Facebook kontra Google: dlaczego może być jeszcze gorzej

Wynajęcie firmy PR przez Facebooka do oczerniania Google’a pokazuje, jak mocno firmy ze sobą rywalizują i jak daleko Facebook jest gotów się posunąć.

"Walka toczy się o pieniądze z reklam, to nie powinno być dla nikogo niespodzianką" - mówi Dan Olds, analityk Gabriel Consulting Group. "Im bardziej Facebook rósł, tym rywalizacja była ostrzejsza i stanie się jeszcze bardziej zacięta". Zobacz: Facebook ma już ponad 30% udziałów w rynku reklamy w USA

Facebook przyznał w ubiegłym tygodniu, że wynajął firmę PR Burson-Marsteller do inspirowania mediów i blogerów tematami wymierzonymi przeciwko Google’owi dotyczącymi polityki prywatności. Chociaż firma Zukcerberga zaprzeczyła, że zamówiła "oszczerczą kampanię", analitycy twierdzą, że taki skryty cios w plecy to jasny sygnał, jak bardzo iskrzy pomiędzy dwoma aktualnymi gigantami internetu.

Zobacz również:

  • ChromeOS otrzyma scentralizowane ustawienia prywatności
  • Chiny chcą sprawdzać komentarze przed publikacją w social media

Bój o także o społeczności

"Największym zagrożeniem dla Facebooka jest Google" - uważa Rob Enderle, analityk Enderle Group. "Widać wyraźnie, że Google szykuje skok na social media, a obecnie tylko oni mogą pokonać Facebooka". Rob Enderle odwołuje się do niedawnej informacji, że Larry Page jako nowy szef Google w zdecydowany sposób stawia na rozwój firmy w kierunku społeczności. Zobacz:

Google pod nowym kierownictwem będzie bardziej niezależne od wyszukiwarki "Bezpośrednia rywalizacja pomiędzy nimi zakończy się zwycięstwem Google’a" - twierdzi Rob Enderle.

Temperatura walki i wrogość pomiędzy firmami wzrosła w ostatnich miesiącach. Zeszłej jesieni Microsoft nawiązał współpracę z Facebookiem, dotyczącą jeszcze głębszej integracji platformy społecznościowej z wyszukiwarką Bing. Był to do tej pory największy zamach na pozycję Google na rynku wyszukiwania.

Zobacz: Bing i Facebook zacieśniają współpracę Po ogłoszeniu umowy, Ray Valdes, analityk Gartnera, powiedział amerykańskiemu Computerworldowi, że strategiczny konflikt pomiędzy Facebookiem a Google narasta.

"Toczy się walka o przyszłość internetu i nie chodzi o wyszukiwarki, ale o społeczności - mówił wówczas Valdes. "Rywalizacja jest pomiędzy nowym i starym - pomiędzy Facebookiem jako nowym liderem społeczności i Google dominującym graczem w wyszukiwaniu zawartości. Wszyscy pozostali jak Microsoft, Yahoo czy Twitter odegrają rolę drugoplanową, ustawiając się po jednej lub drugiej stronie".

Żółtodzioby grają nieczysto

"Biorąc od uwagę skalę rywalizacji nie dziwi fakt, że Facebook zdecydował się wykorzystać firmę PR do walki z tak dużym przeciwnikiem. Zdali sobie sprawę, że muszą walczyć, ale wybrali niewłaściwą broń. Rób to dobrze, albo nie rób wcale"- kwituje Rob Enderle.

Zarówno Hadley Reynolds, analityk IDC jak i Dan Olds twierdzą,że problem Facebooka polega na tym, że jego zarządzający są po prostu zbyt niedojrzali i niedoświadczeni w biznesie, aby poradzić sobie z takim poziomem rywalizacji. Tutaj potrzeba wiele doświadczenia i biznesowego sprytu, aby pokonać takiego rywala. A błędy Facebooka pozwalają wątpić czy Mark Zuckerberg i jego towarzysze mają te cechy.

Dla mnie Facebook jest zbyt niedojrzały, aby być na pozycji, którą aktualnie zajmuje" - mówi Hadley Reynolds. "Firma rośnie za szybko. Znalazła się w miejscu, w którym łatwo popełnić głupie błędy jak ten z czarnym PR. Wcześniej ich błędy dotyczyły udostępniania zbyt wielu informacji o użytkownikach czy nieszczelności systemów skutkujących wyciekiem danych. Sprawa oczerniania rywala mniej dotyczy technologii, a bardziej zarządzania i braku dojrzałego osądu w budowaniu odpowiedzialnego biznesu" - uważa analityk IDC.

Przyganiał Facebook Google'owi

A problemy Facebooka w zakresie prywatności dodają konfliktowi z Google’m jeszcze jednego wymiaru. Facebook został załapany na tym, że chciał oczerniać praktyki Gogola w zakresie prywatności, a sam ma wiele na sumieniu. Zobacz: Facebook: dane użytkowników w rękach spamerów oraz Lepiej czy gorzej z bezpieczeństwem Facebooka?

"Wygląda na to, że zrobili to w celu odwrócenia uwagi od własnych błędów w strzeżeniu informacji użytkowników. To klasyczna sytuacja: przyganiał kocioł garnkowi, a sam smoli" - mówi Reynolds.

I Reynolds i Olds podkreślają, że jeśli Facebook chce sprowadzić rywala na ziemię, musi ostrożniej wybierać jego błędy, które chce nagłaśniać. "Facebook musi zadawać sobie sprawę, że nie jest już dłużej jakąś tam firemką. Są zbyt dużą firmą, aby uszło im to płazem. Mogli inicjować dyskusję na temat prywatności poprzez jawną, normalną komunikację bez czarnego PR i machlojek i nie znaleźli by się w tym miejscu co teraz" - podsumowuje Dan Olds.

W celu komercyjnej reprodukcji treści Computerworld należy zakupić licencję. Skontaktuj się z naszym partnerem, YGS Group, pod adresem [email protected]

TOP 200