Europejski tlen szerokopasmowy

Trudnej debacie o nowym budżecie Unii Europejskiej oprócz wielu kryzysowych dylematów towarzyszą podsumowania skuteczności przyjętej przed trzema laty strategii Europa 2020.

Neelie Kroes, odpowiedzialna w Komisji Europejskiej za wdrażanie Agendy Cyfrowej, flagowej inicjatywy wykonawczej strategii Europa 2020, przemawiając niedawno na seminarium Europejskiego Centrum Regulacyjnego CERRE, zakomunikowała, że jest w nastroju bojowym. Nie sposób tego interpretować inaczej niż poprzez jej przekonanie o konieczności wzmocnienia bodźców rozwojowych w sektorze mającym pociągnąć wzrost gospodarczy, ułatwić konkurowanie w skali globalnej oraz spajać terytorialnie, społecznie i gospodarczo jednolity rynek europejski. Starając się zilustrować znaczenie szybkiego, szerokopasmowego dostępu do sieci, pani komisarz określiła go "gospodarczym tlenem", który ma stworzyć 4 mln miejsc pracy i dawać rocznie 110 mld euro przychodu.

Ile jest w tym chęci zaklęcia ambitnych wyzwań wspólnotowej polityki gospodarczej, a ile rzeczowej oceny szans otwieranych przez nowe technologie? Komisja Europejska chce pokazać, że ramy polityczne Agendy Cyfrowej powinny umożliwić rozbudowanie infrastruktury szerokopasmowej w sposób, który zapewni każdemu Europejczykowi szybki dostęp do internetu. Równocześnie zwraca uwagę, że potrzeba bardziej spójnych zasad i ograniczenia przeszkód rozwojowych w tej dziedzinie.

Nieśpiesznie do regulowania szybkiej infrastruktury

Podstawowym narzędziem polityki Komisji Europejskiej wobec budowy infrastruktury sieci szerokopasmowych przez komercyjnych operatorów są unijne ramy regulacyjne, transponowane w Polsce do prawa telekomunikacyjnego. W dziedzinie infrastruktury sieci dostępowych Komisja Europejska chce nadal utrzymywać wszystkich w przekonaniu, że wymuszone kiedyś unijnymi regulacjami otwarcie konkurencyjnego dostępu do, wybudowanej przez kogoś wcześniej, miedzianej pętli abonenckiej dało zadowalające efekty. Ale chyba niedokładnie takie, jak oczekiwano, skoro prawie we wszystkich państwach ujawniły się znaczne obszary zaniedbane przez rynek. W polskich warunkach, odnosząc teoretyczną dostępność miedzianej pętli abonenckiej Orange do dynamiki inwestycji szerokopasmowych, trudno byłoby zgodzić się na promowaną przez Komisję Europejską diagnozę: stabilizacja - chyba że rozumieć słowo "stabilizacja" jako nieruchawość.

Od kilku lat celem polityki unijnej jest przeskok do sieci następnej generacji NGA. Niezależnie od wyboru rozwiązań technicznych oznacza to konieczność poważnych inwestycji. Prywatni inwestorzy nie nadążają za politycznymi wyzwaniami. Kiedy w planowanie włączają się politycy i urzędnicy, polityczna poprawność każe mówić o powszechności dostępu. Każdy powinien mieć możliwość multimedialnego, szybkiego dostępu do wszystkich informacji w sieci. A jeżeli ktoś takiej potrzeby nie ma, to przejawia symptom cyfrowego wykluczenia. Wtedy trzeba mu wiedzę o korzystaniu z informacji w sieci wpoić.

Neeli Kroes zapowiada, że do lipca br. Komisji Europejskiej powinno się udać uzgodnić z państwami członkowskimi docelową wersję rekomendacji w sprawie sieci NGA. Mówi się teraz, że operatorzy budujący światłowodowe sieci dostępowe w sytuacji niepewnego, nie do końca wykreowanego popytu na usługi szybkiego internetu powinni mieć zagwarantowany zwrot z inwestycji, bez ryzyka "regulacyjnego eksperymentowania" z cenami za udostępnianie tych nowych łączy konkurentom. Ważniejsze jest szukanie sposobów na zmniejszenie kosztów budowy, znoszenie barier, promowanie inwestycji wspólnych. Przypisanie w strategii Europa 2020 sieciom NGA roli katalizatora wzrostu gospodarczego wzmacnia operatorów lobbujących za poglądem, że zabezpieczenie ekonomiczne nowych inwestycji jest ważniejsze niż doraźne korzyści z wymuszania konkurencji. Negocjacje na forach unijnych w sprawie uwalniania łączy światłowodowych trwają od prawie czterech lat. Niektórzy inwestorzy zyskali czas na budowę i przynajmniej częściową amortyzację nowych sieci światłowodowych, więc ewentualne obowiązki negocjowania dostępu dla innych operatorów będą ich mniej boleć.

Zmieniające rynek rozwiązania pojawią się w warunkach erozji oporu dotychczasowych operatorów. Po pierwsze, technologie łagodzą problemy z udostępnianiem konkurentom pasma w światłowodach lub tzw. ciemnych włókien. Po drugie, dojrzewa myśl o współdzieleniu nowych inwestycji dostępowych przez kilku operatorów, opierając się na modelu sprawdzonym już na rynku sieci komórkowych, które, notabene, też oferują szerokopasmowy internet. I wreszcie, stopniowo materializuje się wizja oddzielenia zarządzania infrastrukturą od specjalizowania się w wykorzystaniu sieci do kreatywnego komponowania usług i treści.

Nie powtarzać bez potrzeby

Realizacja celów Agendy Cyfrowej oznacza też walkę Komisji Europejskiej o więcej zharmonizowanych zakresów częstotliwości dla systemów szerokopasmowych. W ostatnich wypowiedziach Komisji Europejskiej na ten temat słychać wyraźnie ton determinacji. Mowa nawet o użyciu wszelkich traktatowych środków przeciw opornym państwom. Również w tym przypadku mniej się teraz mówi o konkurencyjności. Sieci radiokomunikacyjne powinny tworzyć racjonalny ekosystem, w którym unika się zbędnego, kosztownego duplikowania infrastruktury. Wolne pasmo i wspólna polityka są też potrzebne dla rozwoju nowych, zintegrowanych koncepcyjnie systemów inteligentnych.

Cele polityki publicznej, wyrażone w dokumentach Europa 2020 i Agenda Cyfrowa, uzasadniają dofinansowanie budowy nowych sieci ze środków publicznych, w tym unijnych funduszy strukturalnych, tam gdzie dotąd nie zadziałał rynek. W tym przypadku zalecenie nieduplikowania infrastruktury to nie tylko kwestia racjonalności wydatków publicznych, ale też trzymanie się zasady, że nie należy psuć tego, z czym mógłby sobie poradzić rynek. Podobnie było w poprzedniej perspektywie finansowania, ale nowe wytyczne w sprawie pomocy publicznej nie zamykają już doktrynalnie możliwości interwencji publicznej w obszarach miejskich. Można przyjąć, że, podobnie jak w przypadku projektu zaleceń dla komercyjnych NGA, w odniesieniu do inwestycji publicznych też przeważa pogląd, iż ważniejsze są korzyści z powstania nowoczesnej, wydajnej infrastruktury niż hipotetyczna konkurencja, o którą wcześniej rynek nie zawalczył.


TOP 200