Infrostrady danych w budowie

Zainteresowanie najwyższych władz USA budową infrostrad danych, wyrażane już od początku prezydentury Billa Clintona, sprawia, że wizja telewizji interakcyjnej staje się realna. Możliwości, jakie dałoby udostępnienie każdemu przeciętnemu obywatelowi dwukierunkowych szybkich łączy cyfrowych i odpowiednio inteligentnych urządzeń odbiorczych zintegrowanych z telewizorem, wydają się być wzięte wprost z literatury fantastyczno-naukowej.

Zainteresowanie najwyższych władz USA budową infrostrad danych, wyrażane już od początku prezydentury Billa Clintona, sprawia, że wizja telewizji interakcyjnej staje się realna. Możliwości, jakie dałoby udostępnienie każdemu przeciętnemu obywatelowi dwukierunkowych szybkich łączy cyfrowych i odpowiednio inteligentnych urządzeń odbiorczych zintegrowanych z telewizorem, wydają się być wzięte wprost z literatury fantastyczno-naukowej.

Wyobraźmy sobie: wstajemy rano, włączamy swój najnowszy model hiper-tele-kompu. Najpierw chcemy obejrzeć skrócony dziennik telewizyjny: wydajemy odpowiednie polecenie i centralny komputer, połączony z naszym domem łączami cyfrowymi, przysyła nam aktualne informacje w skrócie. Zaciekawiły nas ostatnie wieści o wojnie w Bośni, nie ma problemu - na nasze żądanie otrzymujemy komplet informacji i materiałów filmowych (interakcyjnie). Jeśli chcemy - możemy obejrzeć film o historii Jugosławii lub wysłuchać ostatniego przemówienia Clintona nt. planowanej akcji NATO, etc. Chcemy coś kupić, może nowy fotel? Komputer centralny łączy się z domem meblowym i oglądamy ofertę handlową sklepu. Ten model się nam podoba? W porządku - w parę sekund wysyłamy zamówienie i po południu nam przywiozą. Chcemy porozmawiać z ciocią - dzwonimy i na monitorze widzimy naszą ukochaną, zaspaną ciocię...

Dzisiaj jest to jeszcze ciągle całkiem ładna bajka, ale bajka która się w przyszłym stuleciu ziści. Rozwój infrastruktury telekomunikacyjnej, coraz większe możliwości komputerów i ich integracja z telewizją czy telefonem sprawi, że sposób funkcjonowania nowoczesnego społeczeństwa ulegnie ogromnym przeobrażeniom. Najbardziej uprzemysłowione kraje świata już dziś zaczęły realizować przedstawione tu wizje.

Trzeba sobie jednak zdawać sprawę, że Stany Zjednoczone nie mają żadnego "wielkiego planu" budowy infrostrad danych. Administracja prezydenta Clintona, a zwłaszcza wiceprezydent Al Gore, stara się propagować pewne wizje i pobudzić zainteresowanie wielkich korporacji, widząc w realizacji infrostrad potężny impuls rozwojowy dla całego kraju. Pozwoliło by to utrzymać USA technologiczną i cywilizacyjną przewagę. W pewnym stopniu ma być to rozszerzenie realizowanego projektu Narodowej Sieci Badawczo-Edukacyjnej NREN (National Research and Education Network), która ma zastąpić Internet, obecnie dość mało wyrafinowaną ( w zakresie środków przekazu) sieć o zasięgu globalnym. W zamyśle, w trudnej dzisiaj do określenia perspektywie czasowej, jako powszechne dobro konpsumpcyjne, ma powstać multimedialna sieć zdolna do przekazu dźwięku i obrazu w obie strony.

Stany Zjednoczone nie są osamotnione w podejmowaniu tych zmagań. Własne infrostrady danych chcą budować też państwa znane pod mianem azjatyckich tygrysów. Na przykład Korea Południowa zamierza w kilku etapach wybudować ogólnokrajową sieć informatyczną o docelowej przepustowości (do realizacji w roku 2015) 10Gbit/sek. Przy czym najpierw (w ciągu najbliższych dziesięciu lat) rozwój ma być stymulowany przez potrzeby instytucji komercyjnych, edukacyjnych i agend rządowych, a dopiero potem sieć ma stać się dobrem publicznie dostępnym. W Europie prym wiedzie W. Brytania, w której firma Videotron zamierza w najbliższym czasie zbudować system telewizji interakcyjnej na obszarze Londynu. W sferze wstępnych planów są projekty Wspólnoty Europejskiej na temat budowy wspólnych europejskich infrostrad danych, a w Berlinie Deutsche Bundespost uruchamia eksperymentalną sieć DeTe BERKOM. Będą tu testowane nowe metody przesyłania informacji multimedialnych (np. TeleMedicine do przeprowadzania wideokonferencji w zakresie badań radiologicznych których celem jest dokonanie ekspertyz lekarskich). Już wiosną br. każdy telewidz programu Interactive TV, przygotowanego przez konsorcjum RTL, po wyposażeniu swego komputera PC w dpowiednią kartę, będzie mógł odbierać bardzo ograniczoną postać telewizji interakcyjnej (komunikacja zwrotna z użyciem fal radiowych, komputer będzie ładowany tekstem i króciutkimi klipami filmowymi).

Nie będzie łatwo

Problemów do rozwiązania jest bardzo wiele. Systemy informatyczne zdolne do obsługi przepływu informacji w infrostradach danych musiałyby stopniem swego skomplikowania i swą wielkością wielokrotnie przewyższać wszystko to, co zrobiono do tej pory. Warunkiem powodzenia całego przedsięwzięcia jest masowy dostęp do oferowanych usług (by nie stały się lukratywnym serwisem dla wybranych), a więc niski koszt dla pojedynczego użytkownika (porównywalny np. z opłatą za telewizję kablową) i przedstawienie jasnych wizji rozwoju oraz ustalenie pewnych standardów (by uniknąć totalnego chaosu). Realizacja tych zamierzeń wymagać będzie gigantycznych inwestycji, przekraczających możliwości największych korporacji. Już dziś realizację tych projektów podejmują największe koncerny przemysłu rozrywkowego i informatycznego. Problemem technologicznym i inżynierskim będzie budowa odpowiednio oprogramowanych central, sterujących przepływem informacji w sieci i pełniących rolę serwerów dla telewizji interakcyjnej (już pojawiają się pierwsze jaskółki, jak np. Oracle MediaServer). Trzeba także stworzyć odpowiednie "pudełka" dla indywidualnego odbiorcy, do ustawienia w domu, które nie mogą kosztować więcej niż czy magnetowid. Sprawą równie ważną będzie wbudowanie w nie odpowiedniego interfejsu użytkownika (ma być to sprzęt codziennego użytku). Stąd udział w pracach nad stworzeniem telewizji interakcyjnej, firm programistycznych tworzących oprogramowanie użytkowe, jak chociażby samego Microsoftu. Najważniejszym problemem do rozwiązywania będzie uzyskanie ogromnej przepustowości samej sieci (większość specjalistów jednoznacznie wskazuje na konieczność zastosowania sieci ATM) oraz dalszy rozwój metod i algorytmów kompresji obrazów.

Zagrożenia

Wielu publicystów, a zwłaszcza ludzi związanych w ten czy inny sposób z ideologią "wolnej cyberprzestrzeni" obawia się monopolu kilku koncernów telekomunikacyjnych i rozrywkowych. Głównie spór toczy się o nie dopuszczenie do rozwoju pasywnej (jednokierunkowej) telewizji interakcyjnej, w której konsument jest tylko odbiorcą. Całkiem realną zdaje się być groźna wizja rozwoju telewizji kablowych z programami na życzenie i kilkuset stałymi programami (wszelkie rozwiązania uproszczone i prowizoryczne), a niestety jak doświadczenie uczy ilość na ogół nie przechodzi w jakość. W efekcie społeczeństwa krajów rozwiniętych zamiast nowego medium mogą dostać do ręki narzędzie rozrywki, o wiele bardziej tandetne i ogłupiające niż obecna telewizja. Wpływowe organizacje społeczne, takie jak Electronic Frontier Foundation, realizację wizji infrostrad danych widzą w konwergencji telewizji kablowych i Internetu, przy zachowania dobrodziejstw i pewnej "kultury bycia" zaczerpniętej z rozległych sieci komputerowych.

Sprawą dyskusyjną jest udział czynników państwowych w rozwoju infrostrad danych i telewizji interakcyjnych (poprzez asygnowanie pewnych funduszy i odpowiednie regulacje prawne). Wiceprezydent Al Gore i administracja Białego Domu skłaniają się raczej do zdania się na "siłę rynku" i ograniczania roli aparatu administracyjnego (np. do działań antytrustowych). Świadczą o tym chociażby stosunkowo niewielkie sumy jakie rząd USA zamierza przeznaczyć na rozwój infrostrad (rzędu kilkuset mln USD wobec potrzeb ocenianych na dziesiątki mld USD tylko w ciągu kilku najbliższych lat). Pieniądze wydawane przez administrację rządową mają raczej za zadanie pobudzić prace badawcze i pełnić rolę stymulującą w okresie początkowym.

Hamulcem rozwóju jest prawodawstwo ograniczające swobodę koncernów rozrywkowych i telekomunikacyjnych (np. w USA do niedawna firmy telefoniczne nie mogły przekazywać obrazu i na odwrót - te od telewizji kablowej - rozmów telefonicznych). Niewątpliwie życie wymusi pewne rozwiązania. I na pewno nie zabraknie też bałaganu oraz pewnej dozy improwizacji. Ale telewizja interakcyjna powstanie prędzej czy później. Może kiedyś dotrze i do nas.