Informatyk na Górnym Śląsku

"W naszej firmie panuje filozofia, że człowieka nie da się przełożyć na pieniądze" - mówi Dariusz Nejman z katowickiej firmy Logotec Engineering. Stwierdzenie takie powinno zachwycać humanistów, bo przecież we wszystkim, co wytwarzamy, najważniejszy powinien być człowiek. Jak jednak przełożyć na pieniądze nie człowieka, ale jego potrzebę poprawienia bytu, chęć awansu, podniesienie kwalifikacji?

"W naszej firmie panuje filozofia, że człowieka nie da się przełożyć na pieniądze" - mówi Dariusz Nejman z katowickiej firmy Logotec Engineering. Stwierdzenie takie powinno zachwycać humanistów, bo przecież we wszystkim, co wytwarzamy, najważniejszy powinien być człowiek. Jak jednak przełożyć na pieniądze nie człowieka, ale jego potrzebę poprawienia bytu, chęć awansu, podniesienie kwalifikacji?

Wielkie inwestycje w przemysł ciężki z czasów PRL-u pozostawiły na Śląsku niespotykaną w innych regionach kraju liczbę państwowych zakładów przemysłowych. Są to olbrzymie kopalnie, huty, koksownie, które w epoce informatyki potrzebują nowych technologii, kompleksowego oprogramowania. We wszystkich kombinatach państwowych zrodziła się potrzeba na informatyków, aby ułatwić, a czasami w ogóle umożliwić pracę ludzi. Jednocześnie powstało wiele firm prywatnych, które pracują na zlecenie państwowych gigantów. One też nie mogą się obejść bez informatyki.

Strefa państwowa

"Praca jest, gorzej z zatrudnieniem" - mówi Jerzy Szymura, kierownik Zakładu Automatyzacji Huty Katowice. Większość zakładów państwowych (działających jeszcze według starej struktury lub po nieznacznej modyfikacji), mimo wzrastających oczekiwań w stosunku do działów informatycznych, nie przewiduje w nich większej liczby etatów. "U nas jest co robić - kontynuuje Jerzy Szymura - ale już od dawna nie przyjmujemy nikogo nowego do pracy". To jest też przyczyną faktu, że zakłady państwowe na Śląsku stoją przed problemem masowego odpływu wykształconych pracowników.

Podkupić informatyka

Informatyków wykupują najczęściej prężne firmy prywatne. Zjawisko to pojawiło się już przed paroma laty. Firmom prywatnym, dynamicznie się rozwijającym, brakowało pracowników z doświadczeniem. Prostym rozwiązaniem było więc zaproponowanie informatykowi z branży państwowej lepszych warunków pracy. Sama zgoda pracownika nie załatwiała jeszcze sprawy. Należy pamiętać, że na Śląsku bardziej niż w innych regionach kraju rozwinęły się tzw. warunkowe szkolenia. Znaczy to, że pracownik wysłany na szkolenie był zobowiązany do odpracowania w firmie kilku lat bądź zwrotu kosztów szkolenia. W tej sprawie firmy - stary i nowy pracodawca - dogadywały się ze sobą już bez udziału pracownika. "Firmom prywatnym mimo wszystko opłaca się wykupienie pracownika w zakładzie" - twierdzi Jerzy Szymura. "Nie tracą cennego czasu na wyszkolenie go i sprawdzenie nowej wiedzy".

Młodzi, prężni, prywatni....

"Powoli zanikają u nas zakłady państwowe - mówi Artur Chyziewicz, dyrektor ds. kontraktów w firmie 2Si S.A. "Ustępują miejsca nowym firmom, które z powodzeniem mogą przejąć ich zakres działania". Firmy prywatne zabieranie pracowników z sektora państwowego nazywają "pokojową zmianą miejsc pracy". Poza tym zrodziło się przekonanie, że ludzie, którzy przez wiele lat pracują na jednym stanowisku w sektorze państwowym nie rozwijają się.

Kto szuka pracy?

"Zdecydowanie nie można narzekać na brak pracy - stwierdza Artur Chyziewicz. "Większość firm, podobnie jak nasza, usiłuje wychować sobie zespół, dlatego też bardzo chętnie zatrudniamy studentów". Prawda jest jednak taka, że na Śląsku osoby z wysokimi kwalifikacjami zawodowymi nie narzekają na brak pracy. Duży problem z jej znalezieniem za to mają osoby z wykształceniem średnim lub policealnym.

Najchętniej poszukiwani specjaliści to administratorzy sieci, analitycy, programiści. W tym wypadku Śląsk niczym nie różni się od innych regionów Polski.

Różnice

W firmach państwowych wyraźnie brak jest motywacyjnego systemu płac. Porównując zarobki na różnych stanowiskach łatwo zauważa się specyficzne spłaszczenie. "Wszyscy zarabiają tu mniej więcej tyle samo. Nie widzi się finansowej różnicy między poszczególnymi stanowiskami" - mówi Jerzy Szymura. Firmy prywatne są zdecydowanie bardziej konkurencyjne. Funkcjonują w nich systemy awansów i dodatkowych wynagrodzeń.

Zmiany

Pozytywną zmianą dla środowiska związanego z sektorem państwowym jest niewątpliwie tendencja do oddzielania pionów informatycznych od produkcyjnych. Informatycy w nowych strukturach otrzymują większą niezależność, również możliwość wyboru sposobu wynagradzania. "Będzie można wygenerować z pensji część ruchomą, motywacyjną dla pracowników" - twierdzą informatycy z Huty Katowice. Coraz bardziej odchodzi się również od umów ze szkołami, które zobowiązywały zakłady pracy do zatrudniania każdego roku określonej liczby absolwentów. Być może zmiany te przyczynią się do konkurencyjności pracy w przemyśle ciężkim, który dominuje na Górnym Śląsku, a który nie może już funkcjonować bez sprawnie działającego działu informatycznego.


TOP 200