Informatyka na parkiecie

Kiedy przed dwoma laty pierwsza polska firma komputerowa weszła na giełdę, prawie wszyscy traktowali emisję publiczną jako łatwy sposób pozyskania kapitału. Dzisiaj firmy komputerowe oczekują od obecności na parkiecie nie tylko "złotych gór", ale także innych korzyści związanych z faktem bycia spółką publiczną - potwierdzenia swojej rynkowej wartości, uzyskania płynności aktywów, marketingu i środków motywacji pracowników.

Kiedy przed dwoma laty pierwsza polska firma komputerowa weszła na giełdę, prawie wszyscy traktowali emisję publiczną jako łatwy sposób pozyskania kapitału. Dzisiaj firmy komputerowe oczekują od obecności na parkiecie nie tylko "złotych gór", ale także innych korzyści związanych z faktem bycia spółką publiczną - potwierdzenia swojej rynkowej wartości, uzyskania płynności aktywów, marketingu i środków motywacji pracowników.

Dla Jacka Kubraka z krakowskiej firmy System 3000, która na giełdę zamierza wejść w III kw. 1997 r., "bycie publicznym" oznacza kapitalizację rynkową spółki. "Dobrym przykładem jest tutaj przejęcie CSBI przez ComputerLand, za którą nie zapłacono do tej pory ani złotówki, wszystko odbyło się poprzez wymianę akcji" - twierdzi Jacek Kubrak. System 3000 zamierza inwestować w firmy o zbliżonym do swojego profilu działalności i w ten sposób rozszerzać własną sieć dystrybucyjną. Na pewno - jak mówi prezes System 3000 - wejście firmy na giełdę nie będzie wiązało się z uzyskaniem znaczącego kapitału, gdyż krakowska spółka zamierza wprowadzić na parkiet najmniejszy z możliwych pakietów akcji.

Tomasz Czechowicz - prezes JTT jest przekonany, że upublicznienie jego firmy dostarczy środków motywowania pracowników. "Oczywiście dysponujemy nimi już teraz, ale wartość opcji menedżerskich spółki niepublicznej jest dużo mniejsza niż tej, której akcje notowane są na girłdzie" - uważa prezes JTT. Dlatego ocenia on, że koszt przyznawania opcji menedżerskich za rok, kiedy akcje JTT pojawią się na warszawskiej giełdzie, będzie 5-krotnie mniejszy niż obecnie. Dla JTT kolejnym powodem emisji jest możliwość przeprowadzenia akcji marketingowych. Optimus wydał na marketing 50 mld starych zł, a zgodnie z ustawą są to koszty amortyzowane przez 5 lat.

Istotnym elementem dla wchodzących na giełdę spółek teleinformatycznych jest uzyskanie płynności aktywów. Właściciel firmy, jeśli nie jest jej większościowym udziałowcem, chce mieć możliwość sprzedania jej z dnia na dzień, co bez giełdy jest praktycznie niemożliwe.

Jednym z powodów emisji dla gdyńskiego Prokomu może być wygranie kilku dużych przetargów na informatyzację, które wymagać będą od realizującego umowę dużych nakładów finansowych w ciągu kilku lat. Giełda jest więc tańszym i bardziej naturalnym sposobem pozyskania kapitału niż kredyt bankowy. Chociaż formalne działania związane bezpośrednio z wejściem na giełdę Prokomu zostały zawieszone, to jednak wiadomo, że firma najprawdopodobniej będzie notowana na parkiecie pod koniec przyszłego roku.

Roman Dolczewski, prezes CSBI twierdzi, że jednym z powodów fuzji z ComputerLandem był brak kapitałów do obsługi dużych projektów. "Mogliśmy albo wchodzić na giełdę albo szukać inwestora" - twierdzi Roman Dolczewski.

"Oprócz kapitału liczy się wzrost wiarygodności firmy" - twierdzi Juliusz Potapczuk, dyrektor finansowy Apeximu. Jego zdaniem, zarówno partnerzy, jak i klienci spółki, po wejściu Apeximu na rynek rownoległy w II kw. przyszłego roku, będą uważać firmę za bardziej wiarygodną. Dyrektor finansowy Apeximu przewiduje, że wraz z emisją firma zyska nowy instrument motywacji pracowników, czyli opcje menedżerskie. Przede wszystkim jednak wejście na giełdę oznacza dla warszawskiej firmy pozyskanie kapitału na dalszy rozwój i obsługę kontraktów. Apexim pod koniec br. złoży prospekt do Komisji Papierów Wartościowych, oczekując, że pierwsze notowanie spółki odbędzie się w marcu 1997 r. Powodem, dla którego warszawska spółka będzie notowana na drugim parkiecie, jest brak audytu przez ostatnie 3 lata.

W podobnej sytuacji jest wrocławski Soft-tronik, którego prezes Stanisław Winiarski zapowiedział, że firma wejdzie na giełdę pod koniec 1997 r. Wrocławskiego dystrybutora czeka jednak wcześniej wiele formalności m.in. zmiana formy własności. Oprócz pozyskania kapitału, Soft-tronik ma nadzieję zdobycia poprzez giełdę większej wiarygodności i uznania partnerów.

Kapitału na rozwój potrzebują też dwie warszawskie firmy Softbank i Karen Notebooks.

Decyzja o wejściu na giełdę producenta systemu bankowego Zorba ma zapaść w listopadzie br. Jeżeli koncern ICL/Fujitsu, posiadający pakiet kontrolny Softbanku zgodzi się, aby firma weszła na giełdę, spółka powinna pojawić się na parkiecie w czerwcu 1997 r. Kapitał uzyskany z emisji publicznej Softbank zamierza przeznaczyć na "gromadzenie zasobów wokół informatyki bankowej" m.in. poprzez zakup udziałów w polskich firmach z branży. Aleksander Lesz prezes Softbank odrzucił sugestię, jakoby ICL chciał upłynnić swoje udziały w Softbanku zaraz po wejściu firmy na warszawski parkiet. "Nigdy nie było o tym mowy" - zaprzeczył prezes warszawskiej firmy.


TOP 200