Gigabit Ethernet czeka na swoje aplikacje

Wiele osób piszących o technologii Gigabit Ethernet (GE) i o tym, że należało by ją wprowadzić do pecetów, uważa za stosowne wspomnieć jednym tchem o tzw. "killer applications", czyli o aplikacjach wspierających określone środowisko, w tym przypadku środowisko PC/GE. Większość analityków zauważa, że aplikacji takich nie ma. Intel natomiast twierdzi, że nie są one wcale potrzebne. Gdzie leży prawda?

Specjaliści nadużywają w tym momencie hasła "przesyłanie obrazów wideo w czasie rzeczywistym" i argumentują, że to właśnie tego rodzaju aplikacje powinny stanowić siłę napędową dla tandemu Pecet/Gigabit Ethernet, zauważając jednocześnie słusznie, że biznesowe aplikacje wideo nie są nawet w stanie skonsumować przepustowości połączeń Fast Ethernet.

Z kolei Intel używa dość przewrotnej argumentacji. Firma zgadza się co do tego, że nie ma obecnie takich aplikacji, które mogłyby wykorzystać w stu procentach przepływność połączeń Gigabit Ethernet, dodając jednocześnie, że Gigabit Ethernet jest jednak potrzebny. Dlaczego? Ponieważ w dzisiejszym wielozadaniowym świecie użytkownicy muszą uruchamiać kilka aplikacji jednocześnie - a to wymaga wysokowydajnych połączeń. Jest to coś w rodzaju jednej dużej zagregowanej aplikacji typu "killer", która zastępuje wiele pojedynczych aplikacji "killer" starszego typu.

Zobacz również:

  • Apple testuje kolorowy ekran typu e-ink
  • Chiny chcą cenzurować wszystkie komentarze w internecie
  • Kod źródłowy WWW sprzedany

Istnieje już jednak aplikacja, której można przypisać nazwę "killer". I nie jest to wcale jakaś "wystrzałowa" aplikacja, ale taka, która jest doskonale znana większości użytkowników. Chodzi o transfer dużej ilości danych. Co jest charakterystyczną cechą dzisiejszych systemów informatycznych? Właśnie olbrzymiej ilości danych, które użytkownicy przepisują bez przerwy z jednego miejsca w drugie. Bazy danych przeszły dużą ewolucję - są to obecnie z jednej strony kompleksowe, a z drugiej elastyczne produkty. Istnieją nawet końcowi użytkownicy, którzy synchronizują nietrywialne magazyny danych między klientem i serwerem.

Transfer 500 MB danych między klientem i serwerem jest czymś normalnym. Biorąc pod uwagę fakt, że teoretyczna przepływność połączenia Gigabit Ethernet wynosi 100 MB/s (w jednym kierunku), transfer pliku o długości 500 MB powinien trwać 5 sekund. Jednak użytkownicy szybkich komputerów pracujących pod systemem Windows 2000 dobrze wiedzą, że używając standardowego narzędzia Windows do kopiowania plików, operacja taka trwa więcej niż 90 sekund.

Nawet używając wyspecjalizowanych aplikacji do przenoszenia danych, takich jak program Retrospect firmy Dantz, transfer taki trwa ok. 40 sekund - to jest osiem razy dłużej niż można tego oczekiwać. Kopiowanie takiego pliku z jednego miejsca sieciowego do drugiego trwa w przypadku zastosowania połączenia Gigabit Ethernet raptem dwa razy krócej niż w przypadku zastosowania połączenia Fast Ethernet. Wydawało by się, że po przejściu z technologii 100 Mb/s na technologię 1000 Mb/s różnica powinna być większa. Wcale tak nie jest.

Program Backup MyPC (Sonic Solution) pracuje jeszcze gorzej. Dysponując połączeniem Gigabit przesyła dane tylko trochę szybciej niż wspomniany powyżej program Retrospect dysponujący połączeniem Fast Ethernet.

Dopiero taka aplikacja, która potrafi skopiować 500 MB danych w 5 sekund, a nie w 90 sekund, zasługiwałaby na miano aplikacji typu "killer". Winą za to, że nie ma takiej aplikacji, nie należy obarczać technologii Gigabit Ethernet - winni są tu dostawcy aplikacji, którzy piszą takie programy w taki a nie w inny sposób.

Grzechem dostawców aplikacji jest to, że piszą programy na starą modłę, to znaczy taką, jaka obowiązywała w świecie DOS'u. A było to środowisko jednozadaniowe. Jeśli przyjrzeć się dobrze dzisiejszym aplikacjom, to widać dobrze, że pracują zgodnie z dewizą - pliki są obsługiwane pojedynczo, jeden po drugim. Aż prosi się, aby zastosować tu technologie równoległego transferu danych, co pozwoliło by w pełni wykorzystać przepływność połączenia Gigabit Ethernet.

Kolejne zastrzeżenie dotyczące konstrukcji takich aplikacji dotyczy faktu, że współpracują one z odległym systemem plików, wykorzystując do tego celu model dostępu do plików oparty na protokole Common Internet File System. Niektórzy znają tę technologię pod nazwą Server Message Block. Inni zadadzą sobie może w tym momencie pytanie, czy jest to ten sam protokół, który IBM opracował w połowie lat osiemdziesiątych (noszący identyczną nazwę - Server Message Block). Odpowiedź brzmi - niestety, nie licząc drobnych modyfikacji, jest to ten sam protokół.

Może Intel czy Dell powinni zapłacić jakiemuś dostawcy aplikacji, aby napisał wreszcie "killer aplication". Dopiero wtedy mogliby pomachać żwawiej flagą, na której widnieje napis - Gigabit Ethernet. Do tego momentu potencjał takich połączeń będzie niewykorzystany.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200