Gdzie jest nasza nisza

Amerykański guru ds. eksportu usług IT i obsługi procesów biznesowych radzi polskim firmom znalezienie nisz, dzięki którym mogłyby konkurować o zlecenia składane przez międzynarodowe koncerny. Sugeruje też, że powinniśmy zająć się rozwojem transgranicznej współpracy z Czechami i Węgrami, dzięki którym Europa Środkowa mogłaby prezentować się potencjalnym kontrahentom jako jeden stabilny region.

Amerykański guru ds. eksportu usług IT i obsługi procesów biznesowych radzi polskim firmom znalezienie nisz, dzięki którym mogłyby konkurować o zlecenia składane przez międzynarodowe koncerny. Sugeruje też, że powinniśmy zająć się rozwojem transgranicznej współpracy z Czechami i Węgrami, dzięki którym Europa Środkowa mogłaby prezentować się potencjalnym kontrahentom jako jeden stabilny region.

Amerykańska prasa określa 38-letniego Atula Vashistha mianem "apostoła offshoringu". Jako współwłaściciel spółki neoIT doradza największym amerykańskim koncernom, które rozważają zlecenie części prac związanych z obsługą procesów biznesowych (księgowość, naliczanie płac) oraz projektowaniem i programowaniem aplikacji krajom o niższych kosztach pracy: Indiom, Malezji, Chinom i Rosji. Robi to na tyle skutecznie, że analitycy Merill Lynch określili neoIT mianem "najbardziej agresywnej" spółki zajmującej się doradztwem, eksportem i importem usług wsparcia.

Wśród klientów neoIT, która powstała w końcu lat 90. i początkowo zajmowała się sprowadzaniem do USA programistów z Indii, są m.in. Bell

South, HCA, Lucent Technologies, Procter & Gamble, , Visa, Chevron i Texaco. Atul Vashistha szacuje, że obsługiwane przez niego kontrakty dotyczące importu usług IT i BPO (business process outosourcing) sięgają miliarda dolarów rocznie. Gościł w Polsce, prowadząc cykl prelekcji dla polskich inwestorów i menedżerów. Pytany o perspektywy offshoringu w Polsce wzbrania się przed jednoznaczną odpowiedzią, czy polscy informatycy powinni obawiać się konkurencji z innych krajów, czy raczej cieszyć się z napływu zleceń z zagranicy.

Antoni Bielewicz: Czy Polska i kraje Europy Środkowej mają szansę zaistnieć na rynku eksportu usług IT i obsługi procesów biznesowych?

Atul Vashistha: Europa Środkowa jest atrakcyjna dla firm szukających eksporterów usług IT i BPO z kilku powodów. Ze względu na: niższy koszt pracy, podaż wykształconej kadry, bliskość geograficzną do Europy Zachodniej, członkostwo w UE i harmonizowany ze wspólnotą system prawny.

To wszystko zwiększa szansę na przejęcie obsługi np. ogólnoeuropejskich operacji.

Czy jednak Polska ma jakąkolwiek szansę w konkurencji o zlecenia z Indiami czy Malezją?

Atul Vashistha współwłaściciel firmy doradczej neoIT

Atul Vashistha współwłaściciel firmy doradczej neoIT

Problem nie polega na konkurencji, ale na wyszukaniu niszy. Polska ma bardzo atrakcyjną lokalizację. Dla wielu klientów bardzo ważną rolę odgrywa bezpośrednia bliskość firm zajmujących się obsługą procesów. Europa Środkowa jest więc idealnym miejscem do obsługi operacji zachodnioeuropejskich przedsiębiorstw (tzw. Nearshore, tj. outsourcing procesów realizowany w państwach sąsiadujących - przyp. red).

Polskę, Czechy czy Węgry czeka ciężka rywalizacja z innymi eksporterami usług, takich jak rozwój oprogramowania czy utrzymanie systemów. Ale jeśli Polacy znajdą niszę, będą w stanie konkurować z największymi. O tym, że nie są bez szans, świadczy chociażby przykład Węgier, które z powodzeniem rywalizują z Indiami w zakresie usług utrzymania dla Siebel Systems.

Jeszcze raz chciałem podkreślić - Polska ma kilka cech, które cenią sobie europejskie korporacje. Pokrewieństwo kulturowe, znajomość języków europejskich, bliskość geograficzna. Europejskie przedsiębiorstwa muszą prowadzić operację zgodnie z wymogami prawnymi dotyczącymi ochrony danych (tzw. EU DPA Data Protection Act), co promuje dostawców ze Starego Kontynentu.

Jakie nisze powinniśmy zająć?

Oferty dla środkowoeuropejskich firm dotyczą najczęściej rozwoju specjalistycznego oprogramowania dla klientów międzynarodowych koncernów IT, m.in. aplikacji do zabezpieczeń, rozwiązań do zarządzania obiegiem dokumentów, usług lokalizacji i wsparcia. Wielkie międzynarodowe koncerny szukają w Europie Środkowej miejsc, które mogłyby się zająć outosurcingiem procesów biznesowych w zakresie księgowości, HR, scentralizowanych zakupów i logistyki.

Czy Polska powinna szukać zleceń na własną rękę, czy może budować międzynarodowe porozumienie obejmujące inne kraje regionu i wspólnie z nimi stanąć do rywalizacji o kontrakty?

Polska jest lepiej przygotowana do świadczenia usług z zakresu BPO, podczas gdy kluczowe kompetencji Czechów, Węgrów czy Rumunii to rozwój aplikacji i usług wsparcia. Sądzę jednak, że takie regionalne porozumienie byłoby dobrym pomysłem.

Co możemy zrobić, żeby przyciągnąć międzynarodowe koncerny?

Do stworzenia zdrowego, dynamicznego rynku usług trzeba przede wszystkim wsparcia rządu, wprowadzenia ulg podatkowych dla firm eksportujących usługi, uproszczenia formalności prawnych, podjęcia działań promujących największych i najlepszych usługodawców.

Bardzo ważnym elementem strategii jest stworzenie neutralnej organizacji, która będzie głosem usługodawców i będzie ich promować w Europie i USA, tak jak to w Indiach robił NASSCOM (National Association of Software and Service Companies), czyli organizacja zrzeszająca największych indyjskich usługodawców i eksporterów IT.

Ważne jest również zacieśnianie współpracy z lokalnymi oddziałami międzynarodowych korporacji - promowanie benefitów płynących z outsourcingu. Przyciągnięcie jednej firmy powinno zaowocować kolejnymi kontraktami.

Istotna rola w tej układance przypada funduszom venture capital, które pomagają nie tylko w przyciąganiu inwestycji, ale także w promocji nowych lokalnych start-upów i umacnianiu tutejszych dostawców.

Czy wciąż mamy czas na przeprowadzenie tych zmian?

Rynek eksportu usług rozwija się bardzo dynamicznie, ewoluuje z każdym rokiem i wciąż nie jest za późno, żeby na nim zaistnieć. Polska nie może jednak kopiować Indii, Rosji czy Chin. Musi znaleźć swoją drogę.

Co przede wszystkim biorą pod uwagę międzynarodowe koncerny rozważające podpisanie kontraktów offshoringowych?

Najpierw patrzą, jak zbilansować ryzyko i oszczędności, zapewnić kontrolę i odpowiednią jakość usług. Ryzyko musi być niskie w ujęciu krótko- , średnio- i długoterminowym. Można zredukować ryzyko poprzez zapewnienie wsparcia dla takich przedsięwzięć na szczeblu rządowym i stałe polepszanie infrastruktury. Wiele korporacji patrzy również na dopasowanie projektów BPO do strategii korporacyjnej oraz trendów obowiązujących w całym przemyśle, zwraca uwagę na kulturę organizacyjną własną i kontrahenta, a także społeczny oddźwięk swoich działań.

Ten społeczny oddźwięk, przynajmniej w USA, jest coraz mniej przychylny dla firm importujących usługi. Czy nie stanowi to zagrożenia dla offshoringu?

W neoIT wierzymy, że obecne dyskusje wokół off-shoringu są związane ze zbliżającymi się wyborami prezydenckimi. Co prawda USA traci na skutek importu miejsca pracy (ok. 300 tys. rocznie - przyp. red), ale równocześnie zyskuje nowe w innych sektorach. Myślimy, że politycy, działacze związkowi i rozgoryczeni pracownicy wkrótce zrozumieją lepiej ten fenomen. Import usług jest coraz bardziej liczącym się komponentem strategicznego zarządzania przedsiębiorstwem. Rozkwitnie, gdy tylko ludzie zrozumieją jego istotę.


TOP 200