Gdy w PRL były najnowsze mainframe'y

Reakcyjne środowisko PRL

Rozwój komputerów klasy mainframe, w tym także tych produkowanych w kraju sprawiał, że wiele przedsiębiorstw korzystało z nowoczesnego na owe czasy zarządzania z wykorzystaniem maszyn cyfrowych i odpowiedniego oprogramowania. Do obsługi tych rozwiązań była potrzebna odpowiednia kadra.

Krzysztof Bulaszewski mówi : „W tym czasie w naszym kraju mieliśmy bardzo dobrą kadrę specjalistów od mainframe'ów. Było to ponad 200 osób, bardzo bystrych i przygotowanych do obsługi technicznie zaawansowanych systemów. Było to jednocześnie najbardziej ‘reakcyjne’ środowisko w PRL, ‘element antysocjalistyczny’, środowisko ludzi zdroworozsądkowych, wykształconych, którzy rozumieli idiotyzm systemu i widzieli co się dzieje na zachodzie. Ja też knułem, razem z innymi. Gdy nastał stan wojenny, ludzie ci wyemigrowali. Część z nich wyjechała do USA, Kanady, Australii i Nowej Zelandii, a także na Bliski Wschód”.

Polak uruchamia mainframe na Bliskim Wschodzie

Jednym z najciekawszych epizodów polskich specjalistów od maszyn klasy mainframe było odtwarzanie komputerów rządowych Kuwejtu w zaprzyjaźnionym Bahrajnie po wojnie w Zatoce Perskiej. System rządowy obsługiwał większość funkcji państwa Kuwejt.

Krzysztof Bulaszewski wspomina: „Byłem administratorem tej największej instalacji mainframe na Bliskim Wschodzie, która obsługiwała także najważniejsze przedsiębiorstwa w Kuwejcie – port kontenerowy, zapewniała pracę lotniska, ministerstw, telekomunikacji. Było to fantastycznie wręcz stabilne – by przeprowadzić planowy reboot, musiałem napisać podanie do ministra. Sama maszyna tego nie wymagała, system operacyjny mogłem zaktualizować podczas pracy”.

Tak stabilny system nie mógł jednak oprzeć się inwazji militarnej. Działania wojsk Saddama Husajna nie skończyły się na zdobyciu terytorium, wojsko przejęło i wywiozło (prawdopodobnie do Bagdadu) także cały dostępny sprzęt komputerowy, w tym kompletną instalację mainframe'a, włącznie z taśmami lokalnych kopii, a nawet wyposażeniem pomocniczym, takim jak wyłączniki zasilania. Specjaliści iraccy prawdopodobnie nigdy nie uruchomili tego komputera, nie udało się im to ze względów technicznych. Po wyzwoleniu okazało się, że zachowała się kopia bezpieczeństwa wykonywana na potrzeby odtwarzania poawaryjnego i przechowywana poza stolicą Kuwejtu. Stanowiła ona jedyne źródło danych.

Krzysztof Bulaszewski mówi: „Po wyzwoleniu natychmiast zacząłem prace nad odtwarzaniem systemu rządowego na komputerze użyczonym Kuwejtowi przez zaprzyjaźniony rząd w Bahrajnie. Kopia zachowała się w archiwum z 700 taśm, utraciliśmy tylko 5 dni przetwarzania. Kopia dla celów disaster recovery była wykonywana w niedzielę lub poniedziałek a agresja nastąpiła w czwartek. Po odtworzeniu danych, stopniowo uruchamiałem wszystkie aplikacje i przywróciliśmy działanie najważniejszych systemów w tym kraju. W tym czasie pracowały one na jednym komputerze”.


TOP 200