Granica w ogniu (protestów)

Przetargi w Straży Granicznej to świetny materiał na pracę doktorską o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych. Widać tam jak na dłoni jak zamawiający jest bezradny na protesty, gdy źle opracuje Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia.

Przetargi w Straży Granicznej to świetny materiał na pracę doktorską o funkcjonowaniu systemu zamówień publicznych. Widać tam jak na dłoni jak zamawiający jest bezradny na protesty, gdy źle opracuje Specyfikację Istotnych Warunków Zamówienia.

220 mln zł

to koszt wykonania Systemu Elektronicznego Wspomagania Nadzoru Granicy, z którego budowy - w wyniku przeciągających się przetargów - ostatecznie zrezygnowano.

Każdy przetarg wzbudza emocje, ale przetargi w Straży Granicznej szczególnie. Dlaczego? Gdy sektor publiczny praktycznie wstrzymał przetargi, firmy walczą do upadłego o każdą złotówkę. Tych akurat w Komendzie Głównej Straży Granicznej (KG SG) nie brakuje. Komisja Europejska wyasygnowała trzy lata temu ok. 311 mln euro na rzecz Polski na dostosowanie granic zewnętrznych Unii Europejskiej w ramach Funduszu Schengen. Jeszcze wcześniej Straż Graniczna dysponowała środkami z Funduszu PHARE. Wchodzą w grę również środki budżetowe. Gros z nich instytucja ta miała wydać na teleinformatykę. Perturbacje z przetargami, protesty oferentów, sądowe korowody i wewnętrzne restrukturyzacje wciąż jednak spowalniają modernizację systemu ochrony granic.

Granica morska

Do przeprowadzenia pilotażowego wdrożenia Zautomatyzowanego Systemu Radarowego Nadzoru (ZSRN) polskich obszarów morskich wiosną 2004 r. wybrano konsorcjum niemieckiej firmy Atlas Elektronik i Warszawskiego Przedsiębiorstwa Robót Telekomunikacyjnych (WPRT). Wygrała ich oferta (4,9 mln euro), chociaż była droższa od lepiej ocenianej przez Straż Graniczną oferty Ster-Projektu (4,8 mln euro). Pilotażowy odcinek ZSRN miał powstać na wschodnim odcinku morskiej granicy Rzeczpospolitej z Federacją Rosyjską (Obwód Kaliningradzki) i zostać zintegrowany z istniejącymi systemami radarowymi oraz systemami automatycznej identyfikacji statków.

W rezultacie miało to umożliwić objęcie stałym nadzorem radiolokacyjnym morza na wschodnim odcinku granicy Polski oraz morskich wód wewnętrznych na Zatoce Gdańskiej i na Zalewie Wiślanym. Tak się jednak nie stało. Liczne zastrzeżenia co do jakości wykonanego zlecenia spowodowały, że zleceniodawca nakazał Atlasowi i WPRT przeprowadzenie do 30 czerwca 2005 r. niezbędnych napraw pod groźbą utraty 1,4 mln euro gwarancji bankowej jako zabezpieczenia wykonania kontraktu.

Gdy wreszcie ogłoszono nowy przetarg nieograniczony na Zautomatyzowany System Radarowego Nadzoru obejmujący całość granic morskich, do którego stanęło dziewięć konsorcjów, najniższą ofertę złożył holenderski Hitt (22 mln euro), ale rozminął się całkowicie ze Specyfikacją Istotnych Warunków Zamówienia. Hiszpański Amper Sistemas wycenił swoje usługi na 25 mln euro, Ster-Projekt na 28 mln euro, zaś Atlas na 29 mln euro. Następni byli: Allenia Marconi - 31 mln euro, Prokom Software - 34 mln euro, Sagem - 35 mln euro, EADS - 40 mln euro i Bumar - 43 mln euro. Ku zdumieniu wszystkich uczestników zwycięzcą zostało ponownie konsorcjum Atlas i WPRT.

Niewątpliwie perspektywa utraty 40 mln euro z Funduszu PHARE na ten system, co nastąpiłoby gdyby do 30 czerwca 2005 r. Straż Graniczna nie podpisała umowy z wykonawcą ZSRN, podziałała otrzeźwiająco. W połowie czerwca, po serii protestów, unieważniono postępowanie i poproszono o oferty konsorcja: Bumar i Radwar; EDAS Deutschland, Alcatel i Atem; Prokom Software i Thales Naval; Emax, Safran i Sofrelog; SELEX Sistemi Integrati, Computex Telecomunication oraz Przemysłowy Instytut Telekomunikacji. O wyborze decydowała wyłącznie cena. 28 czerwca 2005 r. Komisja Przetargowa uznała, że najkorzystniejszą ofertę, ok. 30 mln euro, złożyło włoskie konsorcjum, którego liderem jest SELEX Sistemi Integrati (dawniej Alenia Marconi), należące do grupy Finmeccanica. To trzeci co do wielkości europejski koncern przemysłu obronnego, kosmicznego i elektroniki specjalnej. I z tym konsorcjum, do którego należą również Przemysłowy Instytut Telekomunikacji, producent systemów radarowych oraz Computex Telecomunication, Straż Graniczna podpisała umowę. System transmisji danych za 4,9 mln zł tworzy zaś olsztyński , partner Motoroli.

Cóż z tego, skoro wkrótce prezes Urzędu Zamówień Publicznych podważył decyzję o ogłoszeniu negocjacji z powołaniem się na art. 5 PZP, który mówi o szczególnych sytuacjach w związku z obronnością kraju. Straży udało się cudem uniknąć nowego postępowania. Włoskie konsorcjum mogło zaś przygotowywać zintegrowaną sieć radarów i czujników elektrooptycznych wzdłuż polskiego wybrzeża, dwa narodowe centra kierowania (jedno będzie pełniło funkcję centrum zapasowego i szkoleniowego) oraz kilka centrów regionalnych. Całość miała zostać zintegrowana z pilotażowym systemem zbudowanym przez Atlas Elektronik i innymi już działającymi systemami ochrony wybrzeża i nadzoru ruchu statków. Termin zakończenia projektu to koniec 2006 r. Projekt się przedłużył. Dzisiaj Straż Graniczna tylko lakonicznie informuje, że "wybrane konsorcjum prowadzi zaawansowane prace nad budową systemu ZSRN. Termin zakończenia realizacji kontraktu przewidywany jest w roku bieżącym".

Granica lądowa

170 mln zł

tyle mniej więcej do tej pory wydała Straż Graniczna na projekty związane z ochroną granic zewnętrznych Unii Europejskiej.

Również w 2005 r. rozpoczął się przetarg ograniczony na tzw. lądową ochronę granic, czyli na wykonanie Systemu Elektronicznego Wspomagania Nadzoru Granicy (SEWNG). Wartość zamówienia szacowano na 220 mln zł. Wnioski o dopuszczenie złożyło 12 konsorcjów. Do dalszego postępowania zakwalifikowano tylko jedno w składzie: ComputerLand, Wojskowy Instytut Łączności, SAZ, TOP Systems, OPTO, Siemens i ATLine. Przeciwko temu rozstrzygnięciu zaprotestował Emax, notabene obecnie łączący się z ComputerLandem i mający wspólnie z nim walczyć o przetargi publiczne. Do jego protestu przychylili się arbitrzy UZP. Znowuż ComputerLand złożył protest w związku z dopuszczeniem Emaxu, który też został rozpatrzony pozytywnie. Obie grupy tak się zacietrzewiły w protestach, że właściwie stało się niemożliwe jakiekolwiek sensowne rozwiązanie. Oferty obu firm opiewały na kwotę ok. 600 mln zł. Chodzą słuchy, że te firmy - rozpoczynające wówczas rozmowy o fuzji - chciały wziąć w dwa ognie Straż Graniczną i zmusić do podniesienia budżetu. Tak się ostatecznie nie stało.

SG wolała zrezygnować z wdrożenia kompleksowego systemu ochrony granicy wschodniej, zwłaszcza że w międzyczasie straciła prawo do finansowania projektu z Funduszu Schengen. W zamian uruchomiła trzy projekty mające w pewnym stopniu zrekompensować brak tego systemu. I tak po długich perypetiach przetargowych SG podpisała umowę na wykonanie Systemu Wież Obserwacyjnych na granicy wschodniej z konsorcjum firm Alcatel Polska i izraelskiej Ortek o wartości ponad 11 mln zł. Pieniądze pochodzą z budżetu państwa, zadanie ma zostać wykonane do 30 września 2007 r. Chodzi w nim o zaimplementowanie na 11 wieżach automatycznych systemów obserwacyjnych, w tym dalmierzy laserowych i kamer noktowizyjnych oraz utworzenie Lokalnych Ośrodków Nadzoru na terenie działania Nadbużańskiego Oddziału Straży Granicznej. Mają zapobiegać nie tylko nielegalnemu przekraczaniu granic, ale też wykrywać pożary.

Straż Graniczna zamówiła także 14 kompletów Przewoźnych Jednostek Nadzoru - specjalnych furgonetek wyposażonych w dalmierze, kamery noktowizyjne i komputery. Dostarczy je spółka Biatel za ok. 21 mln zł (ponownie środki budżetowe). Natomiast postępowanie przetargowe na dostawę 60 zestawów przenośnych kamer termowizyjnych z akcesoriami zostało unieważnione. Cena najtańszej oferty przewyższała kwotę, którą zamawiający mógł na ten cel przeznaczyć.

Inwestycje w informatykę...

Pod koniec grudnia 2006 r. Straż Graniczna rozstrzygnęła przetarg na rozbudowę Centralnego Węzła Teleinformatycznego. Wygrało konsorcjum w składzie , i Marwokat (oferta 7,6 mln zł). SG zapłaci za to pieniędzmi z Funduszu Schengen. Jednocześnie SG zrezygnowała z ogłoszenia wielkiego przetargu na budowę Centralnej Bazy Danych. Niewątpliwie uznała, że praktyczniej ogłaszać mniejsze postępowania, acz lepiej sprecyzowane pod względem formalnym i merytorycznym. Przynajmniej łatwiej o terminowy wybór oferty.


TOP 200