Firma wasza, sprzęty nasze

Wykorzystywanie prywatnego sprzętu konsumenckiego do pracy w firmach jest tak powszechne, że można mówić o epoce BYOD. Organizacje muszą być przygotowane na nowe wyzwania.

Prywatne urządzenia, takie jak tablety czy smartfony, dawno już znalazły drogę do firmowego IT, chociaż dopiero niedawno tendencja nabrała znaczenia. Zamiast korzystania z firmowych urządzeń - stacjonarnych stacji roboczych i telefonów komórkowych - pracownicy wolą działać na tabletach, laptopach i smartfonach, łącząc przy tym różne środki komunikacji. Specjaliści uważają, że trendu nazwanego BYOD (Bring Your Own Device) nie da się już zatrzymać i przedsiębiorstwa muszą przygotować się na duże zmiany. "BYOD na pewno wprowadza zmiany. Czy to jest zysk, czy strata, zależy od tego, jak firmy to wykorzystają. Część z nich potraktuje to jako swoją szansę i zbuduje ciekawe, atrakcyjne rozwiązania. Część będzie się bronić do upadłego. W każdy zysk jest wliczone ryzyko" - mówi Grzegorz Stępniak, dyrektor Pionu Informatyki z firmy Gaz System.

Firmy nie są gotowe

BYOD to silna tendencja, który daje się coraz bardziej odczuć w różnych organizacjach. Niewiele z nich jednak naprawdę przygotowało się na jego nadejście. Początkowo występował problem technologiczny, obecnie jest to głównie bariera mentalna, charakterystyczna dla działów IT, które działają w tradycyjnym stylu.

Piotr Jarmoliński

dyrektor handlowy

w NextiraOne Polska

Przed konsumeryzacją nie ma ucieczki. Można zakazać korzystania z prywatnego sprzętu w przedsiębiorstwie, a i tak tego w praktyce nikt nie skontroluje. Lepiej zatem zgodzić się na taki model pracy, mieć świadomość zagrożeń, kontrolować zjawisko i zarządzać urządzeniami, niż sztucznie blokować coś, co i tak jest i od czego nie uciekniemy.

"Do firm dopiero dociera świadomość istnienia takiego trendu. Przedsiębiorstwa nie zdają sobie sprawy, że pracownicy o całe lata wyprzedzili technologicznie to, co zwykle oferuje im dział IT i od dawna korzystają z firmowych kart SIM w prywatnych urządzeniach. Mają nowoczesne smartfony, podczas gdy firma proponuje im telefony na poziomie Nokii 5110. Powstaje luka technologiczna pomiędzy narzędziami firmowymi a tym, czego chcą używać pracownicy. Oni wybiorą smartfony i tablety, bo jest to trendy, bo jest to interesujące, bo wszyscy znajomi i członkowie rodziny już to mają. Moim zdaniem, od tego nie uciekniemy, a skala zjawiska jest duża i należy się zacząć nad nim zastanawiać" - tłumaczy Leszek Hołda, dyrektor generalny Integrated Solutions.

Razem z BYOD obserwujemy dwa inne ważne elementy postępującego procesu korzystania z nowoczesnych urządzeń mobilnych spoza standardowego zestawu dostarczanego przez firmowy dział IT. Pierwszy z nich zakłada przygotowanie aplikacji do komunikowania się w sposób mobilny, dzięki czemu będzie można wyzyskać możliwości, jakie dają nowoczesne urządzenia przenośne. Drugi czynnik to uzyskanie zgody firmy na BYOD przy spełnieniu założeń związanych z bezpieczeństwem danych. Oznacza to konieczność wyposażenia firmowej infrastruktury w systemy, które umożliwią przynoszenie własnych urządzeń, gdy będzie taka potrzeba ze strony pracowników.

Czy aplikacje są gotowe?

Urządzenia przenośne rozwijają się szybciej, niż przewidywano, a użytkownicy bardzo chętnie używają tej technologii. Korzystanie z niej powoduje naturalną migrację do komunikacji w środowisku mobilnym. Za tym muszą nadążyć także firmowe aplikacje. Użytkownicy oczekują, że aplikacja - np. do bankowości elektronicznej - będzie dostępna także z tabletu.

"Gdy użytkownicy przechodzą na urządzenia mobilne, pojawia się zdziwienie, że niektóre usługi nie są przystosowane do pracy w takich środowiskach. Przykładem jest wyposażenie aplikacji bankowości elektronicznej w moduł Flash, niedostępny w systemie iOS firmy Apple. Transformacja technologii i potrzeb musi nastąpić razem z przystosowaniem aplikacji, które są na styku firm i klientów" - mówi Leszek Hołda.

Więcej na ten temat:

http://www.computerworld.pl/wyzwania


TOP 200