Informatyka śledcza: ochronić dane firmowe

W takim przypadku, jak odejście z Softbanku kilkunastoosobowej grupy pracowników, co spowodowało utratę kontraktu, pracodawcy i organy ścigania korzystają z usług firm zajmujących się tzw. informatyką śledczą (computer forensics).

W takim przypadku, jak odejście z Softbanku kilkunastoosobowej grupy pracowników, co spowodowało utratę kontraktu, pracodawcy i organy ścigania korzystają z usług firm zajmujących się tzw. informatyką śledczą (computer forensics).

Sebastian Małycha, prezes MediaRecovery

Sebastian Małycha, prezes MediaRecovery

Dwie największe z nich mają swoje siedziby w Katowicach - MediaRecovery i Ontrack. "W ubiegłym roku nasi pracownicy brali udział w 700 sprawach związanych z informatyką śledczą. Sytuacje takie jak w Softbanku nie zdarzają się może często, ale są typowe" - mówi Sebastian Małycha, prezes MediaRecovery. "Część z nich kończy się w sądzie. Aby jednak pracodawca miał szansę wygrania procesu, trzeba przygotować dowody, że z firmy wydostała się tajemnica handlowa" - dodaje.

Jeśli kierownictwo jest czujne, to potrafi szybko zareagować, wynajmując specjalistyczną firmę zajmującą się informatyką śledczą. "W przypadku Softbanku za dużo osób wie o sprawie odejścia pracowników z firmy, co mogłoby utrudniać nam pracę. Jednak gdyby zarząd Softbanku zlecił nam przeprowadzenie wewnętrznego śledztwa, podjęlibyśmy się tego zadania" - uważa Sebastian Małycha. Ważne jest zachowanie w tajemnicy działań związanych z informatyką śledczą. Przedstawiciele MediaRecovery kontaktują się zwykle z jedną zaufaną osobą. Najczęściej jest nią członek zarządu.

Jak mówi prezes MediaRecovery, w Polsce wśród właścicieli firm jest nikła świadomość istnienia informatyki śledczej i możliwości, jakie ona stwarza. Dlatego znakomita większość zleceń (ok. 94%) przychodzi od organów ścigania. Najczęstsze dotyczą piractwa komputerowego (38%), przestępstw gospodarczych (30%), fałszerstw (7%) i pedofilii (7%). W przypadku zleceń komercyjnych gros spraw dotyczy nieuczciwości pracowników (60%) bądź zarządów (12%), a następnie zdrady małżeńskiej (8%) i poszukiwania osób zaginionych (4%). "Niedawno mieliśmy sprawę zaginięcia nastolatka. Pozostawił on w domu komputer, który do zbadania przekazali nam rodzice. W wyniku śledztwa okazało się, że trafił on do sekty" - opowiada Sebastian Małycha.

Katowicka spółka otrzymała także niedawno zlecenie od Prokuratury zbadania sprawy odejścia pracowników z jednego z biur konstrukcyjnych. Wynieśli oni dorobek firmy z kilkunastu ostatnich lat. Początkowo chcieli odejść do konkurencji, następnie założyli własną spółkę. Sprawa przeciwko nim, która trafiła już do sądu, wyszła na jaw, gdy zaoferowali oni za projekt cenę o połowę niższą od powszechnie obowiązującej. "Zbierając informacje z komputerów w tej firmie, odzyskując dane już skasowane, analizując informacje z poczty elektronicznej i archiwów komunikatorów internetowych odtworzyliśmy całą historię przestępstwa. Jesteśmy nawet w stanie ustalić to, na której nagrywarce została zapisana dana płyta CD/DVD" - opowiadają przedstawiciele MediaRecovery. Do tego typu analiz firma wykorzystuje głównie własne narzędzia.

To co proponują firmy zajmujące się informatyką śledczą to także zapobieganie wypływaniu informacji z firmy, m.in. poprzez instalowanie odpowiednich systemów bezpieczeństwa. "Przykładowo mogą one zaalarmować administratora, gdy pracownik chce skopiować informacje na włożony do swojego komputera dysk USB, do czego nie ma prawa" - opowiada Sebastian Małycha. Katowicka spółka oferuje również usługi utylizacji danych, zarówno fizycznej (polegającej na zniszczeniu nośnika), jak i logicznej.


TOP 200