IBM w natarciu

Wszystko odbyło się zgodnie z zasadami poważnej narady strategicznej. Personal System Forum, zorganizowane przez IBM 6 i 7 maja w malowniczym Wiedniu, tylko w niewielkim, choć przyjemnym stopniu nawiązywało do tradycji ''Tańczącego Kongresu''. Po rozwodzie z Microsoft ''Wielki Niebieski'' zaprezentował przemyślaną koncepcję rozwoju, popartą - co ważniejsze - prezentacją spójnych z tą koncepcją produktów.

Wszystko odbyło się zgodnie z zasadami poważnej narady strategicznej. Personal System Forum, zorganizowane przez IBM 6 i 7 maja w malowniczym Wiedniu, tylko w niewielkim, choć przyjemnym stopniu nawiązywało do tradycji ''Tańczącego Kongresu''. Po rozwodzie z Microsoft ''Wielki Niebieski'' zaprezentował przemyślaną koncepcję rozwoju, popartą - co ważniejsze - prezentacją spójnych z tą koncepcją produktów.

"Pull it all together"

- połączcie wszystko w logiczną całość - oto idea, którą starano się przekazać ponad 800 delegatom, związanym z IBM nićmi europejskich przedstawicielstw, business-partnerów, dystrybutorów, dealerów i wreszcie użytkowników.

Owo "wszystko" brało zaś swój początek od zdefiniowania roli i miejsca komputera osobistego we współczesnym świecie. Generalna koncepcja IBM jest w pewnym sensie przeciwstawna innej, o stopniowym wypieraniu komputerów osobistych przez duże jednostki, pełniące w korporacjach o ponadnarodowym zasięgu działania rolę centralnych serwerów. Specjaliści z IBM zgadzają się z tezą, iż lata 90. staną się epoką ostrej konkurencji między wielkimi, organizacjami gospodarczymi o miejsce na coraz bardziej globalnych rynkach. Dochodzą jednak do wniosku, że mniej skutecznymi w tej walce okażą się organizacje, które przepływ informacji i tryb podejmowania decyzji opierać będą na hierarchicznej strukturze. Ich zdaniem wygrają te, które potrafią organizować zespoły, złożone ze specjalistów w danej dziedzinie, często rozproszonych po całym świecie, do rozwiązywania konkretnych problemów. Źródłem sukcesu będzie więc aktywność małych grup, działających według znanej z literatury reguły o jedności czasu, miejsca i akcji.

W latach 90. - mówiono w Wiedniu - komputer osobisty będzie ewoluował od narzędzia indywidualnego użytkownika w kierunku urządzenia zapewniającego nowy jakościowo poziom współdziałania w grupie. Nastąpić więc musi unifikacja przekazywanych danych, w taki sposób, aby stały się one jak najbardziej naturalne, łatwe do odbioru i jednoznacznego zrozumienia. W tym sensie wiele zależy od formy ich przekazu. Tam, gdzie naturalnym narzędziem jest obraz nie powinien on przybierać formy słownego opisu, to samo dotyczy dźwięku, którego nie powinny zastępować litery lub nuty. Niezbędne staje się więc kreowanie nowych, przyjaznych interfejsów komunikacyjnych.

A więc - zdaniem IBM - lata 90. - to bynajmniej nie zmierzch desktopów, ale ich dynamiczny rozwój już nie jako narzędzi pojedynczych ludzi, ale urządzeń komunikujących się między sobą i to we wszystkich znanych formach porozumiewania się, tworzących razem układ, którego angielska i trudno przetłumaczalna nazwa brzmi: Task/Team Support System.

Podium dla zmieniających się prezenterów, trzy ogromne ekrany za ich plecami i "orkiestra" złożona z kilkudziesięciu komputerów - oto sceneria stworzona dla uczestników Personal System Forum, która pozwalała na licznych przykładach zaprezentować działanie owego T/TSS w praktyce.

Podstawowe i jak się wydaje ze wszech miar pragmatyczne podejście brało pod uwagę przede wszystkim fakt, iż DOS jako najpowszechniej stosowany system operacyjny nie jest dostatecznie silny, aby wszystkie istniejące dziś aplikacje dla biznesu były, pod jego kontrolą, możliwe do wykorzystania w zintegrowanym systemie połączeń między komputerami osobistymi.

IBM - jak się wydaje - przyjął jako punkt wyjścia dawną lekarską zasadę "primum non nocere". Rozpoczął od przygotowania takiego systemu operacyjnego, który nie czyniłby bezużytecznymi aplikacji napisanych już pod DOS lub Windows. Chodzi - bagatela - o 25.000 programów użytkowych działających pod DOS, 4.500 pod Windows i 2.500 bezpośrednio pod OS/2. System OS/2 2.0 (poświęcimy mu osobny opis w jednym z najbliższych numerów) ma jednak również tę szczególną zaletę, że nadaje 16-bitowym aplikacjom DOS- owskim walor aplikacji 32-bitowych. System posługuje się interfejsem graficznym, a równocześnie (przy odpowiedniej platformie sprzętowej) zapewnia pełny wachlarz komunikacji między użytkownikami tego systemu. Mieliśmy więc okazję obserwować na owych trzech wielkich ekranach rozmowę dwóch menedżerów o sprawie jakże nam bliskiej, a mianowicie - opóźnieniu dostawy komponentów, której towarzyszyło przygotowanie i podpisanie przez obu panów nowego harmonogramu oraz nowej umowy o płatnościach. W kolejnym pokazie poprawiano na żywo projekt konstrukcyjny.

Sam system operacyjny ma mieć w br. 12 wersji językowych (niestety na razie bez polskiej).

Jedność w różnorodności

Dla uczestników forum było więc jasne, że IBM stara się wraz z głównymi partnerami: Lotus, Borland, World Perfect (software PC), GO Corporation (software dla pentopów), Novell (sieci) i oczywiście Intelem, jako dostawcą procesorów, kreować ofertę kompleksową.

W dziedzinie desktopów wymogiem chwili staje się - zdaniem IBM wyraźne zwiększenie ich szybkości działania. Wszystko zaczyna się oczywiście od procesora. Intel wydaje się jednak hołdować filozofii rozsądku, bacząc pilnie, aby liczba tranzystorów wepchniętych w procesor była adekwatna do potrzeb wynikających z możliwych zastosowań. Koncentruje się więc raczej na uzyskaniu większego tempa operacji niż na zwiększaniu w nieskończoność możliwości obliczeniowych. W tym sensie jego koncepcja rozwojowa, zgodna jest z założeniem Task/Team Support System, jako IBM-owskiego produktu lat 90.

Procesor SLC 486, zastosowany w (pokazanym po raz pierwszy podczas forum) komputerze PS/2 Model 56 ma tzw. "podwojoną wewnętrzną częstotliwość". Sam procesor pracuje więc dwa razy szybciej, niż otoczenie z którym się komunikuje. Nie trzeba więc dokonywać kosztownych zmian w kartach, szynach przesyłowych i innych urządzeniach. Natomiast przy obliczeniach numerycznych szybkość pracy jest w istocie o 5 - 10 % gorsza, niż w przypadku pełnej implementacji 486/50 MHz.

Kompleksowość systemów personalnych, pomyślanych jako narzędzia Task/Team Support System, ujawnia się w IBM najpełniej w dziedzinie multimediów. Dbając o oryginalność - "Wielki Niebieski" wykreował dla nich inną nieco nazwę, mianowicie "ultiMedia".

I tu również zadbano o to, aby wejście do świata integrującego przekaz telewizyjny, dźwięk, tekst oraz grafikę nie wiązało się z koniecznością kupna nowego komputera. Action Media II - to nazwa płyty, umożliwiającej posiadaczom komputerów IBM z rodziny PS/2 na wykorzystywanie wszystkich form komunikacji: graficznej, tekstowej, wizualnej i fonicznej.

Dla uczestników Forum Systemów Personalnych, było jednak oczywiste, że przejście do świata multimediów to dopiero wyzwanie, zwłaszcza dla twórców oprogramowania. IBM wydaje się koncentrować przede wszystkim na aplikacjach komunikacyjnych dla sfery biznesu. Na drugim planie znajdują się tu zastosowania np. w dziedzinie edukacji. Być może wynika to z braku dostatecznie doświadczonego w tej dziedzinie partnera, a być może z przeświadczenia, że ten rynek nie mieści się w ramach koncepcji T/TSS.

Mieści się natomiast niewątpliwie w jej ramach zarówno typowe już dziś podręczne narzędzie pracy indywidualnego użytkownika, oferowane razem z podstawowym oprogramowaniem, jakim jest przenośny komputer. W Wiedniu pokazano dwa szczególnie interesujące produkty: zapowiadany w lutym kolorowy laptop CL57SX oraz notebook IBM 386SLC/16 MHz, którego możliwości są jednak zdaniem producenta o 75% większe od notebooków opartych na procesorze 386 SX taktowanych podobnym zegarem i zbliżone do komputerów z zegarem o częstotliwości 25 MHz. Ponadto pamięć operacyjna 2 MB, twardy dysk 80 MB, stacja dysków 3,5 cala/1,44 MB., ekran LCD VGA, żywotność baterii 1,8 godz. waga 2,8 kg.

Pióro prawie że gęsie

Najbardziej gromkie brawa zebrał jednak w Wiedniu prezenter ze współpracującej z IBM firmy GO, której oprogramowanie sprawiło, że pióro najnowszego IBM-owskiego pentopu nie tylko w pełni zastępuje tradycyjną klawiaturę, w sensie uruchamiania poszczególnych funkcji komputera, ale również umożliwia np. pełne redagowanie tekstu na ekranie, przekształcanie danych w ich graficzne odzwierciedlenie, pracę na kilku programach jednocześnie i przy interfejsie graficznym.

Notes sprzężony z nader sprawną sekretarką, kalkulatorem, księgowym, archiwistą, grafikiem i telefonistką ma pełnić w koncepcji T/TSS rolę narzędzia do pracy indywidualnej, dostępnego w każdej porze i miejscu oraz prostego w obsłudze, że - jak żartowali niektórzy - komputer ten mogliby obsługiwać nawet ci, którzy posługiwali się dotąd piórem... gęsim.

Najważniejsza wydaje się jednak dziś wzrastająca w szybkim tempie liczba aplikacji dla pentopów. Tylko w katalogu GO Corporation znalazło się 13 programów użytkowych dla manedżerów, 11 programów do tworzenia nowych indywidualnych aplikacji na pentopy w rodzaju np. baz danych, softwaru komunikacyjnego, 5 programów do skanowania i rozpoznawania pisma oraz kilkanaście innych o bardziej wyspecjalizowanych przeznaczeniach, w tym również do prostego projektowania.

Użytkownicy łączcie się

Cała jednak IBM-owska koncepcja na niewiele by się zdała bez sprawnych interfejsów komunikacyjnych. Dla wizji współdziałających ze sobą zespołów roboczych, powoływanych do rozwiązania konkretnych problemów "Wielki Niebieski", jako optymalne rozwiązanie, wybiera sieci LAN, stawiając jakby nieco przekornie na rozwiązania Novellowskie.

Twórca ogólnoświatowego standardu komputerów osobistych -jak pokazało wiedeńskie seminarium - nie zamierza opuszczać swego dziecka, gdy weszło ono w wiek dojrzały. Przeciwnie, uważa że oto nadszedł czas nauczyć je koegzystencji i współdziałania z rówieśnikami.


TOP 200