Informatyzacja ustawowa

Z Markiem Polem, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem Rady Ministrów ds. Reformy Centrum Gospodarczego Rządu, rozmawia Wojciech Gryciuk.

Z Markiem Polem, sekretarzem stanu, pełnomocnikiem Rady Ministrów ds. Reformy Centrum Gospodarczego Rządu,

rozmawia Wojciech Gryciuk.

Czy Pana zdaniem, ranga informatyzacji administracji rządowej po reformie centrum wzrośnie czy zmaleje?

Nie ulega wątpliwości, że wzrośnie, a to dzięki ustawowym zobowiązaniom wszystkich ministrów do utworzenia, w ramach podległych im jednostek, komórek organizacyjnych ds. informatyki, a ministra spraw wewnętrznych i administracji dodatkowo do koordynowania wszelkich działań administracji w zakresie rozwoju łączności i informatyki.

Do tej pory żaden z urzędników administracji państwowej nie był ustawowo odpowiedzialny za losy informatyzacji służb publicznych. W tej sytuacji trudno było np. znaleźć winnego za to, że systemy komputerowe różnych ministerstw nie były ze sobą kompatybilne. Po reformie centrum ani nowi ministrowie w ogólności, ani minister spraw wewnętrznych i administracji w szczególności, nie będą mogli przesunąć informatyki na dalszy plan, gdyż każdego z nich, właśnie na mocy ustawy, będzie można w sposób jednoznaczny rozliczyć z osiągnięć (i niepowodzeń) w tym zakresie. Oddzielnym problemem jest natomiast pytanie, w jaki sposób i w jakim czasie zostanie do tych potrzeb dostosowana odpowiednia struktura organizacyjna. Dzisiaj nie można jeszcze na nie odpowiedzieć, gdyż statuty nowych jednostek administracyjnych są dopiero w fazie tworzenia.

Tym niemniej Departament Informatyki w URM oraz Rada Koordynacyjna ds. Teleinformatyki apeluje o powołanie ponadresortowego urzędu ds informatyzacji administracji rządowej. Czy sądzi Pan, że taki urząd jest potrzebny?

Odpowiem pytaniem na pytanie. Czy do funkcjonowania Państwa w zakresie budżetu potrzebny jest ponadresortowy ośrodek ds. budżetu państwa? Nie wystarczy by zajmował się tym minister finansów. A czy do zarządzania nieruchomościami, które są w gestii urzędów administracji państwowej, potrzebny jest ponadministerialny ośrodek? Nie, wystarczy, że obowiązki w tym zakresie wpisze się w kompetencje Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji (MSWiA), które jest ponadresortowym ośrodkiem dla innych ministerstw. Podobnie nie widzę sensu, by istniał oddzielny urząd ds. informatyzacji administracji państwowej, gdy ustawowo za działania w tym zakresie będzie odpowiedzialny minister spraw wewnętrznych i administracji.

W reformie centrum nie przewidziano nawet powołania pełnomocnika premiera ds. informatyzacji. Czyżby zaciążyły na tym zaszłości historyczne, kiedy to jeden z poprzednich premierów takiego pełnomocnika powołał, a następny, po pół roku, odwołał?

Oczywiście nie. Premier powołuje pełnomocników wyłącznie do określonych zadań, nie leżących w kompetencjach żadnego z ministrów, i to na określony czas. Jednym z nich, ds. reformy centrum, jestem ja. Moim zadaniem, po wdrożeniu przygotowanych przez mój zespół ustaw, jest obecnie koordynacja poczynań związanych z jej wprowadzeniem w życie. Gdy nowe struktury administracji państwowej zaczną żyć własnym życiem, wtedy pełnomocnik ds. reformy przestanie być potrzebny, a część z jego obowiązków przejmą nowo powstałe komórki.

Oczywiście, gdyby premier uznał za stosowne, mógłby także powołać swojego pełnomocnika ds. informatyzacji. Pojawia się tylko pytanie, czym, po reformie centrum, miałby się on zajmować. Za sprawy informatyzacji administracji rządowej będzie przecież ustawowo odpowiedzialny minister spraw wewnętrznych i administracji i nie ulega wątpliwości, że jego działania w tym zakresie, jako konstytucyjnego członka rządu, będą miały nieporównanie większe szanse powodzenia niż, nie będącego członkiem rządu, pełnomocnika.

To znamienne, że w społeczeństwie panuje pogląd, że gdy jakieś "ciało" nie działa przy premierze, to jest mało ważne. W rzeczywistości premier jest obarczony tak dużą odpowiedzialnością, że jest mało prawdopodobne, by osobiście mógł się zajmować właśnie problemem informatyzacji administracji państwowej. Kto więc zająłby się tym tematem w kancelarii premiera? Pewnie któryś z departamentów. A to mogłoby wypaczyć rangę problemu.

Czy jednak w molochu, jakim będzie MSWiA, problem informatyzacji administracji państwowej będzie miał szansę zająć należną mu rangę?

Głównym celem reformy jest zmiana systemu kierowania państwem przez administrację rządową, a co za tym idzie, zmiana filozofii funkcjonowania urzędów ministerialnych. Każde z ministerstw będzie musiało dokonać oceny sytuacji w obszarze swojego działania, stworzyć wizję na przyszłość, przygotować uregulowania prawne i nadzorować ich realizację. Działaniami tymi zostaną objęte wszystkie zapisane w ustawie funkcje, a w szczególności informatyzacja administracji rządowej w przypadku MSWiA.

Tak więc minister spraw wewnętrznych i administracji będzie musiał ocenić, jak wygląda aktualny stan informatyzacji polskiej administracji publicznej, zaproponować nowe rozwiązania i zadbać o odpowiednie do nich regulacje prawne, zapewnić środki na ich wdrożenie i właściwie je wydatkować.

Na ile te działania okażą się skuteczne, będzie zależało nie tyle od tego, czy informatyzacją będzie się zajmował w jego ministerstwie departament, urząd czy wydział, ale od zespołu ekspertów, jakimi się otoczy i od ich siły przebicia. Czy takie kadry będzie łatwo znaleźć? Mam nadzieję, że tak. A pomoże w tym ustawa o służbie cywilnej, znacznie podnosząca prestiż urzędnika państwowego.