Informatyka z ludzką twarzą

W zamyśle autora miała to być książka i dla informatycznych profesjonalistów, i dla komputerowych dyletantów. I rzeczywiście, z równym zainteresowaniem mogą ją przeczytać i komputerowy guru, i informatyczny ignorant.

W zamyśle autora miała to być książka i dla informatycznych profesjonalistów, i dla komputerowych dyletantów. I rzeczywiście, z równym zainteresowaniem mogą ją przeczytać i komputerowy guru, i informatyczny ignorant.

Piotr Kowalski, znany Czytelnikom naszego tygodnika felietonista, postawił sobie karkołomne zadanie: pogodzić ogień z wodą. I, o dziwo - w pełni mu się to udało. Wydana niedawno książka jego autorstwa Uwikłani w informatykę pokazuje, że można o skomplikowanych zagadnieniach informatycznych pisać w sposób przystępny i zrozumiały dla wszystkich, a przy tym wcale nie trywialny, bez niepotrzebnego upraszczania problemów i rezygnacji z podejmowania trudnych tematów.

W dużym stopniu jest to zasługa samego stylu pisania, który bardziej przypomina barwną, dynamiczną, beletrystyczną wręcz narrację niż sformalizowaną, usystematyzowaną, fachową prezentację. Na każdej stronie daje się odczuć duże, osobiste zaangażowanie autora w przywoływane kwestie i niemałą werwę w ich przedstawianiu. Wywody są przeplatane anegdotami związanymi z omawianym tematem oraz felietonami publikowanymi na łamach Computerworld. Wiele wdzięku mają też erudycyjne popisy - nierzadkie odwołania do literatury z różnych dziedzin (od informatyki, przez teorię zarządzania, po filozofię) nie rażą sztucznym zadęciem czy pokrętnym teoretyzowaniem.

Zamierzony efekt został jednak osiągnięty głównie dzięki temu, że autor nie pisze w gruncie rzeczy o samej informatyce, lecz o problemach, z którymi mają na co dzień do czynienia postawieni w jej obliczu ludzie - znajdujący się zarówno po jednej, jak i drugiej stronie funkcjonujących w ich miejscu pracy systemów komputerowych. Podstawowym obszarem jego zainteresowania nie jest technika komputerowa, lecz zachowania pojedynczych osób lub grup ludzi, którzy z niej korzystają - jakie mają kłopoty, z jakimi wyzwaniami muszą sobie radzić, jak mogą się z sobą komunikować, na co powinni zwracać uwagę, czego się mogą spodziewać itd. To nie jest tak naprawdę książka o samej informatyce, lecz o tym, co spotyka ludzi, którzy muszą dzisiaj z niej korzystać. Uwikłani w informatykę to my wszyscy, którzy nie mamy innego wyjścia - jeżeli chcemy normalnie żyć, pracować, kształcić się, musimy używać narzędzi i rozwiązań oferowanych przez tę dziedzinę techniki.

Wszechobecność komputerów i programów informatycznych powoduje, że zarówno ich twórcy, jak i użytkownicy są dzisiaj skazani na siebie. Muszą być z sobą w stałym kontakcie, by mieć możliwość funkcjonowania we współczesnym świecie. Książka Piotra Kowalskiego to swoisty przewodnik, jak poruszać się wspólnie po obszarach w coraz większym stopniu zawłaszczanych przez informatykę. Użytkownicy programów komputerowych mogą dowiedzieć się, jak najlepiej dostosować własne potrzeby i oczekiwania do specyfiki systemów informatycznych, których działaniem rządzi wszechwładny algorytm (jeżeli w bazie nie ma adresów klientów, to trudno oczekiwać automatycznego kopertowania wysyłki). Informatycy dostaną przestrogę, czego nie robić, by nie dawać użytkownikom powodów do narzekań (jeżeli system do obsługi studentów nie pokazuje, czyje stopnie są aktualnie oglądane, to nie najlepiej wpływa to na wizerunek programisty).

Informatyk na każde wezwanie

Piotr Kowalski nie pisze o "wiekopomnej" roli informatyki w dzisiejszym świecie, tylko mówi, co w związku z jej rozwojem może nas wszystkich czekać. Jest zrozumiałe, że jako informatyk z krwi i kości ze szczególną troską pochyla się nad losem podobnych sobie. Widać wyraźnie, że bardzo leży mu na sercu społeczny status zawodu informatyka i sposób postrzegania tej grupy specjalistów przez użytkowników systemów komputerowych.

Autor często daje upust swym żalom na brak należytego traktowania informatyków zarówno przez dyrekcje i zarządy firm, jak i szeregowych pracowników przedsiębiorstw. Książka jest pełna anegdot o kompletnej bezradności (a może też i lenistwie) ludzi w najprostszych sytuacjach związanych z korzystaniem z komputerów. Chociaż świadomość i wiedza użytkowników wciąż rośną, to nadal można spotkać się z sytuacjami typu: nic nie widać na moim ekranie! A jak ma być widać, skoro ma Pan/i ustawione białe czcionki na białym tle.

Informatyków, zdaniem Piotra Kowalskiego, dostrzega się jedynie wówczas, gdy coś przestaje działać. Jeżeli wszystko jest w porządku, nikt o informatykach nie pamięta. Sytuacja taka wynika, w jego opinii, z niedostatecznej edukacji użytkowników, którzy nie rozumieją złożoności i stopnia komplikacji zagadnień, którymi informatycy się zajmują, ani też nie chcą tego zrozumieć.

Łatwiej i wygodniej jest im traktować informatyka jako kogoś, kto nie wiadomo czego wypatruje na ekranie monitora.

Piotr Kowalski ubolewa (czego wyraz dawał już niejednokrotnie w swoich felietonach na łamach Computerworld), że bardzo często potencjał intelektualny informatyków jest marnowany na powierzanie im trywialnych, prozaicznych zadań, które z powodzeniem mogliby wykonywać sami użytkownicy komputerów bez względu na posiadane wykształcenie czy zajmowane stanowisko. Wszak podłączenie drukarki nie jest już dzisiaj skomplikowanym zadaniem. "Niewyobrażalność technologii informatycznej u wielu pracodawców powoduje, że stawiają oni na równi wymianę toneru w drukarce ze zmianą struktury baz danych. Taką też miarą oceniają wkład pracy swoich informatyków i ich merytoryczną znajomość tematyki" - pisze autor.

Trudno posądzić jednak Piotra Kowalskiego o idealizowanie swojej grupy zawodowej. Nieraz można się spotkać z krytycznymi uwagami pod adresem jej przedstawicieli.

Sam przyznaje, że informatyk jest pod wieloma względami podobny do każdego innego fachowca - jeżeli czegoś nie będzie mu się opłacało lub chciało zrobić, to zrobi wszystko, aby nas przekonać, że tego zrobić się nie da.

Jeżeli będziemy jednak wiedzieli coraz więcej na temat reguł rządzących światem informatyki i maszyn liczących, to nie damy się tak łatwo zbyć. Tylko w wyniku coraz lepszej komunikacji i współpracy twórców i użytkowników oprogramowania będą mogły powstawać coraz lepsze produkty. Temu ma służyć również ta książka.

Piotr Kowalski, "Uwikłani w informatykę", Wydawnictwo MIKOM, Warszawa 2004