Ekspansja sieci IoT trwa – wkraczają również do kosmosu

Amerykańska firma Swarm Technologies (start-up) wprowadzi do oferty na początku przyszłego roku komercyjną usługę transmitowania danych obsługującą sieci IoT, wykorzystując do tego celu krążące wokół ziemi satelity. Można więc powiedzieć, że Internet rzeczy wkracza do kosmosu.

Firma zamierza wystrzelić w kosmos jeszcze przed końcem tego roku 150 satelitów. Zgodę na to – czyli na rozmieszczenie w kosmosie 150-ciu niegeostacjonarnych satelitów krążących wokół ziemie po orbitach LEO – wyraziła w zeszłym miesiącu Federalna Komisja Łączności USA (FCC; Federal Communications Commission). FCC postawiła warunek – satelity będą wykorzystywane wyłącznie do transmitowania danych, a nie głosu.

Słowo wyjaśnienia. Jak sama nazw na wskazuje, satelity krążące po orbicie LEO (Low Earth Orbit; niska orbita okołoziemska) znajdują się na niewielkiej wysokości od 200 do maks. 1500 km i okrążają ziemię w ciągu 90 minut.

Zobacz również:

Informacja ta powinna nam uświadomić jedno – na naszych oczach rozpoczyna się wyścig o opanowanie kosmosu przez firmy telekomunikacyjne, w ofertach których pojawią się zapewne już niedługo satelitarne usługi internetowe nowej generacji.

I tak np. Elon Musk, szef firmy Space X, poinformował świat miesiąc temu, że wysłał swój pierwszy tweet za pośrednictwem globalnej szerokopasmowej usługi Starlink. Jak nietrudno się domyśleć, usługa ta jest dziełem firmy Space X.

Kolejnym liczącym się graczem na tym rynki jest firma OneWeb. Jest to również start-up, który zamierza od grudnia tego roku wysyłać w kosmos każdego miesiąca 30 satelitów krążących po orbitach LEO, do momentu gdy umieści ich w kosmosie tyle, aby mogły komunikować się z każdym miejscem na ziemi. Zapowiada, że oferowane przez nią połączenia będą transmitować dane z szybkością 400 Mb/s, przy opóźnieniach nie większych niż 40 ms.


TOP 200