Ekonomia oprogramowania

W świecie IT mamy bardzo ciekawe czasy. Nastała bowiem nowa era, w której oprogramowanie rozwala dotychczasowy ład i porządek. Szereg projektów, w tym wiele open source, zmienia ekonomię informatycznego świata.

W bardzo konkurencyjnym i szybko zmieniającym się środowisku dotychczasowi liderzy o ugruntowanej pozycji muszą się zmierzyć z wyzwaniem rzucanym przez licznych, mniejszych, a dzięki temu zwinniejszych, konkurentów. Co więcej, to zjawisko można zaobserwować w wielu branżach, przykłady są wokół nas. Korporacje finansowe muszą mierzyć się z nowo powstałymi firmami oferującymi innowacyjne metody płatności, żeby wymienić kilka: Stripe, PayPal, Square czy Bitcoin. Podobna sytuacja występuje w mediach i rozrywce. W tej branży duże koncerny muszą walczyć o uwagę czytelnika z mediami społecznościowymi, blogerami czy takimi firmami, jak Netflix oraz treścami publikowanymi przez użytkowników w takich serwisach, jak YouTube. Kolejny przykład to przemysł samochodowy. Wydaje się, że w tej branży trudno o rewolucję. Bariera kapitałowa jest przecież potężna. Mimo to takie firmy, jak Tesla zaczynają wstrząsać posadami tego rynku tak mocno, że potentaci w odpowiedzi zaczynają zmieniać swoje strategie.

Swoboda wyboru

Wspólnym mianownikiem tych wszystkich zmian jest fakt, że oprogramowanie burzy ustalony porządek rzeczy poprzez tworzenie nowych modeli dystrybucji, dostarczając szybciej nowe produkty na rynek i lepiej reagując na potrzeby zgłaszane przez użytkowników. Zjawisko to otrzymało już swoją nazwę: Software-Defined Economy.

Nie chodzi o nowy slogan marketingowy, lecz o kilka prostych koncepcji. Software-Defined Economy po prostu opisuje dzisiejsze środowisko biznesowe, w którym wprowadzanie zmian jest znacznie łatwiejsze, niż kiedykolwiek, a ludzie funkcjonują szybciej. Można to podsumować dwoma słowami: swoboda wyboru. Ludzie mają możliwości wyboru większe niż kiedykolwiek. Klienci, wewnętrzni użytkownicy czy departamenty IT stoją przed szeregiem opcji do wyboru, umożliwiających osiągnięcie celów biznesowych. Wybór jest podstawą funkcjonowania wolnego rynku. W tym przypadku rosnąca liczba możliwości do wyboru jest napędzana przez oprogramowanie.

Porównajmy tę nową rzeczywistości z metodami, jakimi realizujemy różne zadania. Nazwijmy je pasywną konsumpcją. Kupujemy to, co oferują nam producenci, następnie aktualizujemy zakupione produkty, gdy sugeruje to ich dostawca i dostosowujemy się do wieloletnich cykli życia. Dochodzi nawet do tego, że klienci modyfikują swoje wewnętrzne procesy, aby dostosować się do specyfiki zakupionych rozwiązań. Taki układ może funkcjonować przez jakiś czas. Jednakże, mając większe możliwości wyboru wynikające z oprogramowania, sytuacja zmienia się diametralnie i od tych zmian nie ma już odwrotu. Klienci w coraz mniejszym stopniu pasywnie przyjmują to, co się im oferuje. Centralne planowanie odchodzi w przeszłość, a biznes nie akceptuje już forsowanych na siłę technologii.

W tym nowym modelu zmieniły się również metody tworzenia oprogramowania. Zamiast długich cykli produkcyjnych mamy iteracyjne, regularne aktualizacje, które szybka realizują potrzeby użytkowników i są odpowiedzą na zmieniające się warunki biznesowe. Taki sposób działania sprawia, że należałoby się od nowa zastanowić, jak zdefiniować, co to jest „wersja” oprogramowania.

Najlepszymi przykładami zachodzących zmian są popularne projekty open source, np. OpenStack. Chmurowa rewolucja reprezentuje wyzwania, ale także możliwości z jakimi zmaga się IT. Daje jednocześnie duże możliwości wpływania na to, jak funkcjonuje biznes.

OpenStack to zbiór programowych, otwartych narzędzi do budowania chmur obliczeniowych. Kod tworzony przez społeczność OpenStack jest wykorzystywany do wdrażania mocy obliczeniowej, pamięci masowych czy zasobów sieciowych w centrach danych. OpenStack automatyzuje zarządzanie i dostarczanie zasobów informatycznych. Oferuje również szereg interfejsów API. Użytkownicy mogą mieć kontrolę nad środowiskiem, w którym działają aplikacje i sprawnie zarządzać tymi zasobami. Wśród największych użytkowników tej platformy są Disney, Intel, BBVA czy SAP. Dzięki wykorzystaniu oprogramowania możliwości wyboru w kształtowaniu środowiska centrum danych są znacznie większe. Użytkownik może wybrać, jaką technologię wdrożyć, w zależności od relacji z dostawcami, kosztami, bezpieczeństwa czy szybkości i elastyczności.

Bez kompromisów

W dotychczasowym modelu IT funkcjonowało powiedzenie: “Dobry, szybki i tani: możesz wybrać tylko dwa z nich.” W przypadku środowiska IT kształtowanego programowo możemy powiedzieć: „szybko, szybko, szybko”. Deweloperzy oczekują, że otrzymają potrzebne zasoby szybko. Nie chcą wypełniać zleceń i oczekiwać na reakcję działu IT. To właśnie chmura sprawiła, że użytkownicy oczekują zasobów natychmiast. IT musi uważać, aby nie paść ofiarą tego zjawiska. Może temu zapobiec taka transformacja działu IT, żeby miał on większy wpływ na biznes. Należy unikać z pozoru atrakcyjnych koncepcji, a skupiać się na prostszych rozwiązań, które umożliwią szybsze dotarcie do celu. Takimi są właśnie narzędzia programowe, które można szybko i często modyfikować, dopasowując je do potrzeb użytkowników. Istotną zaletą jest też możliwość budowania całości rozwiązania z mniejszych, programowych narzędzi. Takie podejście umożliwia działom IT budowanie prostszych rozwiązań, które ułatwią deweloperom realizowanie ich zadań.


TOP 200