"Hackerzy" sprawdzili konto Gorbaczowa

O sensacyjnym włamaniu do systemu komputerowego Centralnego Banku Rosji i WNIESHEKONOMBANKU w Moskwie oraz ujawnieniu stanu kont, jakimi dysponuje w obu bankach były przywódca Związku Radzieckiego Michaił Gorbaczow, informuje nasz moskiewski korespondent.

O sensacyjnym włamaniu do systemu komputerowego Centralnego Banku Rosji i WNIESHEKONOMBANKU w Moskwie oraz ujawnieniu stanu kont, jakimi dysponuje w obu bankach były przywódca Związku Radzieckiego Michaił Gorbaczow, informuje nasz moskiewski korespondent.

Po całej serii kłopotów, jakie stały się w ostatnim okresie udziałem b. przywódcy KPZR i ostatniego prezydenta b. Związku Radzieckiego Michaiła Gorbaczowa, doszła kolejna przykrość. Komputerowi włamywacze podłączyli się do bazy danych klientów Centralnego Banku Rosji i WNIESHEKONOMBANKU w Moskwie, po czym wydrukowali stan kont Gorbaczowa. Pikanterii całej sprawie dodaje fakt, iż "hackerzy" działali całkowicie legalnie, a ich zadaniem było udowodnienie kierownictwu obu banków, że złamanie kodu, broniącego dostępu do sieci komputerowych, jest zadaniem banalnie łatwym.

Złamania zabezpieczeń podjęli się współpracownicy Państwowej Komisji Technicznej ds. Ochrony Danych przy Prezydencie Rosji. Działając niemal w domowych warunkach, mając do swej dyspozycji klasycznego, dalekowschodniego "peceta" i amerykański modem, włamywacze połączyli się zwykłą linią telefoniczną z systemami komputerowymi obu banków. Po złamaniu zabezpieczeń przejrzeli stan kont kilku ważniejszych klientów, w tym Gorbaczowa i mera Moskwy Jurija Łużkowa. Aby udowodnić fakt ingerencji w sieci lokalne banków, wydrukowali stan kont najważniejszych klientów.

Przy okazji odkryto, że we WNIESHEKONOMBANKU istnieje kilka fikcyjnych rachunków, na które odprowadzano walutę znaną metodą "urywania" ułamków procentów od przeprowadzonych operacji. Rosyjscy "hackerzy" musieli działać od dłuższego czasu, bowiem na wspomnianych fikcyjnych kontach zdążyli zgromadzić już kilka milionów dolarów. Bankowcy nie wiedzą jeszcze, czy z tych kont tą samą metodą dokonywano przelewów na inne konta.

Poinformowany o całej sprawie prezes Centralnego Banku Rosji Wiktor Geraszczenko miał ponoć interweniować na najwyższym szczeblu. Jego oburzenie wywołał nie tyle brak przygotowania Centralnego Banku Rosji do współczesnych warunków działania, co sam fakt ingerencji służb państwowych w niezawisłą sferę bankową.

Informując o całej aferze przedstawicieli prasy, organizatorzy "włamania" zachowali jednak tajemnicę bankową i odmówili wszelkich informacji o stanie konta b. przywódcy ZSRR.

Nie ulega natomiast wątpliwości, iż stan tych kont zna prezydent Jelcyn. Nie trudno przewidywać, że w stosownym momencie może nastąpić kontrolowany przeciek i dane te staną się tajemnicą poliszynela. Będzie to jedynie kolejna retorsja Jelcyna w stosunku do Gorbaczowa. Pozbawiając byłego prezydenta jego państwa, Jelcyn nie podejrzewał, że przyjdzie mu z czasem sięgać po bardziej prozaiczne szykany. Najpierw odebrał Gorbaczowowi prawo do korzystania z opancerzonego, reprezentacyjnego ZIŁ-a. Potem pozbawił go paszportu dyplomatycznego, motywując to odmową składania przez Gorbaczowa zeznań na toczącym się przed rosyjskim trybunałem konstytucyjnym procesem w sprawie KPZR. Ostatnio zaś pozbawił fundację Gorbaczowa 4 budynków w centrum Moskwy, przy Leningradzkim Prospekcie. Dobrze poinformowani twierdzą, że jest to rewanż za gwałtowną krytykę Jelcynowskiej polityki wewnętrznej. Zamiast zajmowanych tam 3.500 metrów kwadratowych powierzchni, fundacja będzie musiała się zadowolić raptem tysiącem metrów, przy czym za ich wynajmowanie przyjdzie mu teraz płacić.


TOP 200