EnFace

Tomasz Niesłuchowski...

Tomasz Niesłuchowski...

... przez 22 lata związany z branżą IT. Szef m.in. Soft-tronika, Della, Acera i Apeximu. Kiedyś pewna pozycja w notesie każdego liczącego się "łowcy głów", od pół roku sam pracuje jako headhunter w HRK ITC, dynamicznie rozwijającej się agencji doradztwa personalnego specjalizującej się w rekrutacji IT. Pasjonat sportu i gór o młodzieńczej sylwetce.

Tomasz Niesłuchowski

Tomasz Niesłuchowski

Pierwsza praca w IT: "To było stanowisko serwisanta w jednym z przedsiębiorstw handlu zagranicznego. Dostarczaliśmy komputery do banków i zakładów przemysłowych" - wspomina. Już wtedy odnalazł w sobie żyłkę handlowca. "To ogromna przyjemność mieć poczucie, że pomogło się ludziom rozwiązać pewien problem, a przy okazji zarobiło na tym".

O największym wyzwaniu: Każda kolejna praca była już związana ze sprzedażą i zarządzaniem. "Na pewno największe szanse na wykazanie się miałem w polskich spółkach" - mówi. W Soft-troniku forsował pomysł podziału firmy na część zajmującą się handlem sprzętem i spółkę integratorską. "To był rok 1993. Niewielu osobom podobał się ten pomysł. Trzy lata później Soft-tronik zrobił tak jak radziłem, ale było już za późno" - wspomina. W tym czasie był już szefem w Acer Polska.

Cztery lata później został wiceprezesem Apeximu ds. handlowych, spółki, której spektakularny upadek był zapowiedzią problemów, jakie czekają całą branżę IT w Polsce. "To jedna z najstarszych i największych spółek informatycznych w kraju z nieprawdopodobnym potencjałem, szczególnie w oddziałach. Plan restrukturyzacji został wdrożony minimum o rok za późno. Szkoda, pracowało tam wielu fantastycznych fachowców" - mówi dziś.

O wyprowadzce z miasta: Po tym epizodzie postanowił odpocząć. Zajął się doradztwem biznesowym, a także budową i prowadzeniem "Zagrody Kuwasy", pensjonatu na obrzeżach Biebrzańskiego Parku Narodowego. Szybko okazało się, że ani konsultingiem, ani pensjonatem nie można zajmować się na "pół gwizdka". "Do dziś różni znajomi, którzy myślą o wyprowadzce z miasta, pytają mnie jak się do tego zabrać. Zawsze odpowiadam, że to praca na cały etat i stałe pilnowanie biznesu" - mówi. Dziś pensjonatu dogląda wspólniczka i wynajęty zarządca. Tomasz Niesłuchowski zajmuje się tylko kontrolingiem finansowym.

O pracy: Dzięki kilkunastu latom kariery zawodowej i pensjonatowi Tomasz Niesłuchowski zyskał niezależność finansową. Po latach z dala od biznesu zdecydował się na powrót, choć w nieco innej roli. "Jako headhunter doskonale wiem, jakie bolączki mają szefowie firm IT. I wiem, jak je rozwiązać" - mówi. Pracę traktuje jak hobby. Z błyskiem w oku przyznaje jednak, że czasem myśli o pokierowaniu jeszcze jedną firmą. "Osoba z moim doświadczeniem ma wiele do zaoferowania" - przekonuje.

O (prawdziwym) hobby Mimo że uznaje pracę za hobby, na pewno nie jest pracoholikiem. "Nauczyłem się bardziej szanować swój czas. Dzień zaczynam od jazdy rowerem z dwoma psami do lasu, kawy na tarasie i lektury gazet" - mówi. Potem spotkania, praca w biurze, a wieczorem godzinna przebieżka, wycieczka na rowerze, albo wizyta na ściance wspinaczkowej. Co kilka tygodni wypad w góry. Ostatni wypad mógł zakończyć się niefortunnie. "Na koniec kursu taternickiego poszliśmy na północną ścianę Wielkiego Mięguszowieckiego Szczytu nad Morskim Okiem. Grad, burza, deszcz i z ośmiogodzinnej wspinaczki zrobiła się 32-godzinna z biwakiem na grani. Do tego zapomniałem polara. Spędziłem w ścianie i na grani kilkanaście godzin, ubrany w koszulkę i kurtkę" - wspomina. Schodząc spotkali TOPR-owców, którzy - zaalarmowani przez córkę Tomasza Niesłuchowskiego - rozpoczynali właśnie poszukiwania. "Trzeba było zobaczyć ich miny, gdy spostrzegli, jak jestem ubrany" - mówi.

Fotografował Michał Gmitruk


TOP 200