Energy Star dla serwerów

EPA zacznie przyznawać certyfikaty Energy Star dla serwerów. To dobra wiadomość dla użytkowników planujących inwestycje w IT, choć pierwsza ich wersja będzie wykorzystywać ograniczony zakres testów.

EPA zacznie przyznawać certyfikaty Energy Star dla serwerów. To dobra wiadomość dla użytkowników planujących inwestycje w IT, choć pierwsza ich wersja będzie wykorzystywać ograniczony zakres testów.

Program przyznawania certyfikatów Energy Star obejmuje ponad 50 kategorii produktów, takich jak komputery i monitory, ale również okna lub wentylatory domowe. Na listę ocenianych przez EPA produktów wciąż jednak nie trafiły . Jak twierdzą przedstawiciele tej organizacji, opracowanie odpowiednich, obiektywnych testów tego typu sprzętu okazało się znacznie trudniejsze niż początkowo zakładano.

Trudno mierzalne wartości

Arthur Howard z ICF International, który jest konsultantem EPA Energy Star ds. technicznych mówi otwarcie "program opracowywania zasad testowania serwerów to najbardziej skomplikowany program w historii EPA". Po części wynika to z tego, że serwery wykonują bardzo różne zadania i testowanie serwera plików i serwera transakcyjnego wymaga innej metodologii, aby przyznanie logo Energy Star miało później praktyczne znaczenie dla użytkowników.

Przez około rok EPA zbierała informacje o serwerach od producentów sprzętu. Po ich wstępnej analizie szybko okazało się, że przygotowanie standardu możliwego do zaakceptowania przynajmniej przez większość liczących się firm, a porównującego "wielkość użytecznej pracy wykonywanej przez komputer" do jego poboru mocy jest praktycznie niemożliwe do osiągnięcia. Jak mówi Andrew Fanara kierujący w EPA programem Energy Star, pojawiła się więc koncepcja wykorzystania benchmarków opracowywanych przez znaną organizację SPEC (Standard Performance Evaluation Corporation). Ale SPEC do chwili obecnej opublikowała tylko jeden test do analizy energetycznej efektywności serwerów Java. Choć więc organizacja ta zapowiada udostępnienie szeregu innych benchmarków, to wciąż nie wiadomo kiedy w końcu zostaną one opracowane.

Dlatego też EPA zdecydowała się zaproponować rozwiązanie uproszczone i na początek wprowadzić ocenę obejmującą tylko dwa parametry, które zdaniem przedstawicieli tej organizacji, można względnie łatwo i obiektywnie zmierzyć i porównać. Jeden to efektywność zasilacza testowana przy różnym poziomie obciążenia serwera, a drugi to pobór mocy w stanie spoczynku, tzn. gdy komputer nie wykonuje żadnych zadań. EPA wciąż pracuje nad kolejnymi testami, które mają pozwolić na bardziej zaawansowaną, całościową ocenę energooszczędności serwerów, ale jest to zadanie, którego praktyczne rezultaty nie pojawią się szybko. Stąd też decyzja, aby jednak już obecnie wprowadzić pomiary i certyfikat Energy Star, który przynajmniej częściowo ułatwi użytkownikom ocenę sprzętu.

Kontrowersje wokół testów

Na razie nie jest jeszcze jasne w jakich kategoriach sprzętu certyfikaty będą przyznawane, ale najprawdopodobniej będą one dotyczyły serwerów 1-4-procesorowych, zgodnych ze standardami przemysłowymi. Niektórzy producenci sprzętu wspierający w ogólności inicjatywę EPA, wyrażają już jednak wątpliwości, czy benchmarki spełnią oczekiwania. Mark Monroe, dyrektor z Sun Microsystems pyta "jaka jest definicja stanu spoczynku, jakie funkcje systemu operacyjnego muszą być aktywne, czy oznacza to, że serwer musi odpowiadać na polecenia typu Wake-on-LAN"?

Ale niektórzy analitycy sądzą, że problem jest bardziej polityczny niż techniczny. "Gdy użytkownicy zaczynają bardziej zwracać uwagę na efektywność energetyczną sprzętu, żaden z jego dostawców nie chce ryzykować i znaleźć się w sytuacji, iż jego produkty wypadają gorzej w benchmarkach Energy Star niż konkurencyjne" - mówi Jon Peddie, prezes firmy analitycznej Jon Peddie Research. Twierdzi on też, że pomiar poboru energii przez serwer znajdujący się w stanie bezczynności nie ma większego sensu, bo to tak, jakby "mierzyć zużycie benzyny przez samochód stojący na parkingu z włączonym silnikiem i na tej podstawie oceniać jego energooszczędność". Arthur Howard nie zgadza się jednak z taką opinią - "nikt nie zostawia samochodu z pracującym silnikiem, a z drugiej strony bezczynne serwery w centrach danych często nie są odłączane od zasilania".

Jest to dobra ilustracja sporów i kontrowersji, które EPA musi brać pod uwagę i starać się uwzględnić lub pogodzić.