Fala zwolnień i bankructw zalała firmy internetowe

Zjawisko bezrobocia nie jest już obce Nowej Gospodarce. W 2000 r. ponad 40 tys. pracowników amerykańskich firm internetowych straciło pracę. Po raz pierwszy redukcje zatrudnienia ogłosiły też polskie spółki internetowe. W styczniu br. z osiemdziesięciu osób zatrudnionych w portalu Arena.pl pozostanie ok. 60. Restrukturyzacja związana jest z planami wejścia na warszawską giełdę. Wcześniej zwolniono 20 osób zatrudnionych w portalu tp.internet. Zwalniał także YoYo.pl.

Zwolnienia to efekt słabej koniunktury na giełdach światowych i spadku zaufania inwestorów do spółek przynoszących coraz większe straty. Według firmy analitycznej Webmergers.com, w 2000 r. przeszło 200 firm internetowych, głównie amerykańskich, ogłosiło bankructwo. Ponad połowę z nich zlikwidowano od października do grudnia ub.r. Biorąc pod uwagę 40 firm, które zamknęły swoje wirtualne podwoje tylko w grudniu 2000 r., inwestorzy stracili ponad 1,5 mld USD. W 2000 r. Amerykanie zainwestowali w spółki internetowe 87 mld USD (aż 85% więcej niż rok wcześniej).

Finansowe tsunami

Zdecydowana większość spośród zamykanych firm internetowych świadczyła klientom indywidualnym usługi handlu elektronicznego (52%) lub prowadziła serwisy informacyjne (29%). W ub.r. zbankrutowały m.in. sklepy WebHouse, Living.com, CDNow i Boo.com. W mniejszym stopniu bankructwa dotknęły firmy działające w sektorze business-to-business i dostawców usług internetowych. Szefowie amerykańskich firm internetowych zaczęli już nawet mówić o "nuklearnej zimie" czy "finansowym tsunami".

Sytuacji, niestety, nie poprawiły ostatnie święta Bożego Narodzenia. Większości sklepów internetowych nie udało się osiągnąć założonego poziomu sprzedaży. Na krawędzi bankructwa znajduje się słynny eToys, którego sprzedaż w okresie świątecznym osiągnęła zaledwie połowę planowanej wielkości. Zamknął on europejską filię i zwolnił 70% pracowników. Zatrudnił jednocześnie bank inwestycyjny Goldman Sachs, by ten pomógł w znalezieniu kupca lub partnera, z którym eToys mógłby się połączyć. Inne sklepy, które jeszcze mają nadzieję na przetrwanie, w tym roku zmuszone będą do podniesienia kapitału: Egghead.com, Drugstore.com, Buy.com.

Notebook na pocieszenie

Jedna czwarta spośród zamkniętych w ub.r. firm wystawiła już swój inwentarz na sprzedaż lub przeprowadza gruntowną reorganizację, która ma je uchronić przed upadłością. Mało prawdopodobne jednak, aby udało się sprzedać wszystkie zasoby. Według amerykańskiej Izby Handlowej, każdego roku pracownicy wynoszą z miejsca pracy dobra o łącznej wartości 40 mld USD, prawie tyle, na ile są oceniane roczne obroty Hewlett-Packarda. Nie dotyczy to wyłącznie firm internetowych, ale prasa amerykańska zwróciła uwagę, że nie lada problemem stało się zatrzymywanie przez pracowników bankrutujących spółek notebooków, telefonów komórkowych, palmtopów i aparatów cyfrowych. Stanowi to dla nich rekompensatę za zaległe pobory lub przynajmniej utraconą szansę na zostanie milionerem.


TOP 200