Gwałt czy uwiedzenie

Coraz głośniej mówi się o nowej generacji zagrożeń związanej z kontaktem człowieka ze światem techniki. Z drugiej strony słychać entuzjazm towarzyszący dynamicznemu rozwojowi techniki. Zderzenie tych dwóch postaw czyni coraz aktualniejszym problem kształtowania relacji człowiek - technika.

Coraz głośniej mówi się o nowej generacji zagrożeń związanej z kontaktem człowieka ze światem techniki. Z drugiej strony słychać entuzjazm towarzyszący dynamicznemu rozwojowi techniki. Zderzenie tych dwóch postaw czyni coraz aktualniejszym problem kształtowania relacji człowiek - technika.

Znana jest powszechnie ludzka fascynacja nowymi technologiami. To swoiste uwiedzenie coraz to innymi rodzajami oddziaływania mediów powoduje osłabienie czujności, niedocenianie, a nawet świadome ignorowanie bliskich i odległych potencjalnych skutków ich stosowania. Coraz liczniej odzywają się też - niekiedy równie fanatyczne - głosy rozsądku, w opozycji do gorących zwolenników, a nawołujące do ograniczenia kontaktu z techniką. Mówi się wręcz o "rewolucji kulturalnej" czy "powrotu do jaskini". Nie brak nawet, zrodzonych z pseudoekologicznej histerii, demonstracyjnych aktów niszczenia wytworów i przejawów cywilizacji technicznej.

Niemal nie ograniczony dostęp do informacji powoduje informacyjny korek, wywołany niemożnością skonsumowania lawiny dostępnych informacji. Dzieje się tak nie tylko ze względu na jej ilość, przekraczającą możliwości odbioru, lecz przede wszystkim z powodu niemożności przeprowadzenia selekcji "diamentów" w śmietniku informacyjnym.

"Codzienność w sieci" stawia człowiekowi, często nie przygotowanemu, nowe wymagania, wyprzedzając kompetencje i przekraczając jego aktualny poziom dojrzałości informacyjnej. Wymusza też nabywanie jakościowo nowych sprawności, umiejętności czy cech osobowych, wpływa na charakter i umysł, tym samym może powodować trudne do przewidzenia efekty. Również wynikające stąd nowe normy i standardy bywają niekiedy sprzeczne z dotychczasowym systemem i hierarchią wartości czy światopoglądem, z naturalnymi kulturowo uwarunkowanymi i uświęconymi tradycją zachowaniami, reakcjami, potrzebami, co prowadzi do uniformizacji mentalnej, intelektualnej czy w końcu emocjonalnej.

Na naszych oczach powstaje nowa generacja uzależnień - o wielu obliczach, np. przybierająca postać szeroko rozumianego uzależnienia technologicznego, gdzie pojawia się bezradność jednostki ludzkiej w sytuacji pozbawienia zaplecza technologicznego. Z drugiej strony enigmatyczna "siła" technik i technologii obiecuje człowiekowi nowe możliwości, powodując sytuację pokory i podporządkowania. W konsekwencji tworzy ona uzależnienia, wynikające np. z ekstensjonalnego, "nie limitowanego" kontaktu z nośnikami informacji.

Należy zatem określić rozmiary uzależnienia technologicznego, a także sukcesywnie dopracować się prostej i spójnej strategii przeciwdziałania jego skutkom, jawiącym się w postaci nowych rodzajów patologii.

Specjaliści odnotowują lawinowy przyrost niejednoznacznych diagnostycznie zaburzeń i dysfunkcji nowej generacji, powodujących niekiedy przejściowe lub trwałe - psychologiczne lub/i somatyczne inwalidztwo. Symptomy są jakościowo i ilościowo odmienne od znanych już i sklasyfikowanych, z którymi nawet specjalistyczny personel medyczny, zwłaszcza w krajach mniej rozwiniętych, nie daje sobie rady. Często, w atmosferze swoistej zmowy milczenia, nie przyjmuje ich do wiadomości. Przybierają one rozmaitą, niekiedy dramatyczną, postać nowych, specyficznych form patologii społecznej, np. indywidualnej czy grupowej nieuzasadnionej agresji. Te uzależnienia wymagają jednak oddziaływań odmiennych od typowych przypadków - i na poziomie diagnozy, i w fazie terapii i rehabilitacji.

Hasło "przetrwać przez przystosowanie" - zarówno w sferze szeroko i dosłownie rozumianej techniki, jak i w płaszczyźnie psychologicznej - należy w tym przypadku rozumieć dosłownie. W obliczu nowych, nieznanych i nieprzewidywalnych w gruncie rzeczy zagrożeń - np. działań stanowiących rodzaj strategii czy element swoistej "wojny w cyberprzestrzeni" - statystyczny użytkownik Internetu jest w zasadzie bezbronny. Wiele osób wykazuje wobec tych zagadnień arogancką niekompetencję, brak odpowiedzialności czy po prostu brak wyobraźni.

Paradoksalnie - problemem samym w sobie staje się żartobliwe (czytaj - cyniczne) podejście do potencjalnych zagrożeń. Powołam się tu na przykład Ivana Goldberga, który "dla hecy" sformułował zestaw kryteriów diagnostycznych dla "wyimaginowanego" - jego zdaniem - zjawiska IAD, znanego powszechnie jako Internet Addiction Disorder - w dowcipnym przekładzie: oszołomieni Internetem. A może był to przebłysk geniuszu wizjonerskiego - goldbergowski intelektualny żart ironisty ostał się i obronił w postaci obowiązującego kanonu diagnostycznego. Tak żart obraca się przeciw nadawcy, a "rzut w sieć" obelgą wraca bumerangiem w postaci brutalnej prawdy. Gdzieś po drodze, jak w dziecięcej zabawie w "głuchy telefon", ginie pierwotna intencja, a przesłanie zmienia sens.


TOP 200