Informacja i prawo

Politycy i informatycy zyskaliby dozgonną wdzięczność obywateli, gdyby efektem wprowadzenia elektronicznego rządu stało się rzeczywiste odebranie władzy urzędnikom.

Politycy i informatycy zyskaliby dozgonną wdzięczność obywateli, gdyby efektem wprowadzenia elektronicznego rządu stało się rzeczywiste odebranie władzy urzędnikom.

Do osiągnięcia tego celu nie wystarczy uruchomienie internetowego portalu. To zaledwie początek drogi, niezbędny interfejs i kanał komunikacji. Możliwość całodobowego dostępu do urzędowych informacji i formularzy to za mało, by można było mówić o zapowiadanej zmianie modelu funkcjonowania administracji. Techniki informacyjne są fundamentalnym składnikiem projektów elektronicznego rządu, ale ich zastosowanie nie przesądza jeszcze o nowej jakości funkcjonowania urzędów. Nieważne jakie narzędzia informatyczne zostaną zastosowane do obsługi spraw urzędowych, ale obronie czyich interesów będą one służyć - urzędników czy obywateli.

Do osiągnięcia rezultatów zapowiadanych przez zwolenników elektronicznego rządu potrzeba przede wszystkim zmiany relacji między urzędami a obywatelem, co jest ważniejsze od zwiększenia szybkości przepływu informacji i ich dostępności "w każdym miejscu i o każdej porze". Techniki informacyjne mogą przyczynić się do zmiany modelu funkcjonowania administracji - by jej zadaniem stało się świadczenie usług dla obywateli, a nie sprawowanie władzy nad nimi. Jest to możliwe, pod warunkiem że wdrożenia systemów informatycznych będą traktowane jako środek do realizacji zadania, nie zaś jako cel sam w sobie.

Prawo do decyzji

"My dostarczamy informacje, ty podejmujesz decyzje" - reklamowała się swego czasu jedna z ogólnopolskich gazet. Hasło to mogłoby z powodzeniem stać się również określeniem misji administracji publicznej w realiach społeczeństwa informacyjnego. Celnie trafia w istotę oczekiwań związanych z nową formułą działania urzędów, dysponujących nowoczesnymi technikami przetwarzania i udostępniania informacji. Pokazuje cel, do którego administracja publiczna powinna dążyć.

Nie jest on tylko i wyłącznie pochodną postępu technicznego. U jego podłoża leżą w dużej mierze doświadczenia historyczne i przemiany społeczno-kulturowe, których jednym z podstawowych efektów jest w cywilizacji zachodnioeuropejskiej wzmocnienie poczucia podmiotowości i autonomii osoby ludzkiej. Akceptujemy zastosowanie technik komputerowych przede wszystkim dlatego że pragniemy efektów, które za ich pośrednictwem można osiągnąć. Jednym z nich jest większe uniezależnienie naszych indywidualnych poczynań od presji innych, w tym również od decyzji urzędniczych. Wydawanie decyzji jest nierozerwalnie związane z obecnie obowiązującą formułą administracji. Mamy do czynienia z pojmowaniem roli urzędnika jako wyrażającego zgodę na wykonanie zamiaru obywatela lub wstrzymującego podjęcie zaplanowanych działań. Wydawanie decyzji jest dzisiaj sensem urzędowania. Urzędnikom trudno przyjąć do wiadomości, że ich funkcja miałaby polegać "tylko" na tworzeniu zasobów informacyjnych, stanowiących podstawę do podejmowania decyzji przez obywateli i sprawnego funkcjonowania struktur państwa. Dopiero wówczas będzie można mówić o nowym modelu administracji publicznej na miarę cywilizacji informacyjnej.

Wobec powszechnego dostępu do informacji rola urzędnika jako pośrednika między obywatelem a regulującym jego społeczne zachowania prawem staje się zbędna. Każdy z mieszkańców, bezpośrednio w ogólnie dostępnych zasobach informacyjnych, będzie mógł sprawdzić zgodność swego zamierzenia z obowiązującymi regulacjami prawnymi. W wielu przypadkach takiego sprawdzenia będzie mógł dokonać zapewne automatycznie program komputerowy. Urzędnikom pozostanie troszczyć się o jakość, wiarygodność i kompletność zbiorów danych. Sytuacja uległaby odwróceniu - to obywatel byłby tym, który podejmuje decyzje, a urząd - przyjmującym je do wiadomości i wprowadzenia do systemu informacyjnego. Rolą urzędu byłoby odnotowywanie woli obywatela w stosownych rejestrach, dotyczących poszczególnych dziedzin życia społecznego.

Niezbędnym warunkiem sprawnego funkcjonowania takiego systemu musiałaby być wysoka jakość stanowionego prawa. Aby mogło zaistnieć społeczeństwo informacyjne, muszą także funkcjonować adekwatne do jego wymogów regulacje prawne. Na poziomie ustawodawczym, a nie administracyjnym, Ű Ű powinny być rozstrzygane wszystkie decyzje, dotyczące zasad egzystencji społeczności. Uchwały powinny być konstruowane w sposób dający jak najmniejszy margines swobody interpretacyjnej, zawierać jednoznaczne, klarowne, przejrzyste zapisy, nie ulegając ciągłym zmianom i poprawkom. Dobre, spójne i trwałe prawo jest jedną z najważniejszych dróg prowadzących w stronę elektronicznego rządu, w którym dominującą rolę odgrywają systemy informacyjne, nie zaś urzędnicy.