Fotografować każdy może

Społeczne mechanizmy selekcji, podobne do tych, które pozwalają budować takie serwisy, jak Wikipedia czy e-Bay, znajdują zastosowanie również w coraz liczniejszych serwisach fotograficznych i obsługujących fotoblogi.

Społeczne mechanizmy selekcji, podobne do tych, które pozwalają budować takie serwisy, jak Wikipedia czy e-Bay, znajdują zastosowanie również w coraz liczniejszych serwisach fotograficznych i obsługujących fotoblogi.

By zapewnić sobie stały kontakt z muzyką przed powstaniem dźwiękowych urządzeń rejestrujących, trzeba było rozważyć naukę gry na instrumencie. Mistrzowskie opanowanie rzemiosła w muzyce, w plastyce, czy literaturze uznaje się jednak niezmiennie dopiero za dobry wstęp do tego, by wykorzystać talent do tworzenia trwałych, artystycznych wartości.

Przez ponad 150 lat fotografii opartej na procesach fotochemicznych nabycie umiejętności wykonywania dobrych zdjęć i ich chemicznej obróbki było barierą ograniczającą kręgi wtajemniczonych. Jej pokonanie sprzyjało rozważnej refleksji nad obrazem, myśleniu kategoriami estetycznymi, poszukiwaniu nowych środków wyrazu, realizacji artystycznych wizji. Przyglądając się obecnej ewolucji fotografii w kierunku masowej powszechności, można zaryzykować twierdzenie, że właśnie konieczność opanowania rzemiosła stała do niedawna na straży sztuki w fotografii.

Sztuka i pieniądze w sieci

Internet jest doskonałym medium promocji twórców i ich dzieł. Działająca od 1977 r. w Los Angeles agencja artystyczna Workbook dla fotografików i grafików zbudowała portal oferujący kontakt do 35 tys. firm i 57 tys. osób z branży. Można tu zamieścić portfolio, a także znaleźć prace do natychmiastowego kupienia lub wypożyczenia. Na stronach nowojorskiego serwisu Altpic za opłatą 299 USD rocznie fotograficy, graficy, ilustratorzy mogą, po wstępnej kwalifikacji, pokazać 10 reprezentatywnych prac. Wielu artystów umieszcza tam również linki do własnych stron z galeriami czy fotoblogami.

Dla profesjonalistów zajmujących się fotografią korzystanie z promocji za pośrednictwem Internetu jest standardem, a często wręcz podstawową formą komunikacji z rynkiem. Zasoby oferowane przez profesjonalne agencje fotograficzne uzupełniają coraz częściej szukający zarobku amatorzy. Wiele serwisów internetowych, np. Fotosearch, Alamy, Acclamimages oferuje za niewielką, zryczałtowaną opłatą zdjęcia i grafiki bez opłat licencyjnych. W ograniczonym zakresie, np. na zasadach creative common, można je wykorzystać do celów prywatnych na stronach internetowych lub w prezentacjach. Praktycznie każdy może umieścić w tego typu serwisach swoje zdjęcia, ryzykując tylko to, że nikt ich nie wykorzysta.

Pamiątka z podróży

Trzeba było niemal 50 lat eksperymentów, by ok. 1880 r. George Eastman wykorzystał z sukcesem pomysł, jak skonstruować prosty aparat dla każdego fotoamatora. Chęć udokumentowania egzotycznych wakacji na San Domingo okazała się dla 24-letniego urzędnika bankowego skomplikowanym przedsięwzięciem. W technologii mokrej płyty emulsję trzeba było nanieść na szkło tuż przed zrobieniem zdjęcia i wywołać je zanim emulsja wyschła. Ogromny aparat na ciężkim statywie uzupełniała skrzynia z płytami szklanymi oraz kanistry z chemikaliami i wodą.

G. Eastman przeznaczył sporą część pensji na kurs obsługi tej aparatury, ale zaabsorbowany nowo nabytą umiejętnością zrezygnował z wyprawy i zaczął eksperymenty z fotografią. Wykorzystując brytyjskie doświadczenia z suchą emulsją żelatynową, po trzech latach skonstruował maszynę do masowej produkcji płyt fotograficznych, a później pierwsze przewijane filmy do lekkich aparatów, które nie sprawiały kłopotów podczas podróży i pozwoliły stworzyć oraz rozwinąć firmę Kodak.

Hasło firmy Kodak "Ty naciśnij guzik, a my zrobimy za ciebie resztę" utrwaliło na wiele lat jej globalną dominację. Był to jednak po części chwyt marketingowy. Zrobienie dobrego zdjęcia wymagało jeszcze nie tak dawno, czyli do pojawienia się elektronicznych systemów pomiarowych, opanowania umiejętności posługiwania się migawką, przesłoną i głębią ostrości, oceny oświetlenia, podstaw kompozycji. Ci, którzy poważniej traktowali fotografię, bywali również zmuszeni do samodzielnej obróbki zdjęć, a to jak prawie każde rzemiosło jest umiejętnością wcale niebanalną.

Coraz doskonalsze cyfrowe techniki przetwarzania obrazu i miniaturyzacja pozwalają pozbyć się wielu dawnych problemów. Nawet zwykłe, niezbyt profesjonalne to dziś komputery, dające w połączeniu z dobrą optyką gwarancję wykonania poprawnego technicznie zdjęcia. Konstruktorzy nie oczekują od fotografującego żadnych umiejętności. Dawne umiejętności manualne i chemiczne zastąpiła wiedza o programach do przetwarzania obrazów, ale w amatorskim wydaniu nawet to nie jest potrzebne.

Przechadzając się po plaży pełnej wypoczywających turystów, można teraz odnieść wrażenie, że wszyscy fotografują. Przełomem stało się zintegrowanie aparatu fotograficznego z telefonem komórkowym. Nie wiadomo, czy ta tendencja się utrzyma, bo rozwiązanie ma wiele ograniczeń - nie sposób myśleć o lepszej optyce, dodaniu wizjera, obiektyw musi być szerokokątny. Kluczowa wydaje się tu jednak powszechność dostępu.

Oferowana od niedawna rozdzielczość (2-3 megapiksele), to zdjęcie o przyzwoitej jakości na ekranie komputera. W pewnych warunkach możliwe są już nawet zastosowania profesjonalne. Na przykład relacja korespondenta "Gazety Wyborczej" z niedawnej wojny w Libanie była ilustrowana zdjęciami z telefonu komórkowego. Przysporzyło mu to kłopotów, kiedy patrol Hezbollahu nie chciał uwierzyć, że reporter korzysta z tak prostego sprzętu, nie mówiąc o tym, że w pamięci telefonu było zdjęcie, które dowodziło, że kłamie utrzymując, iż nigdy nie był w Izraelu.


TOP 200