Freedom House alarmuje

Freedom House (organizacja non profit stojąca na straży swobód obywatelskich i wolności na całym świecie) opublikował niepokojący raport, z którego wynika, że coraz więcej rządów na świecie stara się ingerować w treści rozpowszechniane w internecie i mówiąc wprost cenzurować to medium, dlatego już 11 rok z rzędy tzw. współczynnik internetowej wolności uległ pogorszeniu.

Grafika: Michael Dziedzic/Unsplash

Według raportu Freedom on the Net 2021, zarzut taki można postawić 48. krajom na 70 biorących udział w badaniu. Freedom House ocenia poziom wolności w internecie posługując się 21 różnymi wskaźnikami badającymi różne aspekty tego zagadnienia.

Szczególne zaniepokojenie wzbudza fakt, że nieco więcej niż jedna trzecia badanych krajów ogłosiła nowe prawo lub zasady regulujące sposób kontrolowania treści pojawiających się w internecie, które w istocie rzeczy sprowadzają się do zaostrzenia cenzury.

Zobacz również:

  • LinkedIn zamyka w Chinach swoją usługę
  • Serwisy streamingowe na celowniku cyberprzestępców

Działania takie powodują, że globalna wolność w internecie spada już jedenasty rok z rzędu, a na samym końcu listy wymieniającej kraje, w których odnotowano największe pogorszenie się sytuacji, jest sąsiadująca z nami Białoruś oraz Birma i Uganda.

Chiny pozostają nadal największym na świecie przeciwnikiem wolności w internecie. W kraju tym ściga się z urzędu takie wypowiedzi zamieszczane w sieci, które według ustawodawcy obrażają członków sił zbrojnych, „bohaterów narodowych”, czy jak to określa ustawa „patriotów” i „męczenników”. Twórcom takich wypowiedzi grozą obecnie w Chinach drakońskie kary.

Raport ujawnia, że aż 64% rządów przebadanych krajów stara się wpływać na treści zamieszczane w internecie, zatrudniając przychylne sobie i prorządowe osoby, które biorą udział w różnego rodzaju forach i panelach dyskusyjnych, siejąc tam przychylną im propagandę.

Jednocześnie prawie połowa (bo 41% krajów) stosuje praktykę blokowania internetu z powodu pojawiania się w nim nieprzychylnych komentarzy politycznych, zwłaszcza gdy w kraju odbywają wybory czy trwają różnego rodzaju spory polityczne.

Rządy w co najmniej 45 z 70 krajów objętych raportem można podejrzewać o to, że zakupiły i intensywnie wykorzystują zaawansowane narzędzia do szpiegowania użytkowników internetu czy siei komórkowych, które oferują takie firmy, jak NSO Group, Cellebrite, Circles czy FinFisher.

Dlatego w konkluzji raportu Freedom House wzywa decydentów odpowiedzialnych za redagowanie przepisów dotyczących ochrony danych, aby skoncentrowali swoją uwagę na kwestii ochrony prywatności użytkowników. Powinni oni też respektować zasadę, że użytkownicy mają prawo szyfrować dane i nie starać się wprowadzać przepisów, które pozwalałyby komukolwiek mieć dostęp do treści zawartych w takich przekazach. Osłabienie tego podstawowego kanonu bezpieczeństwa zagraża bowiem niejednokrotnie życiu aktywistów, dziennikarzy i członkom mniejszości narodowych czy różnych wykluczonych społeczności.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200