Handlowcy: oskarżamy banki o zmowę kartelową

Z Arturem Socikiem, kontrolerem finansowym w G?ant Polska i członkiem Komitetu Finansowego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji - Związku Pracodawców, rozmawia

Z Arturem Socikiem, kontrolerem finansowym w G?ant Polska i członkiem Komitetu Finansowego Polskiej Organizacji Handlu i Dystrybucji - Związku Pracodawców, rozmawia

Dlaczego handlowcy nie lubią kart płatniczych?

Gdy właściciel sklepu zapłaci wydawcy karty 4% wartości transakcji (tzw. interchange), sporo traci na marży. Nierzadko bardziej mu się opłaca zaproponować klientowi rabat przy płatności gotówką. Jeśli ten kupuje towar powyżej 2000 zł, to rozsądny przedsiębiorca poprosi go o dokonanie przelewu lub zapłatę w gotówce.

Czy to nie jest chora sytuacja?

Owszem. Dlatego oskarżamy polskie banki - wydawców kart, o zmowę kartelową, w wyniku której karty płatnicze są tak drogie. Ustalając wspólnie wysokość opłaty interchange w ramach Visa Forum i Europay Forum, wprowadziły de facto monopol. Koszt tej opłaty przedsiębiorcy muszą wliczać w cenę towaru lub usługi. Słowem, klienci płacący gotówką dopłacają do klientów płacących kartą.

Jakie kroki prawne podjęli Państwo, aby zmienić sytuację?

Zgłosiliśmy sprawę do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Kwestionujemy nie tylko wielkość tej zapłaty, ale i zasadność jej pobierania. Pytamy, dlaczego, gdy klient płaci kartą zagranicznego banku, interchange wynosi 1%, zaś przy transakcjach kartą polskiego banku - co najmniej 1,7%. Ponadto nie ma zróżnicowania tej opłaty na karty debetowe i kredytowe, a 90% kart w Polsce to karty debetowe.

Czy rzeczywiście jest to problem?

Nie ukrywam, że handlowiec spojrzy z większą życzliwością na posiadacza karty kredytowej, która umożliwia robienie zakupów bez gotówki na koncie. Ale transakcji takimi kartami w Polsce jest tylko 3%. Karta debetowa jest tylko substytutem gotówki, bo klient zamiast wypłacić kartą gotówkę w bankomacie lub kasie bankowej, płaci nią w sklepie. Uważamy, że tylko karty kredytowe zwiększają obroty.

Banki mówią, że "karta płatnicza jest najtańszym środkiem płatniczym i zwiększa obroty"...

Nieprawda! Niestety, klient i wymogi konkurencji wymagają od nas przyjmowania kart. Przewidujemy, że karty wkrótce wygenerują 50% obrotu. Tymczasem, gdy klient kupi kartą np. telewizor za 1000 zł, sklep otrzymuje 980 zł. Emitent karty zatrzymuje ok. 18 zł, reszta należy do agenta rozliczeniowego. Zatem centrum rozliczeniowe wykonuje czarną robotę - autoryzację i rozliczenie - za dwa złote, zaś bank za samo tylko dopuszczenie do własnego systemu żąda dziewięć razy więcej.

Jeśli Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów wyda decyzję, a Sąd Antymonopolowy podtrzyma wyrok zakazujący pobieranie interchange, banki prawdopodobnie jej kosztami obarczą posiadaczy kart.

Od czego jest konkurencja? Banki nie zrobią tego, ponieważ stracą klientów. Wysokość tej opłaty lub jej brak stanie się elementem walki konkurencyjnej. Przykładowo, mBank wydaje kartę Visa Electron bezpłatnie.

A gdy Urząd lub Sąd nie dopatrzą się zmowy kartelowej?

Abstrahując od postanowień Sądu Antymonopolowego, już dzisiaj zaczyna się nam opłacać ograniczanie możliwości płacenia kartami wydawanymi przez banki. Pracujemy nad projektem karty lojalnościowej, akceptowanej wyłącznie w sieci Geant, dającej klientowi zniżki za płacenie gotówką. Załóżmy, że zrobiliśmy zakupy za 200 zł, za które płacimy gotówką. Na karcie lojalnościowej sklep zapisze zniżkę - powiedzmy 2% - tzn. następne zakupy będą o tyle tańsze. Oczywiście, wówczas sklep ponownie przyzna rabat do wykorzystania w przyszłości. Jeśli podobnie postąpią inne sieci, rozwój rynku kart płatniczych zostanie gwałtowne zahamowany.

Czy poza Polską toczyły się podobne postępowania antymonopolowe?

W Australii, Niemczech, USA i przed Komisją Europejską. W rezultacie w Australii i Niemczech zasądzono 0% opłaty interchange dla kart debetowych. W przypadku kart kredytowych kwotę ustala australijski bank centralny w zależności od ryzyka z tytułu przestępstw kartowych i w stosunku do wartości kredytu udzielanego klientowi. W Niemczech kasjerka może klienta poprosić, aby posłużył się kartą wydaną przez bank X, bo ten nie narzuca prowizji przedsiębiorcy.

Orzeczenie Komisji Europejskiej będzie miało fundamentalne znaczenie dla dalszych losów projektu ustawy o elektronicznych instrumentach płatniczych. Czego należy się spodziewać?

Przypuszczamy, że IV Dyrekcja Generalna Komisji Europejskiej wyda w lipcu br. zakaz pobierania opłaty interchange od transakcji kartami debetowymi i kredytowymi. Po nieuchronnych odwołaniach ze strony organizacji Visa i Europay, zostanie wydana dyrektywa, a ta jest już źródłem prawa.

W USA sieci handlowe żądają od Visa International zwrotu niesłusznie pobranej prowizji w wysokości 24 mld USD...

Tak, to prawda. Jeśli wyrok będzie dla nas korzystny, może postąpimy podobnie. To zależy jednak od postawy banków.

Czy rozmawiają Państwo z bankami o tym problemie?

Porozmawiamy o tym w sądzie.


TOP 200