Element integracyjny

Historia hurtowni danych jest stosunkowo niedługa. Przedsiębiorstwa i instytucje, które zdecydowały się na ich budowę, mają ograniczone możliwości zdobycia wiedzy o tym procesie. Przecierają niejako szlaki swoim następcom, choć warto pamiętać, że projekt budowy hurtowni danych naznaczony jest - jak rzadko który - silnym indywidualizmem. Jednak mimo to wiele elementów jest powtarzalnych i warto je wcześniej poznać.

Historia hurtowni danych jest stosunkowo niedługa. Przedsiębiorstwa i instytucje, które zdecydowały się na ich budowę, mają ograniczone możliwości zdobycia wiedzy o tym procesie. Przecierają niejako szlaki swoim następcom, choć warto pamiętać, że projekt budowy hurtowni danych naznaczony jest - jak rzadko który - silnym indywidualizmem. Jednak mimo to wiele elementów jest powtarzalnych i warto je wcześniej poznać.

Zaproponowaliśmy podzielenie się doświadczeniami z projektów budowy hurtowni danych i zaprosiliśmy do redakcyjnej dyskusji osoby odpowiedzialne za prowadzenie pionierskich na naszym rynku wdrożeń: Ireneusza Chmielaka, szefa projektu system informacji Zarządczej w departamencie technologii informacyjnych i telekomunikacji Banku Handlowego w warszawie, Witolda Wieteskę, zastępcę dyrektora departamentu informatyki i telekomunikacji Narodowego Banku polskiego, Wiesława Nigota i Aleksandra Wykę z działu rozwoju systemów informatycznych w ptk Centertel. Ze strony redakcji dyskusję prowadzą Przemysław Gamdzyk i Adam Jadczak.

Czy podejmując wdrożenie hurtowni danych nie mieli Panowie obaw, że brak doświadczeń z naszego rynku znacznie podnosi ryzyko całego przedsięwzięcia?

Witold Wieteska: Mieliśmy obawy, ale nie większe niż przy każdym dużym projekcie informatycznym. Na pewno na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy z niektórych zagrożeń. Kluczem do ich ominięcia jest bardzo dobra współpraca z przyszłym użytkownikiem tworzonej hurtowni. Określenie jego potrzeb informacyjnych zawsze jest zadaniem najtrudniejszym. Chcieliśmy udostępnić nie tylko same dane, ale i wiedzę o tym, jakie informacje są dostępne w naszych systemach.

Ireneusz Chmielak: Na początku nie zdawaliśmy sobie sprawy ze skali tego przedsięwzięcia. Trzeba zawsze oprzeć się na celach biznesowych i szukać sposobów ich osiągnięcia. Hurtownia danych to środek, za pomocą którego niektóre z tych celów chcemy zrealizować. Chodzi o szybszy i lepszy dostęp do wiarygodnej informacji zarządczej. Dzisiaj pewnie zaczęlibyśmy budowę hurtowni zupełnie inaczej. Musieliśmy przejść przez okres zdobywania doświadczeń.

Wiesław Nigot: Dla działu informatyki budowa hurtowni stała się potrzebą wręcz palącą. Obciążenie systemu produkcyjnego raportowaniem wzrosło na tyle, że zaczęło zagrażać jego funkcjonowaniu dla potrzeb fakturowania i biura obsługi klientów.

Aleksander Wyka: Zmieniły się uwarunkowania, w jakich prowadzimy nasz biznes. Dawniej, gdy byliśmy sami na rynku, pozyskanie klienta było łatwe. Dzisiaj musimy go lepiej poznać, by stworzyć mu lepszą ofertę. U nas motorem wdrożenia był w dużej mierze dział marketingu.

Ireneusz Chmielak: Dopiero w czasie wdrożenia nauczyliśmy się, że o hurtowni danych nie można myśleć jak o kopii zawartości plików systemów transakcyjnych pogłę- bionej o czas. To raczej pewna forma przetworzenia danych w celu uzyskania zbioru informacji. Pierwszy etap w budowie hurtowni danych to nie kupno jakichś narzędzi, ale identyfikacja potrzebnych i posiadanych zasobów informacji.

Czy znaczy to, że ten "okres nauki" jest etapem koniecznym, jaki musi przejść każda firma decydująca się na wdrożenie hurtowni? Czy nie można tej wiedzy zdobyć na bazie doświadczeń innych firm?

Ireneusz Chmielak: Niestety, doświadczenia innych firm nigdy nie będą dokładnie odpowiadać naszej konkretnej sytuacji. Potrzebny jest czas na właściwe decyzje i właściwe podejście. Zobaczyliśmy, że informacja gromadzona w wielu miejscach banku jest często różnie interpretowana. To, jak identyfikować i wykorzystywać informację zarządczą, jest bagażem doświadczeń unikalnym dla każdej firmy. W czasie budowy hurtowni w pewnym sensie uczyliśmy się własnej korporacji: co ma ona w tej chwili i czego potrzebuje. To proces, który wciąż trwa. Hurtownia danych nie może istnieć bez modelu informacji, jakie chcemy w niej przechowywać. Jego zbudowanie jest zadaniem skomplikowanym i trudnym. Wciąż z nim borykamy się, szukając wzorców na świecie. Mając te dwuletnie doświadczenia, powinniśmy sami dojść do tego modelu.

Poszczególne piony banku mają zupełnie inny sposób widzenia tych samych danych. Przykładowo dla pionu sprzedaży liczy się produkt, dla finansowego - plan kont. Na to wszystko trzeba nałożyć model, który będzie zawierał wspólne definicje danych, funkcji i procesów biznesowych. Jest to więc model dla hurtowni danych, ale docelowo dla całej korporacji. Oferty takich usług, polegających na wspomożeniu przedsiębiorstwa w przygotowaniu i implementacji modelu danych, brakuje nie tylko w Polsce.

Aleksander Wyka: Zagrożenia są często całkowicie różne w innych firmach. Na pewno ważne są doświadczenia z wdrożeń w firmach o bardzo zbliżonym profilu działalności.

Wiesław Nigot: Najłatwiej zdobyć wiedzę, jaką przekazują dostawcy technologii hurtowni danych. Niestety, jest ona dość subiektywna, gdyż dotyczy tylko przeprowadzonych przez nich wdrożeń. Bardzo trudno jest o te wskazówki, które uwzględniają jedynie efekty tych wdrożeń, czyli doświadczenia użytkowników technologii.