Holandia: Google łamie prawa użytkowników

Nie trzeba już zdawać się na zdrowy rozsądek. Jacob Kohnstamm, holenderski inspektor ds. bezpieczeństwa danych (Data Protection Authority - DPA) jasno stwierdził, że Google jednak łamie prawa swoich użytkowników.

Dojście do tego wniosku zajęło urzędowi raptem 7 miesięcy. Wnioski są jednak wiążące. Zmiany zaistniałe na mocy nowej polityki prywatności Google (ogłoszonej w marcu 2012 roku), a w szczególności możliwość migrowania danych użytkownika z różnych usług, jest niezgodne z holenderskim prawem. Dlaczego? Ponieważ Google w niewystarczający sposób komunikuje użytkownikom, że ich dane pobrane w ramach różnych usług serwisu mogą zostać zintegrowane i przechowywane poza wspomnianymi usługami. Koncern powinien pytać osoby chcące skorzystać z jego usług, czy wyrażają na to zgodę. Nie robi tego, więc łamie prawo. Kohnstamm komentuje:

Google przędzie bez naszej wiedzy niewidzialną sieć, składająca się z naszych danych, a to już nie jest legalne.

Zobacz również:

Według DPA, z jakiejś usługi Google korzysta prawie każdy obywatel Holandii, mający dostęp do internetu. Wygląda wręcz na to, że nie istnieje dla nich żadna alternatywa. Przypuszcza się jednak, że problem dotyczy jednak wszystkich Holendrów z dostępem do internetu. Koncern zbiera bowiem dane nawet o tych użytkownikach sieci, którzy nie mają konta Google, ani nie korzystają z YouTube, wyszukiwarki i innych serwisów, ale zdarza im się zajrzeć na witrynę, na której działają reklamy Google. Z danych DPA wynika, że takich stron jest ponad 2 miliony. Pole manewru, dla osób niechętnych zbieraniu danych, nie jest więc zbyt duże. Monitoring ma się odbywać za pośrednictwem ciasteczek i oczywiście w trosce o najlepiej dopasowaną do naszych potrzeb reklamę.

Wśród danych, których zbieranie i agregacja wzbudza - wg DPA - największe kontrowersje znajdują się szczegóły płatności w internecie, dane lokalizacyjne ale także informacje o naszych zwyczajach w sieci i kierunkach ruchu.

Kohnstamm twierdzi, że Google nie informuje użytkowników w wystarczający sposób że zamierza zbierać o nich informacje. Jeszcze większym przewinieniem jest jednak brak możliwości wyrażenia na to zgody lub sprzeciwu.

Google odpowiedział natomiast, że informacja jest wystarczająca, a samo zbieranie danych odbywa się tylko z korzyścią dla jakości usług. Koncern obiecał jednak że weźmie sobie do serca uwagi płynące z Holandii... Być może jednak będą musiały poczekać w kolejce tuż za tymi od francuskiego CNIL i brytyjskiego ICO.


TOP 200