Huragan Floyd postawił w stan alarmu specjalistów IT ze Wschodniego Wybrzeża USA

Szalejący na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych huragan Floyd postawił w stan gotowości amerykańskich specjalistów IT.

Szalejący na Wschodnim Wybrzeżu Stanów Zjednoczonych huragan Floyd postawił w stan gotowości amerykańskich specjalistów IT.

Chociaż gigantyczna burza okazała się nie tak silna, jak przewidywano na początku, specjaliści IT, zarówno na Florydzie, jak i w Północnej Karolinie są postawieni w stan pogotowia. Przygotowują alternatywne źródła zasilania, wykonują kopie zapasowe systemów, a w wyjątkowych przypadkach przenoszą centra przetwarzania danych i personel w miejsca, które nie znajdą się w zasięgu huraganu.

Firma Comdisco z Rosemont, która zajmuje się rekonstrukcją systemów, otrzymała zamówienia z 26 firm - największą liczbę w historii jej działalności. Dla porównania - w ciągu 19 lat zaledwie 376 firm zleciło taką usługę.

"Większość rezydentów Florydy ma do czynienia z kilkoma huraganami w roku, są więc oni w stanie dobrze ocenić sytuację, która może przynieść poważne szkody" - wyjaśnia Allan Graham, wiceprezes ds. operacyjnych w Comdisco.

Większość nagłych "przeprowadzek" dotyczy systemów zaplecza, wznowienie działalności wymaga więc pracy zaledwie kilku osób. Jednak jedna z firm finansowych z Jacksonville przeniosła ponad 100 pracowników do Atlanty.

Z kolei firma Blumenthal Mills "przeniosła się" z używanego na co dzień IBM AS/400, usytuowanego w siedzibie w Marion, na podobny system w Nowym Orleanie. Normalnie serwery AS/400 umiejscowione w Luizjanie są wykorzystywane do prac rozwojowych i jako maszyny zastępcze w razie awarii.

Duży problem podczas tego typu klęsk żywiołowych stanowi również bezpieczne dotarcie pracowników IT do miejsca pracy. Jim Koontz, kierownik systemów informatycznych w Central Carolina Bank & Trust, przypomina sobie niebezpiecznie zwisające linie energetyczne, które zniszczył huragan Fran w 1996 roku. Z kolei programiści z jego banku nie mogli dojechać do pracy, przewrócone drzewa bowiem blokowały drogi. W Stanach Zjednoczonych od banków wymagane jest, aby miały przygotowane plany zapewnienia ciągłości działalności uwzględniające pracę awaryjnego zespołu pracowników, w tym także informatyków. Pracownicy Central Carolina Bank & Trust mają m.in. zapewniane miejsce w hotelach. Taśmy backupu przygotowywane są każdej nocy i pakowane do specjalnych pojemników, czekając na wyjęcie i odtworzenie w siedzibie alternatywnej banku w Filadelfii.

Sprzęt w Carolina Bank & Trust, który ma 210 oddziałów, jest automatycznie przełączany na zasilanie awaryjne. Po ataku huraganu Fran, firma postanowiła, że wszystkie urządzenia będą podłączone do firmowego generatora diesla.

"Jeśli chodzi o huragan, to przynajmniej wiadomo, że się zbliża. Jest więc szansa, aby wszystko dobrze zorganizować i koordynować" - podsumowuje J. Koontz.