Internauta urzędowy

Brak środków istotnie ogranicza aktywność urzędów państwowych w Internecie.

Brak środków istotnie ogranicza aktywność urzędów państwowych w Internecie.

Większość urzędów administracji rządowej ma swoje strony WWW. Te, które nie mają, prowadzą prace nad ich przygotowaniem. Choć projekty graficzne serwisów, poza kilkoma wyjątkami, pozostawiają wiele do życzenia, można znaleźć dzięki tym serwisom sporo przydatnych informacji. Na podstawowe pytanie, z myślą o kim tworzone są serwisy urzędów, trudno udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Nie ma spójnej polityki informacyjnej. To, czy instytucja ma swoje strony WWW, zależy od kierujących nią urzędników. Oni decydują o ich zawartości.

Centrum Informacyjne Rządu (CIR), przygotowujące serwis Kancelarii Premiera, nie ma wpływu na decyzje dotyczące tworzenia stron poszczególnych ministerstw. "W czasie naszych comiesięcznych spotkań z przedstawicielami ministerstw możemy co najwyżej zalecać wykorzystywanie Internetu jako środka przekazu informacji" - mówi Andrzej Papierz, wicedyrektor CIR. "Czy ministerstwa się na to zdecydują, zależy od ich woli i możliwości" - dodaje.

Na stronie Kancelarii Premiera, poza wydaniem online Biuletynu Tygodniowego, CIR umieszcza z najwyżej kilkuminutowym opóźnieniem wszystkie swoje komunikaty. Przedstawiciele CIR podkreślają, że dostrzegają rewolucyjne znaczenie Internetu i traktują swój serwis poważnie. "W przyszłości będzie to najprawdopodobniej główne źródło informacji, także dla dziennikarzy" - mówi Krzysztof Gacek, wicedyrektor CIR, czuwający nad pracą serwisu internetowego.

Parlament przoduje

Komunikaty na stronie WWW umieszcza także Kancelaria Sejmu. Dostępne są tam wszystkie projekty ustaw znajdujące się w Sejmie (wraz z informacjami dotyczącymi ich aktualnego stanu i czasu, który upłynął od ich skierowania). Poza tym dostępne są informacje pochodzące z intranetowych baz danych kancelarii (z wyjątkiem tych, których opublikowanie byłoby sprzeczne z ustawą o ochronie danych osobowych). Niektóre materiały, np. sprawozdania z posiedzeń Sejmu, pojawiają się w Internecie nawet szybciej niż na biurkach parlamentarzystów. W tym półroczu ma się pojawić nowy serwis informacji o prawie, w którym znajdą się wszystkie akty prawne wydane w Polsce. To także inicjatywa Kancelarii Sejmu. Do tej pory żaden urząd nie udostępniał w formie elektronicznej takiego zbioru danych.

Niektórzy wcale

Wiele urzędów nie umieszcza i w najbliższej przyszłości nie będzie umieszczać wszystkich informacji na stronach WWW. Jak twierdzą przedstawiciele tych urzędów: "Dziennikarze przestaliby przychodzić na konferencje prasowe". O tym, że to raczej nieuzasadniona obawa, świadczą doświadczenia CIR-u, który zaproponował wielu redakcjom przesyłanie publikowanych materiałów w formie elektronicznej. Pozostało to bez odzewu, większość z nich woli bowiem otrzymywać faksy...

Niektórzy urzędnicy zwracają uwagę na to, że Internet nie jest jeszcze w Polsce tak popularny, jak w krajach zachodnich. "Nie ma sensu publikowanie materiałów adresowanych do osób starszych, w tym emerytów i rencistów, którzy nie mają dostępu do sieci" - mówi Bogusław Grabowski, dyrektor Biura Komunikacji Społecznej i Informacji w Ministerstwie Skarbu. Za głównych odbiorców stron WWW urzędy uznają młodzież, firmy i instytucje. Do nich jest skierowana większość materiałów "ekspozycji stałej". Z różnych przyczyn, najczęściej braku ludzi (braku środków) na ogół jest to zasadnicza część całego serwisu.

Zgrzebnie i niepełnie

Internautów może zniechęcać strona graficzna wielu serwisów. Rzadko powierza się opracowanie projektu profesjonalnemu studiu graficznemu. Są i pozytywne przykłady. Wystarczy wejść na stronę Sejmu RP, na której wiele informacji jest podane w efektownej formie. "Pierwotnie projekt powstał w studiu graficznym, teraz rozwijamy go już sami" - mówi Zbigniew Jabłoński, dyrektor Ośrodka Informatyki Kancelarii Sejmu.

Niektórzy urzędnicy twierdzą jednak, że strona uboga w grafikę to świadomy wybór. Ich zdaniem, poza minimalizowaniem kosztów, "efekty graficzne są niepoważne". Inni twierdzą, że najważniejsza jest informacja, a grafika to pozór często obliczony na pokrycie braków merytorycznych.

Tylko w nielicznych przypadkach można mówić o aktualizowaniu stron, zazwyczaj jest to nadrabianie zaległości. Nawet jeśli biuro prasowe danego urzędu jest bardzo rozbudowane, to często tylko pojedyncze osoby potrafią umieszczać teksty w serwisie, a przesyłanie ich do działów informatyki urzędu niepotrzebnie wydłuża proces publikacji w Internecie. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja angielskiej wersji serwisów - albo nie ma jej wcale, albo ogranicza się do podstawowych informacji.

Problemem są drobne usterki, nawet jeśli generalnie strony prezentują się bardzo dobrze. Często nie działają odsyłacze do innych stron, a w wielu przypadkach nawet w obrębie jednego serwisu można zobaczyć komunikat Not Found. Nierzadko taki odsyłacz jest oznaczony jako nowość. Zdarza się również, że zamieszczane są nieaktualne numery telefonów podanych jako "kontaktowe".