Ile będzie kosztował Windows 10?

Microsoft będzie musiał podjąć w tym roku niezwykle ważną dla swojej przyszłości i sytuacji na rynku decyzję: określić, ile będzie kosztował system Windows 10. Wbrew pozorom, sprawa nie jest prosta i nie sprowadza się do opracowania zwykłego cennika, bo koncern musi zdecydować kto za „dziesiątkę” zapłaci, a kto otrzyma ją za darmo.

Być może czegoś na ten temat dowiemy się już w przyszłym tygodniu – Microsoft zapowiadał, że podczas zaplanowanej na 21 stycznia konferencji nt. Windows 10 pokaże nie tylko nową wersję testową, ale przedstawi również elementy swojej nowej strategii promowania systemu operacyjnego. Strategii, którą sam Satya Nadella (CEO firmy) definiował hasłami „najpierw chmura i mobile” oraz „produktywność i platformy”.

Będzie rewolucja?

Jeszcze w grudniu również COO Kevin Turner zapowiadał, że początek roku będzie czasem, w którym koncern zaprezentuje nowy model biznesowy działu odpowiedzialnego za system Windows. Nie wiadomo dokładnie, jakie informacje chce ujawnić koncern, ale analitycy spodziewają się, że dowiemy się przede wszystkim tego, jak firma zamierza zarabiać na Windows w sytuacji, gdy masowo udostępnia darmowe licencje na system producentom telefonów, tabletów czy tanich komputerów przenośnych.

Zobacz również:

Nie brakuje jednak sceptyków – Wes Miller z firmy Directions on Microsoft sądzi, że nie powinniśmy spodziewać się szczegółowych informacji o planach operacyjnych koncernu, przypominając jednocześnie, że Microsoft dokładne informacje o cenach swoich produktów podaje zwykle dopiero krótko przed ich premierą rynkową (w przypadku Windows 10 zaplanowaną na jesień 2015).

Analitycy i akcjonariusze z pewnością z niecierpliwością czekają na jakiekolwiek informacje z obozu Microsoftu – faktem bowiem jest, że koncern kilkakrotnie ostatnio zadziwił wszystkich swoimi decyzjami dotyczącymi zasad dystrybucji systemów operacyjnych. Najpierw udostępnił nieodpłatnie licencje na Windows 8 producentom smartphone’ów i tabletów z małymi ekranami (poniżej 9”), później na tych samych zasadach (za darmo lub, w niektórych przypadkach, po mocno promocyjnych cenach) umożliwił instalowanie Windows producentom tanich komputerów przenośnych (ta ostatnia decyzja wydawała się odpowiedzią na ofensywę Chromebooków).

Nie wiadomo jednak, jak będzie wyglądała sytuacja z Windows 10 – wątpliwe jednak jest, by klienci indywidualni bez oporów zaakceptowali sprzedawanie im za 100 czy 200 USD (w zależności od wersji) licencji nowego systemu w sytuacji, gdy producenci komputerów dostają ten sam produkt za darmo.

Windows Freemium

Na razie więc tak naprawdę niewiele wiadomo – zaciekawienie budzą jednak mgliste zapowiedzi Turnera, który kilka tygodni temu wyjaśniał, że „Windows 10 będzie monetyzowany inaczej”, w tym m.in. „poprzez usługi i produkty dodatkowe”. To zaś brzmi nieco jak opis modelu freemium, w którym podstawę produktu klient otrzymuje za darmo, a dopłaca za najróżniejsze dodatki i rozszerzone funkcje”.

To byłoby drastyczne odejście od kultywowanego od lat modelu dystrybucji systemów operacyjnych Microsoftu… ale właściwie wcale nie musi to być aż takim zaskoczeniem. Przedstawiciele koncernu od miesięcy powtarzają, że Windows 10 będzie zupełnie nowym, odcinającym się od przeszłości produktem (świadczyć ma o tym choćby jego numer, nadany z pominięciem 9). Wiadomo np., że od momentu jego premiery Microsoft chce radykalnie przyspieszyć cykl pracy nad swoim systemem – jeśli więc następca Windows 10 miałby trafić na rynek rok czy dwa po nim, to trudno oczekiwać, by koncern mógł pozwolić sobie na wycenienie go na tym samym poziomie (i w tym samym modelu), co wcześniejsze wersje „okien”.

Trzy opcje cenowa

Zdaniem Jana Dawsona, głównego analityka Jackdaw Research, Microsoft zdecyduje się na jedną z trzech opcji:

Opcja nr 1: Darmowy upgrade do Windows 10 dla użytkowników Windows 8/8.1 – co powinno rozwiązać problem użytkowników „ósemki” narzekających na ów system i niechętnie nastawionych do nowego interfejsu.

Opcja nr 2: Darmowy upgrade do Windows 10 dla użytkowników Windows 7/8/8.1 – sposób na szybkie spopularyzowanie nowego systemu i zaskarbienie sobie sympatii większości użytkowników Windows.

Opcja nr 3 (najmniej prawdopodobna… ale też nie nierealna): zaoferowanie wszystkim użytkownikom domowym darmowej licencji Windows 10 (przy jednoczesnym zachowaniu płatności dla użytkowników biznesowych).

Każda z tych opcji ma swoje wady i zalety – każda zakłada np., że Microsoft dobrowolnie zrzeka się części potencjalnych przychodów z nowych licencji (skala tego zjawiska zależałaby od wybranego wariantu). Jednocześnie jednak warto przypomnieć, że wedle zapowiedzi Kevina Turnera, Windows 10 nie będzie dystrybuowany w modelu loss leader – to znaczy, że producent nie zamierza sprzedawać go za cenę niższą niż koszty wytworzenia.

Być może sposobem na zachowanie przychodów na odpowiednio wysokim poziomie będzie wspomniane utrzymanie opłat dla biznesu – jest to o tyle prawdopodobne, że wiele firm w znacznym stopniu opiera się na rozwiązaniach Microsoftu i dla nich migracja do jakiegokolwiek innego rozwiązania byłaby zbyt skomplikowanym organizacyjne i drogim procesem. Może więc być tak, że firmy ci prawda będą narzekać na sytuację, w której muszą płacić za coś, co użytkownicy domowi dostają za darmo… ale jednocześnie mimo wszystko będą płacić.

Warto też dodać, że jeśli koncern zdecyduje się na “rozdawanie” licencji, to za darmo najprawdopodobniej będzie udostępniana tylko najprostsza i najmniej rozbudowana wersja Windows 10 – za warianty o szerszym zakresie funkcji (lub za same te funkcje, o ile wdrożony zostanie wariant freemium) trzeba będzie dopłacić.

Plan Microsoftu może być tak naprawdę stosunkowo nieskomplikowany – udostępniając nieodpłatnie (w mniejszym lub większym stopniu) swój system koncern może chcieć gwałtownie zwiększyć bazę urządzeń wyposażonych w najnowszą wersję Windows, a następnie zarabiać przede wszystkim na dodatkach i rozszerzeniach, w tym m.in. na aplikacjach firm trzecich, dystrybuowanych za pośrednictwem serwisu z aplikacjami dla Windows. Do tej pory Microsoft nie zrobił za wiele w tym kierunku – więc wprowadzenie na rynek Windows 10 może być ostatnią szansą.


TOP 200