Giełda pracy

Nowy kodeks pracy

Nowy kodeks pracy

Prawo pracy nie nadąża za przemianami gospodarczymi i społecznymi jakie mają miejsce w naszym kraju. Taka jest powszechna opinia pracodawców i pracobiorców. Zapanowała swoista "dżungla" zarówno w przepisach, jak i w codziennej praktyce na rynku pracy.

Broniąc swych interesów, pracodawcy coraz częściej zawierają z pracownikami umowy o pracę, obwarowane różnymi klauzulami, ograniczającymi dotychczasowe przywileje pracownicze. Obowiązujące prawo nic o takich klauzulach nie wspomina. Czy to znaczy, że zabrania umieszczania ich w umowach o pracę?

Wśród prawników występuje rozbieżność interpretacji prawa. Decydujący głos powinien mieć pracobiorca, który może się sprzeciwić dodatkowym klauzulom. Tak jest w krajach o zrównoważonym rynku pracy, ale nie w naszej sytuacji, gdzie w niektórych rejonach kraju stopa bezrobocia przekracza 30%. Pracobiorcy godzą się więc na ograniczanie swoich praw i przywilejów, byle tylko uzyskać zatrudnienie.

Obowiązujący Kodeks Pracy pochodzi z 1975 r. Powstał w czasach gospodarki scentralizowanej, z myślą głównie o uspołecznionych zakładach pracy i jego niedostosowanie do nowych warunków ustrojowych jest aż nazbyt widoczne.

Dla inwestorów zagranicznych, których w branży komputerowej jest stosunkowo najwięcej, dotychczasowe prawo pracy jest wręcz anachroniczne. Nie chroni ich interesów jako pracodawców i przede wszystkim nie zapewnia skutecznej ochrony tajemnicy przedsiębiorstwa. Obowiązujące przepisy pozwalają - zdaniem wielu inwestorów - na swobodne penetrowanie firmy przez różne inspekcje organów administracji państwowej. Powszechne jest żądanie zrównoważenia bezpieczeństwa interesów firmy, administracji i związków zawodowych. Umowy o pracę winny zawierać klauzulę o ochronie tajemnicy i interesów firmy, co powinno wykluczyć współpracę pracownika z firmą konkurencyjną, posiadanie udziałów innych firm i zmusić do zaniechania działań sprzecznych z interesem pracodawcy. Można podać wiele jaskrawych przykładów sprzeniewierzania się tym zasadom. Rzecz w tym, że nie można prawnie egzekwować zapisów klauzul wprowadzonych do umów pracy.

Na temat zakazu zajmowania się interesami konkurencyjnymi oraz uczestnictwa w przedsiębiorstwach konkurencyjnych, dotychczasowy Kodeks Pracy nie wypowiada się w ogóle. Brak jest również orzecznictwa sądowego w tym zakresie. Zmusza to pracodawców wielu firm do zawierania z pracownikami dodatkowych umów, na zasadch prawa cywilnego, co jest dużym utrudnieniem. Konieczne jest wyraźne uregulowanie kwestii klauzuli konkurencyjnej, w przepisach nowego prawa pracy. Podobnie jak i problemu wyłączności zatrudnienia. Chodzi o to, czy w umowie o pracę można zastrzec, że zatrudniony pracownik będzie zobowiązany pracować tylko w jednej firmie i na jakich zasadach. Wyjątki powinny być wyraźnie i jasno określone. Na rynku informatycznym ma to istotne znaczenie. Szczególnie w przypadku firm zajmujących się tworzeniem oprogramowania.

W nowych przepisach prawa pracy znajdzie się prawdopodobnie zapis o zakazie ujawniania tajemnicy związanej z wykonywaniem określonej pracy. Dotychczasowe przepisy kodeksu pracy o tajemnicy służbowej nie mają bowiem zastosowania wobec prywatnych przedsiębiorców. Niektórzy prawnicy twierdzą, że zakaz ujawniania tajemnicy służbowej da się wyprowadzić z istniejącego obowiązku pracownika "dbałości o interes pracodawcy i jego dobre imię", ale jest to zbyt krucha podstawa prawna i trudno byłoby udowodnić "bezpośredni zamiar naruszenia dobrego imienia pracodawcy", przez zbyt gadatliwego pracownika. Przykłady przecieków z obrad komisji sejmowych i nawet Sztabu Generalnego WP unaoczniły to dobitnie.

Prawie gotowy nowy Kodeks Pracy jest sformułowany bardzo ogólnie. Autorzy wyszli z założenia, że powinien gwarantować tylko podstawowe uprawnienia i świadczenia. Szczegółowe rozwiązania powinny być uzgodnione między pracodawcą a pracobiorcami i związkami zawodowymi. W kodeksie byłyby podane np. minimalne wysokości wynagrodzeń, minimalne liczby dni wolnych od pracy oraz maksymalny czas pracy, pozostawiając swobodę negocjacyjną w tych sprawach zainteresowanym stronom. Uelastycznienie czasu pracy, jeżeli byłoby to w interesie stron, pozwoli np. na skrócenie tygodnia pracy kosztem wydłużenia dnia pracy.

Jeżeli pracodawca drastycznie naruszyłby swoje obowiązki, pracownik mógłby odejść z firmy w trybie natychmiastowym. Obecnie, rozwiązać z dnia na dzień umowę może rozwiązać tylko pracodawca. W projekcie pracodawca musiałby informować pracownika o zamiarze i powodach zwolnienia.

Usunięte zostały przepisy karzące pracowników, m.in. ograniczające prawo do urlopu. Obecnie pracownik, który porzucił pracę, ma prawo do urlopu dopiero po roku pracy.

Z dotychczasowego Kodeksu Pracy zostały usunięte wszystkie nagrody i wyróżnienia. To, czy ktoś zasługuje na nie, pracodawca ustalałby z załogą.

Przepisy nowego kodeksu obowiązywałyby wszystkie podmioty gospodarcze, niezależnie od formy organizacyjnej i praw własności.

Gdy Rada Ministrów przyjmie projekt kodeksu pracy, to prawdopodobnie na początku marca trafi on do Sejmu i być może, w połowie tego roku zacznie obowiązywać. Tak przynajmniej sądzi wiceminister pracy i polityki społecznej Andrzej Bączkowski.

Prace nad projektem nowego kodeksu pracy trwają ponad 3 lata. Projekt był już konsultowany ze związkami zawodowymi i w ciągu kilku tygodni powinien trafić pod obrady rządu.


TOP 200