Ile kosztuje informacja

Wartość informacji jako zasobu ekonomicznego rozpatrywanego i mierzonego w skali całej gospodarki, zwłaszcza opartejna globalnej, internetowej infrastrukturze, może tak samo wzrastać, jak i maleć. Trzeba o tym pamiętać, gdy się mówi o gospodarce opartej na wiedzy czy e-ekonomii.

Wartość informacji jako zasobu ekonomicznego rozpatrywanego i mierzonego w skali całej gospodarki, zwłaszcza opartejna globalnej, internetowej infrastrukturze, może tak samo wzrastać, jak i maleć. Trzeba o tym pamiętać, gdy się mówi o gospodarce opartej na wiedzy czy e-ekonomii.

Współczesna gospodarka światowa traktuje informację jako szczególnie ważną ekonomiczną wartość. W gruncie rzeczy jednak informacja w dzisiejszej gospodarce nie jest jakimś nadzwyczajnym, specjalnym tworem, który nie podlegałby prawom ekonomicznym, czy też dostarczał szczególnych, wyłącznie oczekiwanych i pożądanych wartości. Ma ona swoje koszty inwestycji i produkcji, cenę sprzedaży, wartość amortyzacji, przynosi zyski, ale też i straty.

Wyobrażenie informacji jako wartości swobodnie krążącej w globalnej sieci, przekraczającej każde granice i niekontrolowanej przez nikogo jest złudne. Nie ma w pełni wolnego rynku informacji. Tak było zresztą zawsze. O ile na początku epoki nowożytnej, w Starym Świecie, w epoce podbojów kolonialnych istniał przez jakiś czas w pełni wolny rynek dóbr i usług (mówiąc wprost - grabieży i niewolnictwa), o tyle nigdy nie było zupełnie swobodnej i niekontrolowanej wymiany informacji. Zawsze, w każdej gospodarce, feudalnej czy kapitalistycznej, informacja była towarem o zbyt dużej cenie, aby mogła funkcjonować wyłącznie na prawach podaży i popytu.

Ekonomiczna wartość informacji łączy się nie tylko z jej materialnym podłożem (nośnikami, magazynami czy urządzeniami przetwarzającymi), lecz także jej funkcjonowaniem w społeczno-gospodarczej strukturze państw i poszczególnych podmiotów gospodarczych. Ekonomiści mówią o procesach i systemach informacyjnych, które stanowią ważny sektor produkcji i usług narodowej czy globalnej gospodarki. Posługują się pojęciem "informacji gospodarczej", na którego treść składają się, jak podaje Józef Oleński w "Ekonomice informacji" (2001), następujące znaczenia:

  • jest o tym, co dzieje się w gospodarce (dane statystyczne, notowania giełdowe, kursy walut),
  • służy podmiotom gospodarczym do podejmowania decyzji,
  • steruje systemami gospodarczymi (np. polecenia, dyrektywy, kontrakty, taryfy, zamówienia itp.),
  • jest częścią systemu gospodarczego (dane ewidencyjno-księgowe, rozliczeniowe itp.),
  • jest tym, co bezpośrednio powoduje skutki gospodarcze (także negatywne, gdy np. "wyciek" informacji z giełdy czy urzędu ceł zmienia kierunek inwestycji czy importu lub eksportu). Słowem, informacja gospodarcza spełnia zawsze dwie funkcje: jest o jakimś zjawisku czy procesie gospodarczym oraz służy podjęciu decyzji.
Informacja w gospodarce jest zatem czynnikiem (środkiem) produkcji, produktem, towarem, dobrem konsumpcyjnym, infrastrukturą gospodarki, w końcu też dobrem ogólnym. Jak pisze Józef Oleński, jest szczególnie ważnym zasobem ekonomicznym. Może być wykorzystana na wiele sposobów, wielokrotnie pomnożona i przekształcona, zawsze jednak w powiązaniu z technologicznym podłożem. Daje podstawy do tworzenia wartości dodanej i wymiennej. Ale czy daje się pomnażać i zwielokrotniać w nieskończoność?

Zjawiska i procesy informacyjne dziejące się w gospodarce oraz zachodzące na rynku charakteryzują się szczególną wieloznacznością, niejawnością, nawet pozornością. Zgodnie ze zdrowym rozsądkiem oczekujemy, że informacją jest rzecz czy zdarzenie, które da się zmierzyć i oszacować co do ich wartości użytkowej. Ale nic bardziej złudnego. Informacją jest coś, co dopiero należy z rzeczy, zdarzeń czy działań wydobyć, zinterpretować, nazwać i ocenić. Jej sens i wartość są ukryte.

Nic za darmo

Pomocna w zrozumieniu rzeczywistych kosztów procesów informacyjnych w gospodarce i na rynku jest paradoksalnie fizyka, w szczególności termodynamiczna (statystyczna i probabilistyczna) interpretacja mikroskopowych zjawisk fizycznych, których gospodarcze i rynkowe procesy (na poziomie makro) są jednym z rodzajów. Model zamkniętego układu termodynamicznego (pisałem o tym w drugim odcinku cyklu) mówi, że wewnętrzne zróżnicowanie takiego układu jest nieodwracalne i ulega wyrównaniu, przez co prowadzi do wzrostu jego entropii. Tylko układ otwarty, który wymienia z otoczeniem energię, ma zdolność do odwracania kierunku entropicznej degradacji i może w niektórych obszarach wytwarzać struktury nowego zróżnicowania i innego uporządkowania. W takich enklawach układu otwartego następuje wzrost negentropii, czyli informacji. Ale nic za darmo. Przyrost informacji w jednej części układu otwartego łączy się z jej ubytkiem w innej oraz z poborem informacji z otoczenia. W układzie otwartym następuje nieustanne przyrastanie i rozpraszanie informacji.

Model równoważenia się rozpadu i porządku, zaniku i wzrostu informacji w układach otwartych, zwanych homeostatycznymi, samoregulującymi, jest w nauce owocnie stosowany do opisu rozległych i złożonych zjawisk biologicznych, ekologicznych, społecznych, politycznych, kulturowych. Jest również dobrym modelem zjawisk gospodarczych i rynkowych, które w znacznym stopniu charakteryzują się cyklicznością i samoregulacją, jakkolwiek są również chaotyczne i nie do końca przewidywalne.

Model taki mówi, że zysk ze zdobycia energii czy informacji w jednym miejscu i sytuacji łączy się ze stratą w innym. Wszystko co wzrasta i rozwija się jest związane jednocześnie z rozpadem i regresem. Każdy z tych dopełniających się procesów zawsze kosztuje - w sensie zużytej materii, energii i informacji. Takim prawidłowościom podlegają również gospodarka i rynek, o czym muszą pamiętać entuzjaści i praktycy nowej ekonomii.

Co zatem ogólna teoria informacji (będąca interpretacją wspartą na fizyce) podpowiada ekonomii, która przyjmuje tak chętnie miano informacyjnej?

Po pierwsze, nie pozwala na uchylenie dotychczasowych praw ekonomicznych, lecz je doprecyzowuje. Wskazuje na żelazne konieczności, jakim każda działalność człowieka jako samosterownego i regulacyjnego, otwartego układu musi podlegać. Podejmowanie działań gospodarczych w szerokiej, globalnej skali musi liczyć się z powyższymi prawidłowościami.

Po drugie pokazuje, że koszty ekonomiczne, wiążąc się głównie z materialnymi i technicznymi procesami i zjawiskami informacyjnymi, łączą się także z opisowo-decyzyjną stroną informacji gospodarczej, chociaż nie bezpośrednio. Cenę rynkową mają tak samo pierwsze, jak i drugie, lecz te drugie cenne są w inny jeszcze sposób. Wiedza o zasobach informacyjnych (metainformacje) jest dzisiaj o wiele cenniejsza niż surowce czy środki produkcji.

Wartość informacji jako zasobu ekonomicznego rozpatrywanego i mierzonego w skali całej gospodarki, zwłaszcza opartej na globalnej, internetowej infrastrukturze, może tak samo wzrastać, jak i maleć. I to jest trzecie zagadnienie warte szczególnej uwagi. Jego sens powinien ostudzić nadzieje entuzjastów e-economy.


TOP 200