InterAms II upadł. Co dalej?

Na wniosek firmy Supra z Poznania i właściciela firmy InterAms II, Pawła Zdunka, Sąd Wojewódzki w Warszawie ogłosił 28.11.1994 r. upadłość firmy InterAms II. Oznacza to konieczność wyznaczenia syndyka masy upadłościowej, który zlikwiduje aktywa firmy, wypłaci należne Urzędowi Skarbowemu zaległe podatki, zaległe składki ZUS, potem ureguluje roszczenia pracowników, a w końcu (o ile starczy pieniędzy) spróbuje uregulować należności innych wierzycieli. Sądząc jednak ze stanu aktywów i wielkości majątku firmy (kilkanaście samochodów, kilkadziesiąt komputerów) niewielkie są szanse na odzyskanie pieniędzy przez kogokolwiek.

Na wniosek firmy Supra z Poznania i właściciela firmy InterAms II, Pawła Zdunka, Sąd Wojewódzki w Warszawie ogłosił 28.11.1994 r. upadłość firmy InterAms II. Oznacza to konieczność wyznaczenia syndyka masy upadłościowej, który zlikwiduje aktywa firmy, wypłaci należne Urzędowi Skarbowemu zaległe podatki, zaległe składki ZUS, potem ureguluje roszczenia pracowników, a w końcu (o ile starczy pieniędzy) spróbuje uregulować należności innych wierzycieli. Sądząc jednak ze stanu aktywów i wielkości majątku firmy (kilkanaście samochodów, kilkadziesiąt komputerów) niewielkie są szanse na odzyskanie pieniędzy przez kogokolwiek.

Niestabilna sytuacja finansowa firmy InterAms II znana była z zakulisowych pogłosek już od dość dawna. Upadek firmy, która obsługiwała wielu poważnych klientów w administracji publicznej i w bankach, podejmując w stosunku do nich zobowiązania, a będąc w trudnej sytuacji (a właściwie na granicy upadku) negocjowała nadal duże kontrakty, podważa wiarygodność całej branży komputerowej.

Może to oznaczać w szczególności, że wiele kontraktów będzie renegocjowanych, wygranie przetargu stanie się znacznie trudniejsze -nawet dla firm o ustalonej reputacji. (Spośród polskich firm komputerowych jedynie Optimus i ComputerLand zapewniają gwarancje bankowe na realizowane kontrakty.) Co gorsza, może okazać się, że urzędy administracji publicznej, banki i duże przedsiębiorstwa nie zechcą angażować się w żadne negocjacje z małymi lokalnymi dealerami i zwrócą się bezpośrednio do wielkich korporacji - IBM, HP czy Compaq. Będzie to oczywiście oznaczać upadek wielu małych firm i stanowi zagrożenie stabilnego rozwoju informatyki w naszym kraju. Niestety, te wielkie firmy komputerowe nie są przygotowane do prowadzenia sprzedaży bezpośredniej PC, gdyż w tej dziedzinie zawsze działały za pośrednictwem sieci dystrybutorów, dealerów i partnerów handlowych. Jest to zresztą normalna praktyka handlowa w każdym kraju. Na przykład IBM sprzedawał bezpośrednio jedynie duże i średnie komputery.

W tym kontekście należy chwalić postępowanie ComputerLandu, który postanowił przejąć obsługę gwarancyjną prawie wszystkich dużych klientów InterAmsu (obsługę BGŻ przejmie bezpośrednio IBM). Jak mówi Tomasz Sielicki, szef ComputerLandu, jego firmę będzie to kosztować prawdopodobnie ponad 2 mld zł. Uważa on, że jest to cena, którą warto zapłacić, aby uwiarygodnić działania firm komputerowych na polskim rynku.

Dwóch partnerów handlowych - IBM i ComputerLand - postanowiło ratować pechowego klienta InterAmsu, jakim jest Ministerstwo Edukacji Narodowej. Jak podaje tygodnik "Wprost" MEN miał zakupić za pośrednictwem tej firmy ok. 1000 komputerów IBM Value Point i 300 drukarek, przeznaczonych na wyposażenie szkół średnich. Wartość kontraktu wyniosła 40 mld zł. MEN wpłacił na konto InterAmsu zaliczkę w wysokości 6 mld zł, która oczywiście przepadła. ComputerLand przejmie ten kontrakt, zrezygnuje z marży handlowej, a IBM obniży ceny komputerów. Dzięki temu MEN dostanie zamówione komputery za resztę kwoty ustalonej w kontrakcie.

M. Wejtko, rzecznik prasowy IBM informuje, że kierownictwo firmy odbyło już rozmowy ze wszystkimi dużymi klientami w celu zabezpieczenia ich interesów. IBM zapewnia, że gwarancje na sprzęt IBM pozostają nadal w mocy.

Perturbacje na rynku komputerowym wywołane upadkiem jednej niezbyt dużej firmy pokazują wyraźnie słabe wsparcie kapitałowe tych firm, niewielki rozmiar rynku oraz bardzo trudną sytuację przedsiębiorstw negocjujących kontrakty na dostawy sprzętu i realizację oprogramowania. Może się okazać, że wejście na rynek dużego dystrybutora o silnej pozycji kapitałowej (a takie przymiarki czynią największe firmy dystrybucyjne CHS, Ingram i Merisel) spowoduje kompletne załamanie pozycji wielu firm.

Czy jest na to rada? Szukać szybko odpowiednio poważnego partnera za granicą lub konsolidować się we własnym gronie. Jest to zresztą tendencja obserwowana w całym świecie - stabilny rynek zapewnia niewiele silnych firm.


TOP 200