Hipoteki straszą IT

Kryzys w USA wstrząsnął światem bankowości i finansów. Czy do grona ofiar dołączą firmy informatyczne?

Bankructwo Lehman Brothers, ratunkowe przejęcie Merrill Lynch przez Bank of America, kłopoty AIG były szokiem. Wywołały panikę na giełdach i spekulacje, jakie skutki może mieć dla innych sektorów, w tym dla branży IT. Pytanie jak najbardziej uzasadnione, bo miejsce systemu finansowego w gospodarce można porównać do roli mózgu w organizmie. To on alokuje kapitał i zasoby w miejsca, gdzie mogą zostać wykorzystane najefektywniej. I czyni to o wiele lepiej niż najgenialniejszy centralny planista.

Warto przypomnieć, że nikt inny jak Lehmann Brothers w 1966 r. miał odwagę przeprowadzić ofertę publiczną małej firmy Digital Equipment. Była to jedna z pierwszych emisji, dzięki którym Amerykanie mogli się przekonać, ile można zarobić inwestując w sektor nowych technologii, a firmom z tej branży wskazała drogę do zdobycia kapitału. Od tamtego czasu Lehman Brothers umożliwiło setkom innych firm IT zdobycie środków na ich rozwój.

Co zrobi Tata?

Fakt, że technologicznym startup'om trudniej będzie przekonać instytucje finansowe do zainwestowania w ich młode firmy, nie będzie jedynym skutkiem kryzysu odczuwalnym przez branżę IT. A że branża IT ucierpi, nie mają wątpliwości analitycy firmy badawczej MGI Research. Szacują oni, że w skali światowej na sektor finansowy przypada około 20% wydatków na technologie informatyczne, jednak wskaźnik ten wzrasta do 27-28%, gdy pod uwagę weźmie się najbardziej zaawansowane, najbardziej innowacyjne i tym samym najdroższe rozwiązania. "Instytucje finansowe będą teraz zaciskać te budżety i część tych wydatków zamrożą lub ograniczą" - napisali "na gorąco" w swym raporcie analitycy MGI Research, gdy bankrutował Lehman Brothers.

To banki są często głównym klientem firm sprzedających serwery, smartfony czy przygotowujących zaawansowane serwisy internetowe. Jak szacuje Gartner, 25% rocznie produkowanych wydajnych serwerów trafia właśnie do instytucji finansowych. Teraz gdy jedne banki padają, a równocześnie następuje ich konsolidacja, tych klientów będzie fizycznie mniej. Dla takich firm jak np. EMC, które 15-20% swych rocznych przychodów osiąga z sektora finansowego może to oznaczać nie lada kłopoty. Powody do zmartwienia ma na pewno hinduski gigant Tata Consultancy Services, który blisko 40% przychodów osiągał z projektów dla przejętego właśnie Merrill Lynch. Wystarczy powiedzieć, że na potrzeby tej instytucji w Tata pracowało 2000 hinduskich informatyków.

Pech jednych szczęściem dla drugich

Z drugiej strony niektórzy eksperci rynku podkreślają, że dzięki tym "wymuszonym" fuzjom będą mogły zarobić firmy specjalizujące się w integracji. Dlatego też Gartner uważa, że obecny kryzys nie wpłynie w tym roku negatywnie na branżę IT. Zdaniem Kena McGee, analityka Gartnera, popyt na IT w instytucjach finansowych jest bowiem nieelastyczny i muszą one ciągle inwestować w tym obszarze. Mówiąc krótko, nie mogą sobie pozwolić na zaniechanie takich inwestycji. McGee podkreśla, że np. Lehman Brothers wcale nie ograniczał wydatków na informatykę mimo realnej wizji bankructwa.

Ostatecznie Gartner nie zdecydował się zrewidować w dół swych tegorocznych prognoz odnośnie wydatków na IT w świecie. Według tej firmy, wzrosną one w tym roku w skali globalnej o 8% i przekroczą 3,4 bln USD. Swe przewidywania dotyczące wydatków na IT w USA zmieniła natomiast inna renomowana firma badawcza Forrester Research, posługująca się innymi kryteriami niż Gartner. Co ciekawe, jednak tegoroczną prognozę skorygowała w górę - według niej w tym roku wydatki wzrosną o 5,4% do kwoty

572 mld USD, (wcześniejsza prognoza mówiła o wzroście 3,2%). Forrester przewiduje jednak, że skutki kryzysu mogą być bardziej odczuwalne w przyszłym roku. Dlatego przyszłoroczną prognozę firma skorygowała w dół i szacuje, że w 2009 r. wzrost wydatków na IT W USA wyniesie 6,1%, a nie jak pierwotnie przewidywała - 9,4%.


TOP 200