IPv6 w pytaniach i odpowiedziach

Kto pyta, nie błądzi. Pomimo tego czasem wstydzimy się zadać najprostsze pytania. Nadchodzi jednak pora, że trzeba zapytać o IPv6. Bo choć nikt specjalnie się nie spieszy z wdrażaniem nowego protokołu, to operacja ta jest nieuchronna.

Czy problem z IPv4 jest prawdziwy, czy to tylko szum medialny (jak z pluskwą milenijną)?

Problem z IPv4 jest rzeczywisty. Najprawdopodobniej do końca 2011 r. zabraknie wolnych adresów w niektórych regionach świata - np. w Azji tamtejsi ISP nie będą mogli spełnić zapotrzebowania na nowe publiczne połączenia internetowe IPv4. Jednak nie należy się spodziewać, że od tego nagle samoloty zaczną spadać z nieba. Jeśli wszystkie nasze serwery i serwery publiczne mają adresy IP, a w wolnej puli jeszcze trochę ich zostało, to nie musimy się niczego obawiać - internet nie przestanie nagle działać. Kłopot - gdy adresy już się wyczerpią - będą miały nowe serwisy internetowe i hotspoty.

Polecamy: Budujemy własne laboratorium IPv6

Wygląda więc, że to nie nasz problem?

Tak to wygląda, jednak dostawcy internetu muszą zarabiać, dostarczając sieć nowym klientom, a bez dostępnych adresów IP nie obsłużą ich serwerów i połączeń. Kiedy stanie się to problemem dla biznesu ISP, to szybko zaczną oni w swoich sieciach wprowadzać IPv6. To powinno wywołać efekt fali - dostarczanie wyłącznie nowych połączeń IPv6 wymusi konieczność posiadania urządzeń obsługujących nowy protokół.

Czy możliwy więc będzie wtedy hotspot obsługujący wyłącznie IPv6?

Dokładnie o to chodzi. Załóżmy, że mamy szefa podróżującego często do Azji, który używając swojego , chce korzystać tam z internetu. Hotspot w hotelu obsługuje tylko IPv6, a laptop szefa tylko IPv4 (bo się nie postaraliśmy) - oto przypadek, gdy nie nasz problem staje się już dzisiaj naszym.

Zobacz też: Trudna droga do IPv6

Czy potrzeba IPv6 będzie tylko kwestią dostępu i wygody?

Czekanie z zastosowaniem IPv6 do ostatniej chwili może przypominać zwlekanie z użyciem pasów bezpieczeństwa do momentu wypadku.

To będzie miało wymierny skutek finansowy. Załóżmy, że nasza firma sprzedaje towary, wykorzystując internet - wprost przez e-commerce albo prezentując swoją ofertę. Jeśli nowe połączenia naszych potencjalnych klientów (najwcześniej tych z Azji) będą z adresów IPv6 - w ich smartfonach, laptopach, hotspotach i firmach, a my nie będziemy obsługiwać nowego protokołu - to nie zobaczą oni naszego serwisu internetowego, i to jest wymierna strata. Dlatego możemy spodziewać się wtedy wizyty wściekłego dyrektora sprzedaży lub prezesa naszej firmy, żądających wyjaśnień, dlaczego klienci z Azji nie mają dostępu do naszej strony i nie kupują naszych produktów, albo dlaczego Google nie przekłada naszego adresu IPv4 dla wyszukiwarki stron IPv6. Kiedy dojdziemy do takiej sytuacji, brak obsługi IPv6 będzie po prostu przypominał sytuację, gdy nasza strona internetowa "padnie". Dlatego prędzej czy później trzeba będzie coś zrobić z IPv6.