Innowacyjność to tylko droga do celu

Jeżeli nie określimy dokładnie, jakie efekty mają przynieść innowacyjne projekty, nie osiągniemy sukcesów na polu nowoczesnej gospodarki. Samo dążenie do innowacyjności nie wystarczy.

W Polsce traktujemy wciąż innowacje jako cel sam w sobie. Dlatego nie odnosimy we współczesnej gospodarce znaczących sukcesów. Innowacje przynoszą bowiem korzyści tam, gdzie są traktowane jako środek do osiągnięcia wyznaczonych celów strategicznych i wpisane w długofalowe systematyczne działania na rzecz rozwoju firmy czy kraju. U nas wciąż patrzy się na nie w kategoriach jednostkowych, twórczych postaw, a nie sposobów na rozwiązywanie problemów.

W dużej mierze z tego właśnie powodu Polska zajmuje od lat ostatnie miejsca w europejskich rankingach innowacyjności. Nie inaczej jest w tegorocznym unijnym zestawieniu „Innovation Union Scoreboard 2014”. Wśród 28 unijnych państw zajmujemy, tak jak w ub. r., czwarte miejsce od końca – za nami są już tylko Rumunia, Łotwa i Bułgaria. Daleko nam nie tylko do liderów: Szwecji, Danii i Niemiec, lecz nawet do średniej unijnej. Nasz wynik jest ok. 2,5 razy gorszy od wyniku czołówki i ponad 1,5 razy słabszy od unijnej średniej.

Zobacz również:

Nie najlepiej wypadamy również w rankingach światowych. W ostatnim zestawieniu „Global Innovation Index 2013” uplasowaliśmy się na 49 miejscu wśród 142 sklasyfikowanych państw. Od lidera dzieli nas spory dystans. Zajmująca pierwsze miejsce Szwajcaria uzyskała ogólny wynik na poziomie 66,59 punktów, a Polska – 40,12.

Najpierw fundamenty

Dlaczego tak trudno konkurować nam pod względem innowacyjności z innymi państwami w Europie i na świecie? W licznych analizach i raportach na temat stanu polskiej innowacyjności powtarza się od lat ten sam zestaw barier i ograniczeń. Jako główne przyczyny wskazuje się:

  • zbyt niskie nakłady na badania i rozwój,
  • słabą współpracę między nauką i biznesem,
  • niski poziom wykorzystania kapitału intelektualnego,
  • brak dostatecznego wsparcia postaw proinnowacyjnych,
  • brak odpowiedniego zainteresowania rozwiązaniami innowacyjnymi ze strony przedsiębiorców,
  • brak odpowiedniej oferty ze strony naukowców.

Jednak sama likwidacja barier nie stanie się kołem zamachowym rozwoju innowacyjności w naszym kraju. Byłyby to bowiem głównie działania na poziomie operacyjnym, a my potrzebujemy zmian o charakterze strategicznym. Proponowane programy rozwoju polskiej innowacyjności nie uwzględniają czynnika najważniejszego, decydującego w pierwszym rzędzie o powodzeniu działań proinnowacyjnych: czemu innowacje w naszym kraju mają tak naprawdę służyć? dlaczego chcemy z nich korzystać? jakie konkretnie cele gospodarcze, społeczne i polityczne chcemy za ich pomocą osiągnąć?

Bez odpowiedzi na te podstawowe pytania nie poprawimy poziomu naszej innowacyjności. Bo nie ma czegoś takiego jak innowacyjność w ogóle. To strategiczna perspektywa celów do osiągnięcia wyznacza właściwy kontekst do myślenia o innowacjach i ich zastosowaniach. Tak się dzieje we wszystkich najbardziej rozwiniętych krajach świata. Innowacje służą rozwiązywaniu konkretnych problemów i wyzwań wynikających z długofalowych programów rozwoju cywilizacyjnego, urzeczywistnianiu zakładanych celów gospodarczych czy politycznych, a nie kreowaniu nowości dla samych nowości, wspieraniu kreatywności dla samej kreatywności.

Od zadania do pomysłu

W krajach przodujących pod względem innowacyjności ważną rolę w kreowaniu rynku dla rozwiązań innowacyjnych odgrywają długofalowe strategiczne programy rządowe. Bardzo dobrze widać to na przykładzie Stanów Zjednoczonych, które nie szczędzą publicznych pieniędzy na realizację projektów przynoszących wiele innowacyjnych pomysłów i rozwiązań. Programy te służą w pierwszym rzędzie budowaniu potęgi militarnej i gospodarczej USA. Realizację głównego celu mają wspierać rodzące się w naukowych pracowniach czy firmowych laboratoriach innowacje. A wszystko zaczyna się od potrzeby rozwiązania konkretnego problemu czy sprostania konkretnemu wyzwaniu, a nie od żądania a priori stworzenia czegoś innowacyjnego, czyli tak naprawdę nieokreślonego, jak to zwykle u nas bywa.