejne argumenty za Internetem. Możliwość szybkiego przesłania danych i uzyskania odpowiedzi od osób przebywających w innym kraju spowodowała, że zainteresowanie biznesu dostępem do sieci rosło. Problemem przestało być przekonywanie klientów, a największa barierą w rozwoju Internetu był brak wolnych numerów w centralach telefonicznych. A kiedy powstało WWW i okazało się, że z Internetu mogą w prosty sposób korzystać osoby bez specjalistycznej wiedzy, zapotrzebowanie na dostęp wzrosło jeszcze bardziej. Z biegiem czasu przybywało modemów, a około roku 1995 pojawiły się pierwsze połączenia typu SLIP, pozwalające na dostęp do stron WWW w trybie graficznym.

Kiedy rodził się rynek

Do 1995 roku Internet komercyjny w Polsce raczkował. Funkcjonowanie dostawców Internetu komplikowało na dodatek Ministerstwo Łączności, egzekwując prawo w nieprzewidywalny sposób. Działalność telekomunikacyjna była wtedy koncesjonowana, ale przepisy oczywiście nie brały pod uwagę nowego medium, jakim był Internet.

Powoli zaczynała się walka o licencje ISP (Internet Service Provider). Jednak nawet kiedy w Polsce pojawili się kolejni dostawcy usług dostępu do Internetu, o konkurencji można było mówić jedynie w obrębie jednego miasta, ponieważ międzymiastowe połączenia telefoniczne były bardzo drogie. "Powoli rozwijały się dodatkowe usługi, takie jak rejestracja domen, poczta dla całej firmy zamiast pojedynczych skrzynek, przestrzeń dyskowa na serwerze, szybsze modemy" - wspomina Dariusz Wichniewicz.


TOP 200