Falstart katastr(of)alny

W walce o rynek GIS, która toczy się wokół budowy systemu katastralnego, zignorowano zasady etyki biznesu.

W walce o rynek GIS, która toczy się wokół budowy systemu katastralnego, zignorowano zasady etyki biznesu.

Od kilkunastu miesięcy tajemnicą poliszynela były pomysły na integrację rynku GIS przez gdyński Demos. Podejrzewano, że firma Sylwestra Michalaka ma większościowe udziały w spółkach Fin Skog Geomatics International oraz Jason MacKenzie. Przyglądano się jednak temu życzliwie jako przykładowi próby tworzenia silnych rodzimych podmiotów gospodarczych, zdolnych do konkurencji na rynku zjednoczonej Europy. Do czasu. Wystarczył jeden przetarg PHARE na Integrującą Platformę Elektroniczną (IPE) i powszechną taksację nieruchomości, aby nastroje zmieniły się radykalnie. Z podwójną siłą wrócił problem etyki biznesu, tej nowinki, której niektórzy się tylko przyglądają, inni zaś widzą w nowym opakowaniu zwykłą uczciwość w interesach.

"Żadnej firmie nie wolno łamać uznanych norm"

Procedury przetargowe PHARE uchodzą wśród przedsiębiorców za najbardziej przejrzyste i uczciwe. W pierwszym etapie dwustopniowego przetargu Jednostka Finansująco-Kontraktująca Funduszu Współpracy (JFK) - odpowiedzialna za przetargi PHARE - sprawdza wiarygodność finansową i merytoryczną oferentów, a także to czy został prawidłowo wypełniony formularz zgłoszeniowy, np. czy są wszystkie niezbędne podpisy. Jeśli brakuje jakiejkolwiek wymaganej informacji, wniosek nie jest rozpatrywany. Firma musi też wykazać się referencjami w podobnych kontraktach. Ktoś, kto dotychczas tylko sprzedawał komputery, nie może ubiegać się o zamówienie na budowę systemu informatycznego. Liczą się też związki kapitałowe. W postępowaniu nie mogą brać udziału spółki ze sobą prawnie powiązane. Po pierwszym etapie formalnoproceduralnym wybiera się nie mniej niż cztery, zaś nie więcej niż osiem firm (tzw. krótka lista), do których jest kierowana pełna dokumentacja przetargowa. W drugim etapie firmy opracowują koncepcję, np. budowy systemu informatycznego. Nie mogą też wchodzić z sobą w żadne układy, bo jeśli zwycięzca zatrudni na podwykonawcę konkurenta z postępowania przetargowego, straci kontrakt.

Najpierw komisja przetargowa ocenia wartość merytoryczną oferty. Koperty z ofertą cenową są wciąż zaklejone. Jak tłumaczył Jacek Leśniak, zastępca dyrektora JFK, w wywiadzie dla Computerworld (nr 23 z 10 czerwca 2002 r.), cenę usługi komisja poznaje tylko dla najwyżej ocenionych merytorycznie ofert. Może się więc zdarzyć, że nie zostanie zaakceptowana najniższa oferta na usługi. Inaczej jest przy zakupach sprzętu - tutaj decyduje wyłącznie cena.

W tegorocznym przetargu Jednostka Finansująco-Kontraktująca do drugiego etapu przetargu na Integrującą Platformę Elektroniczną - wraz z Systemem Powszechnej Taksacji Nieruchomości - dopuściła osiem firm i konsorcjów: ComputerLand, Demos i Hanslik Laboratorium Oprogramowania, ABG, i Emax, Ster-Projekt z Imagis, Softbank wraz z Przedsiębiorstwem Geodezyjno-Informatycznym Compass, wreszcie Hewlett-Packard startujący razem z firmą Fin Skog. Maksymalny budżet tego pilotażowego kontraktu wynosił 1,25 mln euro.

Od tego momentu pojawia się coraz więcej niedomówień. Bezspornym faktem jest, że wygrała oferta konsorcjum HP i Fin Skog - wieloletnich partnerów w przedsięwzięciach na pograniczu informatyki i GIS. Firmy te wspólnie przeprowadzały wdrożenie w Lasach Państwowych. Współpracowały także przy budowie systemu identyfikacji działek rolnych, tzw. LPIS na potrzeby systemu IACS. Konsorcjum zaproponowało za pilotaż kwotę 1 248 650 euro.

Formalnie nie ma w tym nic niepokojącego, tyle że większościowym udziałowcem Fin Skog - poprzez spółkę zależną DSG - jest Sylwester Michalak. Naruszono w ten sposób zasadę prowadzenia przetargów PHARE o niemożności udziału w postępowaniu firm w konkurencyjnych konsorcjach prawnie od siebie zależnych.

"Żadna firma nie powinna się przyczyniać do tego, żeby jej etos był gorszy niż etos otaczającego ją społeczeństwa"

Jak to się stało? Wytłumaczenie jest banalne. Członkowie komisji przetargowej otrzymali ogólne oświadczenie wszystkich uczestników, że nie ma między nimi powiązań. Takie oświadczenie złożył również Sylwester Michalak w imieniu firmy Demos. Zresztą z wypisu z Krajowego Rejestru Sądowego nie wynika, że firma DSG - właściciel Fin Skog - ma coś wspólnego z Sylwestrem Michalakiem i spółką Demos. Aby to sprawdzić, trzeba było zajrzeć do akt rejestrowych trzech spółek w XII i XVI Wydziale Gospodarczym Sądu Rejonowego w Gdańsku.


TOP 200