Informacyjny krwiobieg

Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku ma największy system szpitalny w Polsce. W ciągu dwóch lat zgromadził dane ponad 570 tys. pacjentów.

Do bazy trafiło między innymi ponad 13 mln badań i 52 mln obrazów diagnostycznych. Dane są nie tylko gromadzone i przechowywane, ale również korelowane ze sobą. Przykładem innowacyjnego podejścia do leczenia jest zastosowanie karty antybiotykoterapii, dzięki której na podstawie wyników laboratorium mikrobiologicznego, lekarz i farmaceuta podejmują decyzję o zakupie najbardziej skutecznego antybiotyku.

W placówce, która nie tylko leczy, ale także kształci przyszłych lekarzy, system pomaga też podejmować decyzje organizacyjne. Na podstawie analizy ruchu chorych wzmocniono obsadę izby przyjęć w godzinach wczesnopopołudniowych, kiedy do szpitala trafia najwięcej pacjentów z urazami. Również w dziale radiologii, który kiedyś był wąskim gardłem szpitala, szczegółowe informacje o tym, który aparat jest najbardziej obciążony i w jakim czasie, pozwoliły lepiej zorganizować pracę i podejmować trafne decyzje o doposażeniu czy serwisowaniu sprzętu.

Zobacz również:

Finalista konkursu "Computerworld Lider Informatyki 2015"

w kategorii "Ochrona zdrowia": Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku.

Wzajemne dopasowanie

Pierwszy system, z którego korzystało Uniwersyteckie Centrum Kliniczne był szyty na miarę. Jednak, kiedy podjęto decyzję o zmianie, świadomie wybrano system z rynku, żeby nie odzwierciedlił pracy placówki, tylko wymusił pewne zmiany. Wprawdzie takie podejście początkowo wywoływało opór pracowników, przyzwyczajonych do poprzednich rozwiązań, ale z czasem usprawniło pracę i pozwoliło zaoszczędzić zarówno czas, jak i pieniądze. „Nie chcieliśmy całkowicie wciskać szpitala w system, ale dopasować się do systemu i żeby też system w pewnych granicach dopasował się do nas. To się bardzo fajnie udało. Korzyści, które ujawniły się dopiero dwa miesiące po wdrożeniu, kiedy lekarze uzyskali natychmiastowy dostęp do swoich danych o pacjencie, który przyszedł po raz drugi, czy trzeci na hospitalizację. Byłem zaskoczony, że oni tak entuzjastycznie pokochali ten system.” – opowiada Marcin Wojciechowski, Kierownik Działu Teleinformatyki Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku.

Ze względu na skalę zastosowano hybrydową metodę wdrożeniową. Do wewnętrznego zespołu zostali zaproszeni informatycy, przedstawiciele administracji i najbardziej innowacyjnie nastawieni reprezentanci personelu medycznego. Cały proces został podzielony na duże etapy, które realizowano po kolei, za to w całym szpitalu, ale w trakcie realizacji stosowano już metody zwinne – codzienne spotkania, natychmiastowe reakcje, bez czekania aż wszystko będzie gotowe. „Z czasem okazało się, że personel tak szybko uzupełnia dane, że zaczynamy mieć problemy wydajnościowe, ale mnie najbardziej cieszyło to, że wszyscy chcieli przeklikać cały interfejs sprawdzić nowe możliwości. Dziś w razie najmniejszej przerwy w dostępie do systemu odbieram mnóstwo telefonów z pytaniem, jak personel ma pracować… i bardzo się z tego cieszę” – mówi z satysfakcją Marcin Wojciechowski.

Informatyka w szafie i centralce

System zlikwidował nie tylko kolejki pacjentów czekających na przyjęcie, ale również skutecznie „odkorkował” szpitalne call center. Zaawansowane rozwiązanie zarządza „ruchem”, kierując dzwoniących do tego stanowiska, gdzie zostaną najszybciej i najlepiej obsłużeni.

Takich mniejszych, ale znaczących projektów usprawniających pracę jest znacznie więcej. Dzięki automatycznym szafom z odzieżą jednorazową, skutecznie rozwiązano problem brakujących ubrań jednorazowych na bloku operacyjnym. Każdy z pracowników może jednocześnie użytkować tylko dwa komplety odzieży. Żeby wziąć trzeci chirurg czy instrumentariuszka musi któryś z poprzednich wyrzucić do kosza. Kiedy w szafie odzieży jest za mało, informacja poprzez system trafia do firmy serwisowej i braki są uzupełniane.

Dostęp do wyników badań on-line otworzył drogę do współpracy z innymi jednostkami w Polsce i za granicą, a także do współpracy naukowej i badawczej. Marcin Wojciechowski podkreśla, że system spełnia standardy międzynarodowe. „Jesteśmy spokojni, że jeżeli kiedyś nastąpią projekty integracyjne na szczeblu centralnym, czy pomiędzy innymi szpitalami, to dzięki temu , że mamy przygotowane interfejsy, żeby wymieniać dane, jesteśmy gotowi do połączenia z innymi jednostkami ochrony zdrowia. Myślę, że celem informatyzacji, żeby dane szły za pacjentem.” – konkluduje szef informatyki w UCK.

W Gdańsku nikt nie ma wątpliwości, że już niebawem wymiana danych będzie traktowana podobnie, jak prąd, jako coś powszechnego i oczywistego.

Ewa Książek-Bator, dyrektor naczelny Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku

Informatyzacja w skali całego UCK niosła za sobą ryzyko, ale staraliśmy się je minimalizować rozmawiając ze wszystkimi pracownikami językiem korzyści. Dzisiaj mamy już infrastrukturę teletechniczną i główny system, do którego chcemy jeszcze dołączyć np. moduły badawcze, czy moduły poszczególnych pracowni. Zaczęliśmy myśleć o zinformatyzowaniu szaf do wydawania leków i materiałów medycznych. Pojawiły się propozycje programów do produkcji leków i żywienia pozajelitowego. Innowacyjne rozwiązania dają szansę lepszego wykorzystania sprzętu i lepszej organizacji pracy. A to wszystko powoduje, że możemy skuteczniej leczyć.

Efekty wdrożenia

Wdrożenie Systemu przyniosło wzrost w obszarze finansowania Szpitala (o ok. 100 mln zł)

Z kilku do max. jednej godziny skrócono czas od momentu wykonania badania diagnostycznego do chwili, gdy ma do niego dostęp lekarz zlecający.

Liczba pacjentów obsłużonych telefonicznie wzrosła z 30 do ponad 120 na godzinę