Edycja Polska Ami Pro 2.0 dla Windows

Aplikacje służące do obróbki tekstu są obecnie bodaj najlepiej sprzedającym się gatunkiem programów komputerowych. Nic zatem dziwnego, że znajdują się w ofercie bardzo wielu firm, a ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, coraz większym zainteresowaniem użytkowników cieszą się te z nich, których możliwości przekraczają przeciętne.

Aplikacje służące do obróbki tekstu są obecnie bodaj najlepiej sprzedającym się gatunkiem programów komputerowych. Nic zatem dziwnego, że znajdują się w ofercie bardzo wielu firm, a ponieważ apetyt rośnie w miarę jedzenia, coraz większym zainteresowaniem użytkowników cieszą się te z nich, których możliwości przekraczają przeciętne.

Niestety, dostępne na naszym rynku wyrafinowane edytory tekstu mają jedną zasadniczą wadę - kompletny brak krajowych narzędzi językowych. Na tym tle, niczym rodzynek w cieście, zdecydowanie korzystnie wyróżnia się Ami Pro for Windows - produkt Lotus Development Corporation. Firma ta od kilku już lat konsekwentnie lokalizuje własne programy więc nic dziwnego, że na katowickim Softargu '92 przed stoiskami warszawskiego Unicornu, który jest wyłącznym przedstawicielem korporacji na Polskę, było tłoczno.

Po polsku...

Problemów związanych z unarodowianiem software jest wiele, szczególnie, jeśli mamy do czynienia ze skomplikowanymi aplikacjami, których prawidłowe działanie jest mocno uzależnione od dopasowania do konkretnego języka. Takimi programami są niewątpliwie edytory tekstu i nie wystarczy, w ich przypadku proste przetłumaczenie instrukcji i menu. (Trzeba jeszcze opracować np. słowniki, mechanizmy przenoszenia wyrazów, tablice sortowań itd. Do tego dochodzi oczywiście nieśmiertelna kwestia polskich liter, mechanizmów importowo-eksportowych i sterowników klawiatury).

Jak trudne i delikatne jest to zadanie może świadczyć fakt, że tak duża i szacowna firma jak Lotus, po wielu próbach, zdecydowała się oprzeć w znacznej mierze na doświadczeniu naszych programistów. Z tego względu w polskiej edycji Ami Pro słownik ortograficzny pochodzi z katowickiej TiP znanej z aplikacji COR, przeznaczonej do korekty polskich tekstów, a większość pozostałych prac lokalizacyjnych wykonał warszawski Unicorn.

Tak, czy inaczej po mniej więcej rocznych przygotowaniach (niekompletne wersje beta zostały w celach reklamowych rozpowszechnione na giełdzie już pod koniec ubiegłego roku), edytor ten stał się dostępny dla polskich klientów w czerwcu br. Poza tym jest on klasykiem wśród aplikacji Windowsowych i choćby z tego powodu zasługuje na przedstawienie.

Informacje ogólne

Opakowanie Ami Pro zawiera: 5 "gęstych" dyskietek do małej 3,5-calowej stacji, na których oprócz edytora znajduje się ATM (Adobe Type Manager) v. 1.15 oraz całkowicie polską, w sumie ok. 700-stronicową dokumentację. Do tego powinno się jeszcze doliczyć dwie dyskietki nabywanego oddzielnie UniWinu, rozwiązującego częściowo kwestię polskich znaków diakrytycznych. (3 skalowane fonty do ATM w 4 wariantach, sterowniki klawiatury, eksport do DOS-u w trzech standardach i zamienniki stylów edytora, dzięki którym od razu uwzględniane są polskie fonty). Przypominamy, że style są predefiniowanymi wzorcami typografii akapitów.

Do kompletnej instalacji (wszystkie opcje) potrzebny jest komputer AT z 2 MB RAM lub lepszy. Ami Pro zajmuje 10 MB na twardym dysku, zaś współpracuje z systemem 3.x i program nie daje się uruchomić w trybie real. Tu od razu uwaga. Aby w pełni wykorzystać własności edytora powinniśmy doinstalować również ATM, co wymaga dodatkowego miejsca na twardym dysku oraz pewnej ilości wolnej pamięci RAM podczas pracy. Chyba, że mamy już polskie czcionki TrueType.

Instalator uruchamia się klasycznie, np. z okna Program Manager, a wszystkie czynności są szczegółowo wyjaśnione w instrukcji. Przy okazji, z niewyjaśnionych przyczyn nie udało się wgrać Ami Pro do jednego z komputerów, który był wyposażony w koprocesor, chociaż w przypadku innych programów (Excel, Word, CorelDRAW!) nie mieliśmy tego rodzaju kłopotów. Na szczęście był to przypadek odosobniony.

Pierwsze podejście

Ami Pro to edytor niezwykle przyjazny w obsłudze, czego nie można powiedzieć o dokumentacji. Nie chodzi nawet o to, że jest ona źle przetłumaczona, tylko, że pełno w niej uwag, dygresji i odnośników. Jeśli ktoś opanował pisanie w jakimkolwiek okienkowym edytorze, to po godzinie powinien już czuć się w Ami Pro w miarę pewnie. Z tego względu łatwiej jest nauczyć się posługiwania tą aplikacją zaglądając czasami do "Help-u" (też jest po polsku), niż studiować podręcznik.

Możliwości Ami Pro są więcej niż zadowalające, a niektóre wręcz wykraczają poza przeciętne oczekiwania. Oprócz takich "standardów" jak skalowanie pisma do 999 punktów, import i eksport wszystkich liczących się formatów plików (grafika, teksty, arkusze i bazy danych), zastosowanie OLE i DDE, edycja równań, tabele, wykresy, style, , wielopoziomowa hierarchia tekstu, ramki, szpaltowanie itd. zachowana zostaje np. możliwość edycji niezależnie od ustawionej wielkości podglądu strony (od 10 do 400%), a to już raczej DTP.

Jest oczywiście WYSIWYG (to, co widzisz na ekranie otrzymasz na wydruku), WYSBYGI (wstępny podgląd np. kroju czcionki przed wprowadzeniem do tekstu), jest listwa narzędziowa Smart Icons (Toolbar to nazwa zastrzeżona), są kolory i możliwość pracy z wieloma dokumentami o nieograniczonej objętości. O takich "drobiazgach" jak osobny File Manager i edytor okien dialogowych do makroprogramów, prawie nie warto wspominać. Występują też makroinstrukcje, które daje się przypisywać do ikon i umieszczać w listwie narzędziowej. Nie ma natomiast funkcji Drag and Drop (ciągnij i upuść) w odniesieniu do fragmentów tekstu.

W praniu

Jak to zazwyczaj bywa z Windowsowymi programami o bardzo rozbudowanych możliwościach - nic nie ma za darmo. Komputer musi być szybki i mieć dużo pamięci, gdyż inaczej pewne opcje będą działały nieco za wolno. Tak samo jest z Ami Pro, chociaż autorzy przewidzieli chwilowe zapisy zawartości ekranów graficznych na dysk.

To spore udogodnienie, ale nie rozwiązuje sprawy w pełni. Jeśli więc chcemy przyspieszyć pracę nad tekstem, musimy się konsekwentnie stosować do pewnych ogólnych zasad. Po pierwsze: powinniśmy korzystać z trybu, w którym zamiast obrazków oglądać będziemy tylko ich zarysy, po drugie przed przystąpieniem do redagowania dłuższych dokumentów należy przemyśleć ich strukturę hierarchiczną i stosować na bieżąco style akapitów. Jeśli przestrzegamy tych wskazówek, to Ami Pro ma bogate możliwości szybkiej edycji tekstu. Jeśli nie, to doprowadzenie "do użytku" 100-stronicowego dokumentu będzie się ciągnąć w nieskończoność.

Niemniej jednak przy odrobinie dobrych chęci bardzo łatwo osiągniemy profesjonalny wygląd wydruków, a to za sprawą niezwykle intuicyjnego interfejsu użytkownika. Ogólnie można powiedzieć, że Ami Pro przewyższa momentami pod tym względem nawet MS Word 2.0, a już na pewno posiada bardziej dopracowane narzędzia. Wynika to jednak z większego zorientowania tego programu na pracę podobną do Desktop Publishing, co niestety, w niektórych przypadkach może okazać się wadą.

Cenną zaletą, szczególnie podczas pracy z długimi tekstami, przy których redagowaniu musi współpracować wiele osób jest możliwość nanoszenia poprawek jak gdyby obok podstawowego tekstu. Nanosi się je innym kolorem, a później uwzględnia lub nie, zależnie od woli autora. Innym dobrodziejstwem jest możliwość łączenia wielu dokumentów w jeden tzw. główny. Nie chodzi tu oczywiście o kopiowanie bloków tekstu, tylko np. o łączenie rozdziałów w książkę lub raport.

Dzięki temu daje się pracować na wielu krótkich tekstach, z których łatwo jest wygenerować spis treści lub indeks zachowujący poprawną numerację stron. Jeszcze inną pożyteczną właściwością okazać się może bardzo rozbudowana, aż pięciostopniowa opcja wycofywania operacji (Undo) oraz dowolność kształtu i zawartości paska narzędziowego.

Jeszcze trochę polskiego...

Ostatnio pojawiły się na rynku MS Windows for Central and Eastern Europe i jakkolwiek są one dalekie od doskonałości, to kwestię polskich liter jak się wydaje mamy całkowicie z głowy. Niestety nie dysponujemy jeszcze tym pakietem, więc trudno było sprawdzić, czy rzeczywiście polskie znaki w menu Ami Pro w pełni odpowiadają obecnym standardom Microsoftu. Miejmy jednak nadzieję, że tak, i zastosowanie oryginalnych czcionek TrueType pozwoli na przynajmniej częściową rezygnację z pamięciożernego ATM-u.

I jeszcze jedno. Angielska wersja edytora posiada słownik ortograficzny, Tezaurus, tzw. słownik użytkownika oraz mechanizm dzielenia i przenoszenia wyrazów. W polskiej edycji, tak naprawdę polski jest tylko słownik ortograficzny. Tezaurusa nie ma w ogóle, a samo przenoszenie działa bardzo kiepsko. Miejmy jednak nadzieję, że niedługo i te niedociągnięcia zostaną usunięte.


TOP 200