Internet, czyli współpraca

'Nie wiadomo dokąd zmierza Internet. Wiadomo jednak, że rozszerza on obszar dostępnej dla wszystkich wolności. I to właśnie trzeba zachować' - mówił Ira Magaziner, doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych, na dorocznej konferencji INET '98. 'Nie wiadomo dokąd zmierza Internet. Wiadomo jednak, że rozszerza on obszar dostępnej dla wszystkich wolności. I to właśnie trzeba zachować' - mówił Ira Magaziner, doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych, na dorocznej konferencji INET '98.

'Nie wiadomo dokąd zmierza Internet. Wiadomo jednak, że rozszerza on obszar dostępnej dla wszystkich wolności. I to właśnie trzeba zachować' - mówił Ira Magaziner, doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych, na dorocznej konferencji INET '98. 'Nie wiadomo dokąd zmierza Internet. Wiadomo jednak, że rozszerza on obszar dostępnej dla wszystkich wolności. I to właśnie trzeba zachować' - mówił Ira Magaziner, doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych, na dorocznej konferencji INET '98.

INET - doroczna konferencja Internet Society - to wyjątkowe spotkanie, w czasie którego w jednym miejscu gromadzi się reprezentatywne grono osób decydujących o dalszym rozwoju Internetu. Uczestnicy konferencji reprezentują różne dziedziny. Spotkać tu można polityków, specjalistów od zagadnień technicznych i wiele innych osób, które można by określić wspólnym mianem działaczy internetowych.

1700 uczestników konferencji mogło uczestniczyć w prowadzonych równolegle 8 zestawach tematycznych prelekcji, prezentacji i dyskusji panelowych. Bogactwo tematyczne konferencji mogło budzić poczucie pewnego chaosu, zaś zróżnicowane przygotowanie uczestników nie pozwala na zadowolenie wszystkich poziomem prowadzonych prelekcji. Internet Society, największa i najbardziej reprezentatywna organizacja skupiająca użytkowników Internetu, musi balansować, utrzymując równowagę między wpływami komercji a naukowej odnogi sieci globalnej. Różnorodność Internetu ma swoje odzwierciedlenie w składzie Internet Society - obecnie wśród członków tej organizacji obywatele USA znajdują się już w mniejszości.

Tematem, który wpłynął na przebieg całej konferencji, była potrzeba szybkiego ustalenia nowych zasad rejestracji internetowych domen i rozbudowy systemu domen najwyższego rzędu. W tym obszarze sieci globalnej najbardziej zadomowili się prawnicy. Rząd Stanów Zjednoczonych, deklarując chęć wycofania się z prowadzenia rejestracji domen, określa jedynie warunki brzegowe działania organizacji międzynarodowej, która miałaby zawiadywać internetowymi nazwami symbolicznymi. Chodzi przede wszystkim o to, aby zabezpieczyć tę organizację przed atakami dokonywanymi za pomocą mechanizmów prawnych oraz możliwością przejęcia jej krytycznych zasobów.

Organizacja ta powinna zacząć działać najpóźniej od 30 września br. Powołanie nowej, która zajęłaby się kierowaniem i rejestracją internetowych domen, a przede wszystkim szczegółowym ustaleniem zasad ich rejestracji, poprzedza wiele spotkań, z których jedno miało miejsce zaraz po konferencji INET w Genewie. Spotkania te są ogólnodostępne. Tryb powoływania nowej organizacji i zasad rejestracji domen dobrze obrazuje sposób ustalania internetowych standardów.

W swoich wypowiedziach Ira Magaziner, doradca prezydenta Stanów Zjednoczonych, podkreślał, że wielu oczekuje, iż przedsięwzięcie to nie powiedzie się. Odpowiedzialność jest duża, byłby to bowiem widoczny dowód, iż Internet nie potrafi sam się zarządzać i wymaga zewnętrznej kontroli. Genewskie spotkanie dało jednak podstawy do optymizmu, bowiem okazało się, że najwięksi antagoniści potrafią ze sobą rozmawiać. Podobna konferencja miała miejsce w sierpniu br. w Singapurze - a głos Azji i Pacyfiku jest coraz ważniejszy.

Dyskusje te w minimalnym stopniu dotyczą polskiej odnogi Internetu, bowiem nowe regulacje nie obejmują funkcjonujących domen narodowych. Wyłączne prawo do zarządzania polską domeną narodową *.pl spoczywa w rękach Naukowej i Akademickiej Sieci Komputerowej. Zdaniem Jana Postela, legendarnego już, jednego z twórców Internetu, w którego gestii leży znaczna część władzy dotyczącej internetowych adresów, odebranie delegacji do danej domeny narodowej byłoby wydarzeniem nadzwyczajnym. Jest to możliwe właściwie wyłącznie wtedy, gdy w danym kraju system DNS nie funkcjonuje poprawnie albo opłaty pobierane za rejestrację domen są absurdalnie wysokie. Jednak w przypadku NASK-u żadna z tych okoliczności nie zachodzi.

Internetowe standardy to wynik porozumienia, a nie przymusu. Najważniejsza jest koordynacja, nie zarządzanie.

Trwające prace mają na celu utrzymanie modelu zarządzania poszczególnych fragmentów sieci globalnej przez organizacje prywatne non-profit, a nie duże instytucje, typu WTO (World Trade Organization) czy WIPO (World Intellectual Property Organization). "Rząd i wywodzące się z niego agendy zawsze będą zbyt wolne w swym działaniu w stosunku do Internetu" - uważa Ira Magaziner. Dobrą analogią funkcjonującego dziś systemu na takich zasadach "internetowej współpracy" może być międzybankowy system clearingowy. Takie rozwiązanie powinno być chronione przez rządy, które pozwolą na umieszczenie rozwiązań funkcjonujących w sieci globalnej w kontekście prawa międzynarodowego. Społeczność internetowa ma tutaj bowiem znacznie mniejsze doświadczenie niż rządy.


TOP 200