IT jako usługa dla małej i średniej firmy

Oferta usług IT adresowanych do firm sektora MSP systematycznie rośnie, a analitycy zgodnie przewidują, że główny kierunek rozwoju technologii informatycznych jest związany właśnie z usługami zdalnego dostarczania aplikacji lub mocy obliczeniowej.

Wydaje się, że opinię taką podzielają praktycznie wszyscy najwięksi producenci sprzętu i oprogramowania, inwestując w opracowywanie technologii mających umożliwić lub ułatwić świadczenie takich usług, wprowadzając je do własnej oferty, a także wykorzystując "modę na usługi" w działaniach marketingowych. Stąd też niezwykłą karierę zrobiły ostatnio określenia typu (przetwarzanie w chmurze) lub różne wersje rozwiązań z etykietą XaaS, czyli X jako usługa ("Networld 11/2010": "Dwa małe "a" i duże zmiany").

Nowe czy stare?

Agresywny marketing modeli usługowych wywołuje czasami zdenerwowanie, jak pisze jeden z czytelników "Networld online": "W całym tym marketingowym bełkocie tak naprawdę nie ma nic nowego. Wszystko to stare rozwiązania podlegające normalnemu postępowi, nawet wirtualizacja jest konsekwencją rozwoju wcześniejszych rozwiązań". Choć w opinii takiej jest dużo racji, to stosując ją konsekwentnie wobec wszystkich technologii IT, można by powiedzieć, że od lat 80. nic właściwie się w nich nie zmieniło.

Cloud computing i modele usługowe XaaS to praktyczna realizacja koncepcji współdzielenia zasobów , która umożliwia uzyskanie korzyści ekonomicznych ze względu na efekt skali i z reguły pozwala na dostęp do zasobów i aplikacji niezależnie od czasu i miejsca, w którym znajduje się użytkownik. Udostępnianie aplikacji w formie usługi było oferowane już w latach 60. ub. wieku, gdy pojawił się tzw. model ASP (Application Service Provider), ale obecnie, wraz z rozwojem internetu i szerokopasmowych łączy dostępowych, możliwości udostępniania danych i aplikacji za pośrednictwem sieci WAN zmieniły obraz rynku.

Rozwój masowego rynku usług powoduje, że realne koszty inwestycji i utrzymania systemów IT mogą być niższe niż są obecnie. Niektórzy usługodawcy wykorzystują już na przykład model biznesowy, w którym użytkownik płaci za to, co rzeczywiście wykorzystuje - moc przetwarzania lub pojemność pamięci masowej.

Podstawowe bariery hamujące popyt na nowe usługi w znacznym stopniu wynikają z przyzwyczajeń do klasycznych, dobrze znanych modeli systemów IT. Na przykład, brak prawa własności do oprogramowania i konieczność systematycznego regulowania należności za usługi powodują niepewność, a własny system IT z zakupionymi "na zawsze" licencjami na oprogramowanie daje poczucie stabilności. Pojawiają się też wątpliwości dotyczące niezawodności i dostępności usług, a także poziomu bezpieczeństwa danych zapewnianego przez usługodawcę.

Są to realne obawy, które może rozwiać tylko masowa popularyzacja modeli usługowych. Bo nie ulega wątpliwości, że wówczas pojawi się możliwość porównania jakości usług i firmy niespełniające wymagań znikną z rynku lub dopasują swoje rozwiązania do standardów.

Pod tym względem rynek usługowy jest obecnie jeszcze niedojrzały, a użytkownicy nie wiedzą, czego mogą oczekiwać i wymagać od usługodawców. I tak umowy dotyczące jakości usług często nie zapewniają odpowiedniego ich poziomu, usługodawcy często nie oferują narzędzi umożliwiających kontrolę SLA (Service Level Agreement), możliwości audytu bezpieczeństwa lub informacji o zasadach przechowywania danych, które są niezbędne do zagwarantowania zgodności z przepisami prawa (np. regulacjami GIODO). Niektóre firmy zapewniają dostępność usług na poziomie 99,9%, ale po dokładnym przeanalizowaniu umowy okazuje się, że usługodawca definiuje ten poziom, zakładając, że przerwy w dostępności systemu nie są dłuższe niż 10 minut.