Informatyka w szkole

Technologie informatyczne wkraczają do wszystkich dziedzin działalności człowieka - trafiły też do szkół. Bezsporne jest stwierdzenie, iż komputery w jakiejś formie powinny znaleźć swoje miejsce w programach nauczania, realizowanych w szkołach podstawowych i średnich. Nasuwa się tu jednak wiele pytań: Czy należy uczyć informatyki, jako gałęzi wiedzy?

Technologie informatyczne wkraczają do wszystkich dziedzin działalności człowieka - trafiły też do szkół. Bezsporne jest stwierdzenie, iż komputery w jakiejś formie powinny znaleźć swoje miejsce w programach nauczania, realizowanych w szkołach podstawowych i średnich. Nasuwa się tu jednak wiele pytań: Czy należy uczyć informatyki, jako gałęzi wiedzy?

Jeśli tak, to w jakim zakresie - układania algorytmów, czy może obsługi systemu plików MS DOS? Czy zamiast "Elementów Informatyki" nie powinno się wprowadzić przedmiotu "Podstawy Posługiwania się Komputerem", który byłby skoncentrowany na ćwiczeniach z aplikacji najpopularniejszych dziś w firmach i biurach? Jak komputery mają wspomagać nauczanie w szkołach i czy ich obecność pomoże, czy też raczej przeszkodzi w zrealizowaniu obecnie obowiązującego programu? Jak wykształcić odpowiednią liczbę nauczycieli biegłych w posługiwaniu się najnowszymi technologiami? Na te i na wiele innych pytań próbowali znaleźć odpowiedzi uczestnicy konferencji, która odbyła się w połowie września br. w Lublinie.

Problem informatyki w szkole to - tak naprawdę - dwa główne problemy: pierwszy dotyczy nauczania dyscypliny naukowej zwanej informatyką, a więc nauki układania algorytmów i realizowania ich za pomocą sprzętu komputerowego, co w polskich warunkach przeważnie połączone jest dodatkowo z opisem standardu IBM PC - głównie organizacji jego systemu plików.

Zagadnienie drugie to wprowadzenie komputerów do klas szkolnych jako wspomaganie nauczania wszystkich pozostałych klasycznych przedmiotów - technicznych, przyrodniczych, artystycznych, nauk ścisłych, a także humanistycznych. Realizacja programu szkolnego odbywałaby się za pomocą odpowiednio przygotowanego oprogramowania, które poszerzyłoby możliwości uzyskiwania pożądanych informacji, oraz - co jest może nawet ważniejsze - uczyniłoby proces przyswajania wiedzy o wiele bardziej atrakcyjnym niż jest obecnie.

Złożoność problemów, jakie towarzyszą asymilacji technologii informatycznych w polskich szkołach, spowodowała, iż od wielu lat odbywają się na ten temat ogólnopolskie konferencje, na które licznie przybywają przedstawiciele kadry pedagogicznej szkół podstawowych i średnich z całego kraju. Tegoroczne spotkanie miało miejsce w Lublinie i zgromadziło rekordową liczbę uczestników: ponad 400 nauczycieli.

Podzielone zdania

Wydaje się, iż konieczność informatyzacji procesów dydaktycznych jest faktem oczywistym. Istotnie, do Lublina przybyli głównie zwolennicy wykorzystywania komputerów jako pomocy w prowadzeniu lekcji, jak również entuzjaści nauczania - i to już od IV klasy szkoły podstawowej.

Pojawili się jednak również sceptycy, którzy wskazywali na - istniejące ich zdaniem - liczne niekonsekwencje w programie "Elementów informatyki", podważając zasadność wykładania tego przedmiotu w obecnej jego postaci. Zwracano również uwagę na olbrzymie trudności, jakie może napotkać w polskich warunkach akcja upowszechniania wspomagania komputerowego.

Gościem specjalnym konferencji był Ian Carter, nauczyciel informatyki i administrator z Cheltenham College w W. Brytanii. Przedstawił on historię informatyzowania szkół w swoim kraju oraz stan obecny, którego można zaiste pozazdrościć: według najnowszych badań, W. Brytania wysunęła się w 1996 r. na czoło w dziedzinie dostępności informatyki, osiągając wskaźnik 1 komputer na dostarczyło argumentów obu stronom dyskusji toczącej się w czasie obrad.

Uczyć, czy nie uczyć informatyki

Pierwszy pomysł wprowadzenia komputerów do szkoły dotyczył wykorzystania ich do nauczania informatyki. Ambitni pedagodzy i dyrektorzy już wiele lat temu próbowali nadążać za nowoczesnością, zakupując do swoich szkół sprzęt komputerowy. Z uwagi na niewielkie możliwości pecetów w tamtych latach, lekcje ograniczały się w zasadzie do nauki obsługi MS DOS i Norton Commandera, a także - co było największą chlubą szkoły - kursu programowania w języku Basic.

Z referatu brytyjskiego gościa dowiedzieliśmy się, iż na Wyspach proces informatyzacji szkół przebiegał tak samo i doprowadził w latach 80. do wielu nieprawidłowości. "Nauczanie informatyki pozostało domeną ekspertów, różnych komputerowych guru, ograniczoną do pracowni komputerowych, gdzie sukces mierzony był liczbą kandydatów na studia nauk komputerowych. Chłopcy uzyskali przewagę nad dziewczętami w stosunku 2,4:1 w umiejętnościach programowania -nie ma to ani wartości edukacyjnych, ani nie jest przydatne zawodowo" - stwierdził Ian Carter.

Dzisiaj komputery mają wiele więcej możliwości niż dawniej i - będąc już maszynami w pełni multimedialnymi - mogą być przydatne w nauczaniu również innych przedmiotów, nie tylko układania algorytmów. Jednak wprowadzenie ich do nowej roli przebiega z wielkimi oporami: z jednej strony matematycy nie chcą wypuścić sprzętu ze swych "świątyń programowania", z drugiej zaś, do nauczania nowymi metodami po prostu brakuje wykształconej kadry pedagogicznej. "Nauczyciele lat 90. są nadal skażeni przez trendy i politykę lat 80. - brak łatwego dostępu do komputerów, nieodpowiednie szkolenia, ograniczenia w sposobie korzystania z pracowni komputerowych, skromny sprzęt i oprogramowanie" - słowa Iana Cartera doskonale pasują również do polskich realiów.


TOP 200