Interesy w sieci w sieci

Charles Schwab, jedna z największych amerykańskich firm brokerskich, prowadzi obecnie 1,4 mln elektronicznych kont oszczędnościowych i inwestycyjnych, na których zdeponowanych jest 103 mld USD.

Charles Schwab, jedna z największych amerykańskich firm brokerskich, prowadzi obecnie 1,4 mln elektronicznych kont oszczędnościowych i inwestycyjnych, na których zdeponowanych jest 103 mld USD.

Przed zaledwie 18. miesiącami nie istniało jeszcze ani jedno. Ta błyskawiczna ekspansja Internetu w dziedzinie komunikacji i biznesu jest dobrą ilustracją zjawiska ciągłego skracania czasu, jaki upływa między nowym technologicznym wynalazkiem a jego praktycznym wdrożeniem. W ciągu czterech lat od chwili powstania World Wide Web, liczba jego "mieszkańców" sięgnęła 50 mln. W przypadku radia, ten sam próg liczbowy przekroczono po 38 latach, zaś telewizji zabrało to ok. 18 lat.

Edgar Panduro, zamieszkały w stolicy Peru - Limie, biznesmen handlujący m.in. tropikalnymi rybkami, w ostatnich czasach przeniósł swój interes do Internetu. Podłącza się do World Wide Web i zarzuca wędkę w cyberprzestrzeni, używając jako przynęty słów tropical fish. Po nawiązaniu pierwszego kontaktu z potencjalnymi klientami, przedstawia się, podaje swój adres, a następnie wysyła faks zawierający więcej informacji. Dzięki swym elektronicznym "spotkaniom" zawarł już kilka kontraktów z kontrahentami z różnych kontynentów. Jest on tylko jednym z rosnącej liczby przedsiębiorców z Trzeciego Świata, którzy szukają i znajdują elektroniczny dostęp do światowych rynków zbytu, pracy i wymiany informacji. Swoje internetowe strony mają brazylijscy producenci kauczuku i zbieracze orzeszków. W kilkudziesięciu krajach Afryki miejscowi lekarze korzystają z Internetu przy stawianiu diagnoz i konsultowaniu się z czołowymi ekspertami na temat wyboru skutecznej terapii. W Indiach wielu programistów pracuje we włas-nych domach dla wielkich amerykańskich korporacji, wysyłając im produkty swej pracy pocztą elektroniczną, w Południowej Afryce zaś, w położonej dziesiątki kilometrów od najbliższego miasta osadzie Oukasie, były więzień apartheidu, Jacob Moatshe, prowadzi elektroniczną kampanię na rzecz gospodarczego rozwoju swego zapomnianego przez dobrobyt miasteczka... Wizja świata zamieniającego się w "globalną wioskę", głoszona przed laty przez Marshalla MacLuhana, na naszych oczach staje się rzeczywistością.

Elektroniczna dieta

Rozpięta między kontynentami gigantyczna elektroniczna sieć komunikacyjna nie sprawi gospodarczego cudu, zamieniając z dnia na dzień... cierpiące nędzę kraje w oazy dobrobytu. W Indiach np. gdzie miesięczne pensje młodych menedżerów w prywatnych kompaniach wynoszą średnio ok. 230 USD, połączenie internetowe bez graficznych możliwości kosztuje ponad 150 USD. Jak głosi stare przysłowie, "zanim gruby schudnie, chudy umrze". Kiedy jednak gruby staje się coraz grubszy, może też i chudy stopniowo poprawi swą wagę.

Gruby zaś, czyli najbardziej gospodarczo rozwinięte gospodarki świata z amerykańską na czele, wydaje się w ostatnich latach szybko przybierać na tuszy dzięki elektroniczno-komputerowej diecie. W połowie ub.r. znany magazyn branży komputerowej Wired opublikował artykuł "Długi gospodarczy rozkwit" ("The Long Boom"), który w swym prowokacyjnie optymistycznym tonie stanowił radykalne odstępstwo od typowej futurologicznej fantastyki - zwykle wróżącej serię tragicznych katastrof prowadzących do szybkiego końca ludzkości, a przynajmniej nowoczesnej cywilizacji. Okres szybkiego wzrostu dobrobytu - oświadczyli radośnie jego autorzy, Peter Schwartz i Peter Leyden, który rozpoczął się już w 1980 r. - będzie wg wszelkiego prawdopodobieństwa trwał nieprzerwanie przez następnych 25 lat.

Z ideologicznego punktu widzenia, postęp ten będzie wynikiem triumfu idei liberalnej demokracji i wolnego rynku, jego technologiczną bazę zaś stworzyły dwa wydarzenia z początku lat 80.: pojawienie się komputera osobistego i rozbicie monopolu amerykańskiego giganta telekomunikacyjnego - Bella. W połowie lat 90. technologie elektronicznego przetwarzania danych wyszły daleko poza swe tradycyjne zastosowania i zaczęły zmieniać nasze życie w domu, biurze i fabryce. W latach 1999-2004 ekspansję gospodarczą będzie napędzać rozwój elektronicznych sieci wymiany informacji, które połączą świat w jeden ekonomiczny organizm. Internet stanie się głównym medium komunikacyjnym, umożliwiającym przesyłanie danych, głosu i obrazu i w nim będzie prowadzona większość handlowych i finansowych transakcji.

Wszechobecność komputerów to jednak tylko pierwszy z warunków sukcesu. Drugim jest tania telekomunikacja. Konkurencyjna walka między nowymi kompaniami, które powstały w wyniku wymuszonej przez sądy amerykańskie w 1984 r. likwidacji AT&T, doprowadziła do tak drastycznego obniżenia ceny lokalnych telefonicznych połączeń w Stanach Zjednoczonych, że dziś koszt rozmowy telefonicznej wynosi ok. centa i jest niezależny od długości jej trwania. A dotarcie do komputerowej sieci komunikacyjnej wymaga tylko lokalnego połączenia.