Fabryka animacji

Na świecie od czasu do czasu pojawiają się spektakularne zastosowania komputerów, które przykuwają uwagę mediów. Do takich wydarzeń bez wątpienia należała premiera "Toy Story" - pierwszego w historii kina długometrażowego filmu animowanego wykonanego w całości za pomocą komputera.

Na świecie od czasu do czasu pojawiają się spektakularne zastosowania komputerów, które przykuwają uwagę mediów. Do takich wydarzeń bez wątpienia należała premiera "Toy Story" - pierwszego w historii kina długometrażowego filmu animowanego wykonanego w całości za pomocą komputera.

Film barwny, o wartkiej akcji i ciętych dialogach, dzięki swojej wielowarstwowości potrafi bawić zarówno dzieci, jak i dorosłych. Z początku nieco razi widoczną nienaturalnością czy może raczej odmiennością; po paru minutach jednak, zapomina się o tym, że cały film wyprodukowany został w pamięci maszyny, w wyniku długotrwałego wykonywania olbrzymiej liczby obliczeń algebraicznych. I właśnie to najlepiej świadczy o tym, jak wiele osiągnięto w badaniach nad rozwojem . W "Toy Story" uzyskano nieosiągalne do tej pory bogactwo szczegółów. Skorzystano z większości najważniejszych algorytmów grafiki komputerowej, które rozwijano przez ostatnich kilkanaście lat.

"Toy Story" to opowieść o świecie zabawek, które pod nieobecność ludzi żyją własnym życiem. Głębsze przesłanie filmu mówi o wartości poznawania samego siebie i trudnej drodze do samoakceptacji. To bardzo emocjonalny obraz - zapewne każdy z nas zgubił kiedyś zabawkę, którą kochał. Tak bardzo staraliśmy się ją odnaleźć, że uwierzyliśmy, iż ona też nas szuka - twierdzi jeden z autorów scenariusza.

Budżet całego filmu był znacznie niższy niż w przypadku tradycyjnych, "ręcznie robionych" wielkich animacji Disneya. Nad stworzeniem "Toy Story" przez dwa i pół roku pracowało ok. 100 osób - sześciokrotnie mniej niż w przypadku "Pięknej i Bestii". Film okazał się jednak ogromnym sukcesem kinowym - w samych Stanach Zjednoczonych do końca stycznia zarobił prawie 200 mln USD.

"Toy Story" powstał jako wspólne przedsięwzięcie wytwórni Walta Disneya i studia Pixar. Ten pierwszy, w całości wziął na siebie sprawę dystrybucji i reklamy filmu. "Związek Disneya i Pixara to przykład współpracy idealnej - sytuacji, w której efekt końcowy jest wart znacznie więcej niż wskazywałaby na to suma elementów składowych. Ten film to w równej mierze dzieło komputera, co wyobraźni i ducha Johna Lassetera" - mówi Thomas Schumacher, wiceprezes działu animacji w wytwórni Walta Disneya.

Jak twierdzi John Lasseter, reżyser filmu - "Animacja komuterowa powołuje do życia obiekty martwe, pokazuje widowni znany świat i zachęca do spojrzenia nań z nowej perspektywy". Swojego zadowolenia nie kryje Steve Jobs, właściciel Pixara - legendarna postać, jeden z twórców komputera Apple, założyciel słynnej firmy Next, która okazała się jednak finansową klapą. "Prawie 60 lat temu Disney nakręcił "Królewnę Śnieżkę" - swój pierwszy animowany film długometrażowy. "Toy Story" to przełom - kamień milowy w rozwoju sztuki filmowej" - mówi Steve Jobs.

Cyfrowy animator

Animacja komputerowa różni się od tradycyjnej nie tylko techniką tworzenia filmu, ale przede wszystkim operowaniem w przestrzeni trójwymiarowej. Dzięki grafice komputerowej animowane postacie naprawdę "żyją" w trójwymiarowym świecie, który w dużej mierze jest symulacją fizycznych zjawisk świata rzeczywistego.

Proces animacji komputerowej składa się z kilku etapów -szkicowania sytuacji, montowania sekwencji, tworzenia scenografii, modelowania, kształtowania tła, ustalania przebiegu animacji, analizy powierzchni obiektów i ich oświetlenia, ostatecznego montażu oraz przeniesienia obrazu na taśmę filmową.

Animacja komputerowa jest krokiem naprzód w porównaniu z metodami tworzenia statycznych fotorealistycznych obrazów w procesie renderingu, który sprowadza się głównie do wykonywania ogromnej liczby mniej lub bardziej skomplikowanych obliczeń matematycznych, na bazie dostarczonego cyfrowego modelu wirtualnej przestrzeni.

Przy tworzeniu "Toy Story" zakres ruchów kamery odpowiadał jej możliwościom poruszania się na planie filmu aktorskiego. Widoczne są zbliżenia, plany średnie i panoramy. Symulacja komputerowa nie narzuca żadnych fizycznych ograniczeń. Starano się jednak unikać ujęć zbyt efekciarskich, po których "publiczność cierpi na zawroty głowy" - jak wyjaśnił Craig Good, jeden z twórców filmu.

W filmie zastosowano bardzo skomplikowane modele oświetlenia. Na poszczególnych ujęciach widać jasne promienie słońca, ciemne chmury zwiastujące nadejście burzy, noc rozjaśnioną ulicznymi neonowymi latarniami, pastelowe oświetlenie tła, snop światła latarki, wybuchy i inne tego rodzaju efekty. W pojedynczych ujęciach występuje 6-32 źródeł światła - w przeciwieństwie jednak do rzeczywistego planu filmowego, można nimi dowolnie sterować, np. ręcznie usuwając wskazane cienie. "Nasze słońce świeciło, kiedy tego chcieliśmy" - mówi jeden z pracowników Pixara.


TOP 200