Gadanie do obrazu

Podczas bezpośredniej rozmowy większość informacji przekazujemy sobie za pomocą mimiki czy gestów. Takich możliwości nie mają podstawowe środki współczesne łączności. Czy wideokonferencje są dzisiaj tylko techniczną nowinką, czy też realnym trendem teleinformatyki?

Podczas bezpośredniej rozmowy większość informacji przekazujemy sobie za pomocą mimiki czy gestów. Takich możliwości nie mają podstawowe środki współczesne łączności. Czy wideokonferencje są dzisiaj tylko techniczną nowinką, czy też realnym trendem teleinformatyki?

Wynalazek wideotelefonu, stanowiący podstawę systemów wideokonferencyjnych (videoconference, VC), liczy sobie ponad 30 lat. W 1964 roku amerykański gigant telekomunikacji - AT&T - zaprezentował światu urządzenie o nazwie Picturetel. Obecnie firma o tej samej nazwie opanowała prawie połowę rynku urządzeń VC. Według instytutu Frost & Sullivan obroty na tym rynku wyniosły w ub.r. 950 mln USD. Z poniższego zastawienia widać, że większość tej sumy podzieliły między siebie firmy z USA:

  • 47% Picturetel

  • 22% Compression Labs

  • 15% Hitachi (Japonia)

  • 12% GPT.
Instytut F & S przewiduje, że w roku 1997 obroty te zbliżą się do 3 mld USD. Z kolei ilościowe badania Gartner Group mówią o 30-krotnym wzroście liczby systemów VC w latach 1994-1997. Porównując te dwie prognozy łatwo zauważyć, że można spodziewać się spadku ceny pojedynczego systemu VC o rząd wielkości. Czy w przyszłym roku dojdzie do zakładanego przełomu i przyspieszonego rozwoju wideotelefonii? I czy nie mogło do tego dojść już wcześniej?

Wydaje się, że przyczyn stosunkowo powolnych postępów w tej dziedzinie telekomunikacji należy szukać nie tylko w sferze technicznej, ale i psychologicznej. Być może tak właśnie rozumował Stanley Kubrick, który w latach 60. wskazywał na rozpowszechnienie wideotelefonów dopiero w przyszłym stuleciu. Jeden z bohaterów jego znakomitego filmu "Odyseja kosmiczna 2001", w przydługiej nieco scenie, prowadzi przyjemną pogawędkę wideotelefoniczną ze swoją córeczką.

Pilotowe projekty z wideotelefonami wykazują, że nie zawsze chcemy podczas rozmowy oglądać na ekranie wizerunek naszego rozmówcy. Jeszcze rzadziej życzymy sobie, aby nas ktoś przy tym widział. Przykładów na potwierdzenie tej tezy nie trzeba długo szukać. Natura ludzka powoduje więc, że w sferze prywatnej, wynalazek Grahama Bella sprzed 119 lat ma się nadal całkiem dobrze. Inaczej wygląda to w zastosowaniach gospodarczych. Tu efektywność liczy się o wiele bardziej niż atmosfera intymnej półanonimowości.

Podstawą działania każdego przedsiębiorstwa jest jego system informacyjny i wspomagający go system informatyczny. Środki teleinformatyczne powinny więc dążyć do ideału jakim jest bezpośrednia wymiana informacji między pracownikami. Oczywiście żadne gadanie do obrazu nie zastąpi nigdy naturalnych kontaktów między ludźmi, tak jak najdoskonalsza rękawica wirtualna nie będzie w stanie oddać ciepła uścisku dłoni drugiego człowieka. Systemy wideokonferencyjne mogą być jednak w wielu przypadkach bardziej korzystne niż rozwiązania aktualne.

Systemy te stanowią dodatkową formę rozwoju środków biurowej łączności uzupełniając dotychczasowe możliwości techniki komputerowej o dialogową komunikację wizualną (p. tabela).

Dział marketingu ds. wideokonferencji w British Telecom wylicza, że 80% wrażeń podczas konwersacji przekazywanych jest za pomocą gestów i mimiki. Na intonację przypada 13%, natomiast na wypowiadane słowa zaledwie 7%. Oczywiście w sferze gospodarczej komunikacja to nie tylko rozmowy, znaczna jej część to wymiana dokumentów różnej postaci, często o ustalonej formie. Uśmiechy i grymasy robione podczas ich przesyłania mają o wiele mniejsze znaczenie niż przekazywane treści. Niezbędne komentarze mogą być dodane za pomocą telefonu, również w jej nowoczesnych, komputerowych odmianach (np. poczta głosowa - p. Computerworld nr 14/95 s. 38).

W tym miejscu należy zapytać, ile trzeba stracić żeby zarobić? Czy wideonasiadówka może być tańszaod tradycyjnej konferencji? Movicom (Mobile Video Communication Service) - przybudówka Picturetelu ds. leasingu w zakresie wideokonferencji podaje następujące wyliczenie:

  • koszty spotkania 4 osób z dwóch miast UE (odległość 600 km, diety, samolot) - ok. 1900 USD

  • koszty równoważnej wideokonferencji - ok. 1700 USD.
Takie porównanie zrobi oczywiście wrażenie na każdym księgowym, niemniej ma ono charakter modelowy, a koszty wideokonferencji bardzo zależą od zastosowanego rozwiązania technicznego, które z kolei rzutuje na efektywność całego przedsięwzięcia.

I tak najdroższe urządzenia Picturetelu, zapewniające najwyższą jakość obrazu, to wydatek rzędu kilkudziesięciu tysięcy dolarów. Faktem jest, że najtańszy produkt firmy - PCS 100 kosztował już w ub.r. ok. 9 tys. USD. Konkurencja ze strony Intela (Proshare 200 - cena ok. 3500 USD) powoduje, że w bieżącym roku cena PCS 100 spadła ponad dwukrotnie. Rynek wideotelefonów jest bardzo dynamiczny i możliwe jest również znalezienie urządzeń o cenach dumpingowych, poniżej 1500 USD. Warto więc wiedzieć jakie normy obowiązują w tej dziedzinie.


TOP 200