Gdzieś jest, lecz nie wiadomo gdzie

Znalezienie informacji zapisanej ''gdzieś, kiedyś w jakimś dokumencie'' może pochłonąć godziny. Narzędzia desktop search to znaczny postęp technologiczny, jednak z punktu widzenia firm to wciąż początek drogi.

Znalezienie informacji zapisanej 'gdzieś, kiedyś w jakimś dokumencie' może pochłonąć godziny. Narzędzia desktop search to znaczny postęp technologiczny, jednak z punktu widzenia firm to wciąż początek drogi.

Rosnąca z dnia na dzień ilość danych w systemach informatycznych rodzi nowe wyzwania związane z ich przeszukiwaniem. Dostawcy usług przeszukiwania Internetu chcą zagospodarować pole pozostawione przez Microsoft. Narzędzia typu desktop search pozwalają na przeszukiwanie informacji zgromadzonych na komputerze osobistym, dając ich użytkownikom to, czego standardowe usługi systemów operacyjnych - nie tylko Windows - nie zapewniają.

Wątpliwe jednak, by trend rozwoju narzędzi wyszukiwawczych zatrzymał się na desktopach. Przedsiębiorstwa bardziej zainteresowane są narzędziami Enterprise Search (ES), pozwalającymi przeszukiwać jednocześnie dane dowolnego typu: strony WWW intranetów, dokumenty przechowywane w systemach plików oraz bazy danych. To jest właśnie, jak się wydaje, kierunek rozwoju tej klasy systemów. W dłuższej perspektywie nastąpi zapewne ich mariaż z narzędziami analitycznymi.

Szturm także na nową niszę

Zapewnienie użytkownikom możliwości wyszukania informacji na coraz pojemniejszych twardych dyskach stało się w ostatnim czasie gorącym tematem. Zainteresowały się nim największe firmy branży IT - Microsoft, Yahoo!, AOL, Google, ale także mniejsze firmy, np. Copernic Technologies. Oferowane przez nie oprogramowanie pozwala wyszukiwać informacje znacznie szybciej i w sposób bardziej precyzyjny, niż przy użyciu mechanizmów oferowanych przez system operacyjny Windows.

Pierwszy przed konkurencję portalowo-wyszukiwarkową wyskoczył Google, publikując w październiku 2004 r. testową wersję narzędzi desktop search. Microsoft nie zwlekał - firma udostępniła swój produkt w połowie grudnia 2004 r. Kilka dni później zrobił to także Ask Jeeves. Plany wprowadzenia takich narzędzi na rynek zapowiedziały America Online oraz Yahoo! Zdecydowały się one samodzielnie stworzyć oprogramowanie bądź skorzystać z technologii dostępnych już na rynku (tak jest w przypadku Yahoo!, którego aplikacja jest budowana z wykorzystaniem technologii firmy X1). Efektywne przeszukiwanie zasobów komputerów nie jest nowinką - aplikacje tego typu są dostępne na rynku od dość dawna, choć trzeba przyznać, oferowane były przez mało znane firmy. Jednym z przykładów może być Copernic Desktop Search 1.2 firmy Copernic Technologies.

Reklamowa gratka

Aplikacje desktop search to stosunkowo niewielkie programy. Pozwalają wyszukiwać informacje zawarte w wiadomościach Outlook/Outlook Express, AOL Instant Messenger, plikach HTML, tekstowych, Word, Excel i PowerPoint, a także pliki multimedialne (np. piosenki, w których indeksowane są wybrane metadane, takie jak tytuł czy wykonawca). Niektóre indeksują również dokumenty w formacie PDF. Proces wyszukiwania może być zawężany poprzez dodatkowe parametry, np. przeszukiwanie może ograniczać się wyłącznie do dokumentów Office. Aplikacje umożliwiają sortowanie rezultatów na różne sposoby. Użytkownik może też wskazać katalogi, które mają podlegać indeksowaniu.

Google, Ask Jeeves czy Microsoft (a właściwie jego internetowa część, MSN) chcą poprzez desktop search zyskać większy kontakt z użytkownikami i zwiększyć możliwości wyświetlania reklam. Ostateczne wersje ich aplikacji desktop search mają zostać przygotowane jeszcze w tym roku. Z pewnością będą poprawione - zapewne zostaną wzbogacone o nowe funkcje i formaty danych. Oferowane narzędzia nie przeszukują np. wiadomości zgromadzonych w poczcie Lotus Notes - być może dlatego, że system ten "od zawsze" ma własny mechanizm wyszukiwania pełnotekstowego.

Groźna beta

Udostępnione narzędzia desktop search przeznaczone są dla użytkowników domowych. W obowiązku ostrzeżenia użytkowników biznesowych przed zagrożeniami z nich wynikającymi poczuł się Gartner. Choć narzędzia te wydają się atrakcyjne dla pracowników, Gartner ostrzega, że należy poczekać na dojrzałe wersje korporacyjne. Firma zwraca uwagę na dwa problemy: niepełne bezpieczeństwo oraz zagrożenie prywatności. Aplikacje typu desktop search nie zbierają informacji prywatnych explicite, analitycy zwracają jednak uwagę, że dostępne obecnie narzędzia nie pozwalają firmom kontrolować tego, jakie informacje zbiera aplikacja i czy są one przesyłane poza firmę. Niedawno zrobiło się głośno o potencjalnej możliwości wykorzystania plików z indeksami Google Desktop Search przez hakerów i wirusy.

Przedstawiciele Google błyskawicznie odpowiedzieli, że aplikacja jest przeznaczona wyłącznie dla użytkowników domowych. Firma zachęca jednak także firmy do testowania tej wersji, gdyż pozwoli ona przynajmniej ocenić przydatność aplikacji w przyszłości. Prace nad wersją biznesową dopiero trwają. Wersja Google Desktop Search dla firm zapewni administratorom większą kontrolę nad przeszukiwanymi informacjami. Będzie również możliwa ochrona hasłem, a także stworzenie wielu instancji aplikacji na jednym systemie. Niezbędna będzie też funkcja umożliwiająca precyzyjne ustalenie praw dostępu do plików i folderów. Google Desktop Search będzie integrować się z oferowanym już dziś systemem Google Search Appliance.

Dzień na straty

Trzeba zdawać sobie sprawę, że nawet przygotowanie korporacyjnych odpowiedników narzędzi typu desktop search nie zaspokoi potrzeb dużych firm na usługi wyszukiwania danych. Informacje gromadzone są bowiem nie tylko w plikach HTML czy komputerach osobistych pracowników, ale także na serwerach i w rozmaitych aplikacjach. Przeszukiwanie każdego z nich oddzielnie nie ma dla firm większego znaczenia w sensie inwestycji i późniejszego utrzymania takiej infrastruktury. Poziom skomplikowania infrastruktury już dziś jest ogromny. Ani chybi, klienci będą oczekiwać od dostawców narzędzi zdolnych do jednoczesnego przeczesywania wszystkich źródeł danych.